Jaki ojciec taki syn? Nie u Manciniego

11 kwietnia 2016 | 08:21 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Publicystyka

Zanim Roberto Mancini został trenerem, zapisał się w historii futbolu jako świetny zawodnik takich klubów jak Bologna, Sampdoria oraz Lazio. Mogłoby się wydawać, że wspólnie z małżonką powołując na świat swoich dwóch synów Filippo i Andreę, będą oni mieć absolutnie wszystko by zostać znakomitymi zawodnikami, jeżeli tylko postanowią tym zajmować się w życiu. Mogłoby, ponieważ jak pokazują różne przykłady, bycie synem znanego piłkarza może być pomocne,ale może być również przekleństwem. Pewne jest jedno: bycie synem słynnego piłkarza, czy trenera, niczego nie gwarantuje.

Historia zna bardzo różne przypadki. Kilka dni temu odszedł Cesare Maldini, który niegdyś był graczem m.in. Milanu, a jego syn podążył śladami ojca i jeszcze mocniej zapisał się w annałach włoskiej piłki, zostając prawdziwą legendą rywali zza miedzy. Teraz swoją piłkarską karierę w Milanie rozpoczyna reprezentant 3 pokolenia Maldinich w ekipie Rossonerich, syn Paolo - Christian Maldini. Póki co nie zanosi się, że odniesie choćby w 1/3 taki sukces jaki odniósł jego ojciec lub dziadek.

Z zawodników bliższych Interowi, Sandro Mazzola to również dobry przykład zawodnika, który mając za ojca wspaniałego piłkarza (legenda Torino, zginął w słynnej katastrofie lotniczej w 1949 w której zginęła cała drużyna Torino), sam został nie gorszym, jeżeli nie lepszym zawodnikiem i zapisał sie panteonie legend Interu Mediolan.

Starszy z synów Manciniego, Filippo Mancini dzięki temu, że jego ojciec pracował w Interze, otrzymał angaż w młodzieżowych ekipach Nerazzurrich. Udało mu się również zadebiutować w pierwszym zespole i było to w meczu Pucharu Włoch z Regginą. Na ławce trenerskiej zasiadał nikt inny jak jego ojciec, Roberto Mancini. Na debiucie się skończyło

Kiedy Inter zwolnił Manciniego, zabrakło również miejsca w klubie dla jego syna. Co wówczas zrobił klub? Wypożyczył młokosa do...Manchesteru City. Nowa lokalizacja nie była przypadkowa, bowiem właśnie tam swoją kolejną pracę rozpoczynał Roberto. Filippo po sezonie wrócił do Interu, choć w Anglii nie rozegrał ani jednego oficjalnego meczu, a w Interze również nie miał czego szukać. Razem z młodszym bratem trafił do Monzy. Później grał jeszcze w Bellaria Igea marina, Virtusie Entella oraz ponownie w Manchesterze City, choć słowo "grał" nie wydaje się być w tym przypadku odpowiednim słowem. W City pozwolono mu trenować bez kontraktu z rezerwami, zagrał kilka spotkań w rezerwach po czym odszedł jako wolny zawodnik gdy...jego ojciec został z klubu zwolniony.

Młodszy o dwa lata Andrea również zaczynał w Interze, jednak nie dostąpił zaszczytu debiutu w pierwszym zespole Interu. Grał w młodzieżowych zespołach, ppo czym wypożyczono go do Monzy po zwolnieniu Roberto z funkcji trenera. Andrea miał wówczas jeszcze rok ważnego kontraktu z Interem, lecz po powrocie Inter nie zamierzał go zatrzymywać. Rozpoczęła się piłkarska podróż młodszego z synów Manciniego. Przez Bolognę, Manchester City, Oldham Athletic, Fano, Real Valladolid B, Budapest Honved, Szombathelyi Haladas i ostatnio D.C. United.

We wspomnianej Bolognie, Andrea grał w rezerwach i udało mu się nawet zdobyć trzy gole. Później przebywał w kilku angielskich klubach, trafił również do Hiszpanii i Węgier. Wszędzie tam nie potrafił jednak zdobyć uznania. Gdy nie udało mu się w kraju naszych "bratanków", kolejny raz rękę wyciągnął do niego ojciec, który dzięki znajomości z Erickie Thohirem zapewnił swojemu potomkowi miejsce w D.C. United, który jest klubem partnerskim Interu i należy do Indonezyjczyka. Jak mu się wiedzie za oceanem? W DC Andrea jest od marca i póki co wciąż czeka na swój debiut i zasnosi się na kolejne piłkarskie niepowodzenia.

Roberto Mancini wiele zrobił jako ojciec by pomóc swoim synom w karierze. Ewidentnie ciągnął ich za uszy, wykorzystując pozycję w klubach, w których pracował. Okazuje się, że nawet taka pomoc, może nie wystarczyć. Bycie dobrym piłkarzem i osiągnięcie sukcesu to trudna sprawa, wymagająca talentu, zdrowia, ogromnej pracy oraz szczęścia. Nie każdy rodzi się piłkarzem, a nawet jeśli urodzi się synem znanego i dobrego piłkarza, to droga do sukcesu jest długa, kręta i wyboista.

Paweł Świnarski

Źródło: ft / wikipedia / własne

Polecane newsy

Komentarze: 3

Internaldo

Internaldo 11 kwietnia 2016 | 09:40   

Jeśli chodzi o synów Manciniego to co to za życie jeśli wszyscy dookoła wiedzą, że tatuś załatwił im miejsce w klubach mimo braku umiejętności, żeby tam być. Makaron tylko zrobił im źle bo nie grając w tych klubach tylko grzejąc ławę ich rozwój był w tempie zerowym.

kamil13216

kamil13216 11 kwietnia 2016 | 14:19   

Nie rozumiem czy ten synalek jest tak wielkim idiotą czy to po prostu jakaś choroba która uniemożliwia mu trzeźwe myślenie. Widać z góry że nie nadaje się nawet do kopania ziemi w ogródku a co dopiero do kopania piłki, to wziąłby się za jakies studia, albo znalazł sobie normalną robotę a nie marnował sobie młodość z dupą przyklejoną do ławki. Ja wiem że cięzko porzucić marzenia, no ale bez przesady, chyba jak sie widzi że jest sie za słabym żeby mecz na węgrzech zagrac to powinno się podjąą czegoś innego. No trudno na szczęscie nie moje życie:) Życzę powodzenia w innym zawodni niż piłka nożna.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich