Jose Mourinho

Były trener Interu

Data urodzenia: 26 stycznia 1963
Wiek: 54 lat
Miejsce urodzenia: Setubal
Narodowość: Portugalia

108

Meczów

68

Zwycięstw  (62.96%)

25

Remisów  (23.15%)

15

Porażek  (13.89%)

Pracował w sezonach

SezonTrofea
2008-2009Mistrzostwo Włoch Superpuchar Włoch
2009-2010Mistrzostwo Włoch Liga Mistrzów Puchar Włoch

Ostatnie mecze jako trener

  Zobacz wszystkie mecze z tego sezonu

Aktualności o postaci

  Zobacz więcej wpisów o tej osobie

Opis postaci

Samodzielną karierę trenerską rozpoczął na początku XXI wieku, kiedy to w 2001 roku objął posadę pierwszego szkoleniowca zespołu Uniao Leiria w rodzimej Portugalii. Od tamtej pory jego kariera to praktycznie pasmo nieprzerwanych sukcesów, dzięki którym już po pierwszej dekadzie swojej pracy, która może trwać przecież kilkadziesiąt lat, stał się jednym z najbardziej utytułowanych trenerów w historii futbolu.

Jose Mourino, bo o nim mowa, uważany jest za bufona, czy wręcz chama, nikt jednak nie może odmówić mu trenerskiego geniuszu. Każdy klub, który obejmował - a w ciągu pierwszych dziesięciu lat jego kariery było ich pięć, w czterech różnych krajach - doprowadzał na krajowy i, w wielu przypadkach, europejski szczyt. W Leirze z krajowego średniaka stworzył zespół, ktory rzucił wyzwanie portugalskim gigantom i awansował do europejskich pucharów. W Porto w dwa lata dosłownie zmiótł krajowych rywali i zdobył dwa najważniejsze trofea w europejskim futbolu - wygrał Puchar UEFA i Ligę Mistrzów. To przyniosło mu ogromny rozgłos w Europie, dzięku czemu drzwi do największych europejskich firm stanęły dla niego otworem. W kolejnym klubie, Chelsea, nie potrafił wprawdzie powtórzyć europejskiego sukcesu z Porto, ale zdobył dwa mistrzostwa kraju, niewidziane w tej części Londynu od zamierzchłych lat 50. Następnie wywalczył m.in. dwa mistrzostwa Włoch i Puchar Ligi Mistrzów z Interem Mediolan.

Te sukcesy sprawiają, że Portugalczyk przez wielu uważany jest za trenerskiego geniusza, nie mającego sobie równych ani w czasach sobie współczesnych, ani w jakichkolwiek innych. Trudno zresztą polemizować z taką opinią, przyglądając się dokładnie jego sukcesom.

Nie sposób nie zauważyć, że Portugalczyk odnosił je w różnych klubach i diametralnie różnych warunkach. W Leirze objął niemal prowincjonalny klub, który nigdy niczego nie wygrał, a wprowadził go na europejskie salony. W Porto dowodził prawdopodobnie najbardziej utytułowanym portugalskim klubem, z którym wygrał wszystko, co było do wygrania. W Londynie miał zadanie zbudować nową europejską potęgę z angielskiego średniaka i zrobił to tak skutecznie, że Chelsea na stałe wdarła się do europejskiej elity elit. W Mediolanie objął drużynę, która w tamtym okresie wprawdzie zdobywała Scudetto seriami, ale w Europie był to "wątły błazen , który latami potykał się o własne roztrzęsione nogi, a wyrósł na buchające adrenaliną monstrum, które rozszarpywało rywali na strzępy." W końcu w Realu objął nie tyle drużynę piłkarską, co cały showbiznesowy półświatek, który od lat nie mógł skupić się na tym, co dla piłkarzy najważniejsze - na grze. I również opanował sytuację. Jaki inny szkoleniowiec naszych czasów podołał tylu wyzwaniom? Najczęściej wśród jego największych rywali wymienia się, słusznie zresztą, Alexa Fergudsona i Pepa Guardiolę. Absolutnie nie zamierzam ujmować im nic z ich klasy, ale obaj przez miażdzącą część swojej kariery (sir alex), bądź przez całą (Guardiola), dowodzą jednym klubem. Dlatego, nawet jeśli ktoś nie zgadza się z tezą, że to Mourinho jest największym trenerem naszych czasów, to musi przyznać, że jego sukcesy - ich skala, poziom trudności i wyjątkowość - są absolutnie unikalne.

Co pozwoliło Portugalczykowi osiągnąć taką perfekcję w swoim fachu? Niewątpliwie The Special One jest wybitnym piłkarskim psychologiem i perfekcjonistą. Nie ma chyba piłkarza, który powiedział by o nim kiedykolwiek złe słowo. I to bez względu na to, czy był pod jego wodzą najważniejszym zawodnikiem w zespole, czy ostatnim rezerwowym. Praktycznie za każdym razem, gdy Portugalczyk zmieniał klub, w opuszczanym przez niego zespole panowała grobowa atmosfera i długotrwa żałoba, przejawiająca się praktycznie zawsze głębokim kryzysem, w którym pogrążał się klub.

Nie inaczej było z Interem, który odejście Portugalczyka przeżył chyba najmocniej. Mimo, że ekipą czarno niebieskich po erze The Special One dowodziło wielu trenerów o różnej charakterystyce - od wielce poważanego, szanowanego i charyzmatycznego Rafę Beniteza, przez enztuzjastycznego, sympatycznego, optymistycznego, "młodego wilka" Leonardo, włoską nadzieję trenerską Gian Piero Gasperiniego, po niezwykle doświadczonego, ogromnie głodnego sukcesów Claudio Ranieriego, to nikt do tej pory nie potrafił zmierzyć się z duchem Mourinho, wciąż unoszącego się nad murawą San Siro.

Mourinho w Interze zapracował na miano legendy. Od samego przyjazdu obserwatorzy dostrzegali ogromne podobieństwo pomiędzy nim a odnoszącym sukcesy z Interem w latach 60 - Helenio Herrerą. Sposób pracy, bezkompromisowość, nowatorskie podejście do treningów, silny charakter, kontrowersyjność, znakomity kontakt z piłkarzami, z którymki nawiązywał niezwykłe więzi i przede wszystkim wielkie sukcesy, to właśnie to co sprawia iż trudno się nie zgodzić z tezą, że Mourinho i Hererra mają ze sobą wiele wspólnego.

Reklama