Układ osierocenia

8 grudnia 2016 | 14:55 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

 

UKŁAD OSIEROCENIA

 

Gdzie kończy się sens i logika tam zaczyna się Inter Mediolan. Obecny sezon powoduje naprzemienne przecieranie oczu ze zdziwienia, uzasadnione niestety nadużywanie słowa kompromitacja oraz od czasu do czasu sporą porcję agresji, by rzucić to wszystko w diabły i nie katować się marnowaniem czasu na cyrkowe popisy mediolańskiego klubu.

Pusty tron

W Interze nie sprawdza się nikt i nic. Karuzela związana z kupczeniem udziałami przewróciła jakikolwiek ład w zarządzaniu klubem. Pomysły i zaangażowanie Erica Thohira skończyły się wraz z odejściem w słusznej niesławie eksperymentu w postaci Franka de Boera. Policzek od Zhanga i chińskich udziałowców większościowego pakietu został wymierzony Ericowi o tyle celnie, że ten usunął się w cień, traktując Inter jak niechciane niegrzeczne dziecko, licząc jedynie, że edukacja w żłobku ten stan zmieni. Osierocenie jest o tyle tragiczne w skutkach, że na próżno szukać w klubowej hierarchii czy strukturze organizacyjnej kogoś, kto zarządza, biorąc na siebie transparentne podejmowanie decyzji i idącą za tym odpowiedzialność. Sterowanie klubem na odległość miałoby sens w przypadku organizmu zdrowego, wolnego od układów, szarej eminencji czy nepotyzmu. Tymczasem w Interze funkcjonuje układ zamknięty, oparty na niepisanej hierarchii, zakrawający o moralną dwulicowość i chciwą chęć robienia pieniędzy, dopóki w dalekiej Azji komuś nie skończy się cierpliwość. Wszyscy jednak wiedzą, że u Azjatów stoicki sposób bycia, przywiązanie do tradycji i wzajemne zaufanie (naiwność?) są cechami kulturowymi, więc można spróbować wyjść cichaczem na swoje.

Cudzy skarbiec

Brak rentownych decyzji i działań pozwala wysnuć oskarżenia o daleko idącą niegospodarność w zarządzaniu klubem. Spece od transferów przeszli samych siebie wyrzucając grube miliony w graczy bezużytecznych. Bezużytecznych, czyli takich z których się nie korzysta. Powody tego stanu stanowią tajemnicę Poliszynela, z wyjątkiem Barbosy, który w dalekich wnioskach okazuje się niezdolny do samodzielnego życia, nie mówiąc o profesjonalnej grze w piłkę. Przy operacjach transferowych zadziałało zapewne skuteczne lobby. Interes został ubity a reszta leży po stronie trenera. Tego czy innego, nieważne. Na pewno podległemu układowi.  Już Roberto Mancini wyczuł możliwości załatwienia lukratywnej emerytury dla Yaya Toure, a i innych ciekawych opcji nie brakowało. Rozbudowana kadra, pozbawiona jakości i przygotowania fizycznego, rozważanie w składzie meczowym graczy oblewających testy medyczne, bezużyteczność ławki rezerwowych tylko te zarzuty potwierdzają.  Kadra jest na tyle średnia, że klub do Serie B nie spadnie, a zanim pojawi się ktokolwiek spoza układu minie jeszcze sporo czasu. Na usta cisną się pytania gdzie Ausilio z dawnych lat? Czym zajmuje się Zanetti i w ogóle z kim warto o klubie rozmawiać?

Status quo

Celem obecnego sezonu nie są już żadne puchary, a żałosne wypowiedzi, że sezon jeszcze długi świadczą o tym, że odbiorcy tych komunikatów nie są przez nadawców postrzegani poważnie. Inter skompromitował się w Lidze Europy, regularnie jest obijany w Serie A, a do tego nie potrafi odnieść dwóch zwycięstw z rzędu. Celem układu, z tym czy innym trenerem jest dotrwanie do końca sezonu, bo wtedy wraz z przyjściem "nowego" układ najprawdopodobniej się zmieni. Pioli funkcjonuje jako jedna z marionetek. Przyjął tę rolę z godnością, przekalkulował zarobek i nie podejmie żadnego ryzyka grożącego sukcesem boiskowym bądź wykluczeniem z układu. Jego kontrakt kończący się słowami „dopóki nie nadejdzie Diego” też z pewnością nie jest dla niego motywujący. Dotrwać bez wstydu większego niż obecny. Taką atmosferę zdają się czuć wszyscy, także piłkarze. Mecz odbębnić, a jak któryś z piłkarzy chciałby dać z siebie coś więcej, to droga wolna. Ranocchia gra jeszcze o chęć powrotu do chwil, kiedy nie był obiektem kpin, Icardi lubi użądlić więc to czyni, Brozović o nowy kontrakt i być może dobry transfer. Reszta kipi rozczarowaniem, lenistwem, znużeniem i zażenowaniem. Medel i Banega zdają się dziękować losowi za kontuzje, a Gabigol, odsunięty od futbolu pokłada nadzieję już tylko w swoim agencie. Nie ma prawa z tej mąki być chleba.

Limit graniczny

Degeneracja środowiska zarządzanego przez skype z dalekiego kraju jest ogromna i przykra dla fana i przeciętnego obserwatora. W klubie nie czuć żadnej dyscypliny, odpowiedzialności, a odrętwienie i marazm. Rozrosła się ośmiornica, której ukrócenie wymaga gwałtowności i zdecydowania. Jednowładztwo na miejscu to klucz do tego, by podnieść z kolan barwy, które zdają się zmierzać w historycznie najniższą otchłań. Na rynku futbolowym marka Interu poza obecnymi tu pieniędzmi nie ma nic do zaoferowania. Odstrasza sportowców z krwi i kości, działaczy i trenerów z powołania, a przyciąga zaciągi najemników, którzy wpisują się w dochodowy układ osierocenia.

                                                                                                                                                                                                                            Sebastian Miakinik


Źródło: Informacja własna

Polecane newsy

Komentarze: 11

intermed1

intermed1 8 grudnia 2016 | 15:02   

Psy szczekają a karawana jedzie dalej.

Guarin

Guarin 8 grudnia 2016 | 15:16   

Czytałem że w lato Zgang dogadał się na gębę z Thohirem że to Ercik zajmie się jeszcze tym sezonem.Niestety dla nas genialny plan indonyzejczyja okazał się jedną z najgorszych decyzji ostatnich lat.Chińczycy nie mogli czekać więc zwolnili holenderskiego amatora i wyjebią w lato Thohira zresztą nie tylko jego.Ja już czekam na letnie mercato bo wiem że warto czekać.

czarnoniebieski

czarnoniebieski 8 grudnia 2016 | 16:11   

Najbardziej brakuje atmosfery. Piłkarze wyglądają na smutnych, nie ma w nich takiej energii jak kiedyś, grają bo muszą ale nie dają z siebie nic więcej. Problemem nie są piłkarze i trener tylko zamęt i chaos. Przez obecną sytuację, piłkarze nie czują się ważni, bo właściciele ich klubu przylatują raz w miesiącu posprzątać bałagan. O ile był Moratti, w klubie było mnóstwo słabych piłkarzy, lecz dawali 100% swoich umiejętności(Jonathan, Nagatomo, Guarin). Teraz jest na odwrót, piłkarze są dobrzy, lecz wyglądają jakby uszło z nich powietrze. .

Guarin

Guarin 8 grudnia 2016 | 16:27   

czarnoniebieski-zestawienie mnie z takimi "piłkarzami"jak Boski czy Yuto to kiepski żart kolego :)

Olek

Olek 8 grudnia 2016 | 19:12   

Smutny, ale jakże prawdziwy tekst. Za dużo kasy, a za mało serca w tym klubie :(

czarnoniebieski

czarnoniebieski 8 grudnia 2016 | 19:41   

jak kariera w Chinach Guarinie?

Budd Dwyer

Budd Dwyer 8 grudnia 2016 | 19:54   

Wszyscy z ery morattiego i thohira powinni zostac wyjebani, Problem mam jedynie z Ausilio bo jednak kogo chcieli to ściągał. Ale tak to wszyscy do wyjebania. Z przybijaczem piąteczek, naczelnym klepaczem pleców Zanettim na czele

Lombardo

Lombardo 8 grudnia 2016 | 21:33   

Do Zanettiego sie nie przypieprzac prosze. I nie jest on do 'wyjebania'.
Tu musza nadejsc radykalne zmiany.
Pol zarzadu i 11 pilkarzy na juz musi wydupczac z tego klubu. Musi cos zaczac sie zmieniac.

Figo32

Figo32 9 grudnia 2016 | 12:14   

Wyjście z tej sytuacji jest tylko jedno i wszyscy to wiemy i na to liczymy: Zatrudnienie Diego i danie mu władzy nad transferami. Tylko te dwa spełnione warunki mogą przywrócić Interowi barwy. To nie jest mój ulubiony trener, ale w tej sytuacji to najlepszy i chyba jedyny kandydat. On ma niezwykle silny charakter i zabrałby sie za tych leni i obiboków. Skończyłoby sie przychodzenie do Interu po ciepłą posadke. Znając jego możliwości ustawiłby wszystkich, sprowadził do klubu piłkarzy którzy mają ambicje i przede wszystkim motywacje i zrobiłby to za małe pieniądze, bo on nie patrzy na kase tylko na potencjał. A dodając jeszcze miliony które mogą dać chińczycy od przyszłego sezonu to Inter wyglądałby zupełnie inaczej......

cappyu

cappyu 10 grudnia 2016 | 17:12   

Nie wiem czy czytaliście niedawną wypowiedź Prandellego, trenera Valencii: ,,Zanim przejdziemy do pytań, pozwolę sobie na małe przemówienie. Dziś po raz pierwszy jestem bardzo zdenerwowany. Bardzo. Po raz pierwszy jestem głęboko rozczarowany, ponieważ od dwóch miesięcy poświęcam się z dumą mojej pracy i chcę pomagać tej drużynie rosnąć. Chciałbym jutro zobaczyć drużynę z charakterem, skorą do poświęceń dla tej koszulki. Zanim zaczniemy mówić o zimowym okienku, chciałbym wiedzieć, kto w ogóle chce w tej drużynie zostać. Kto nie chce – wyjazd! Kto nie ma charakteru, temperamentu i osobowości, kto nie czuje miłości do tego klubu – wyjazd! Zdaję sobie sprawę, że to poważne oskarżenia z mojej strony, ale to samo powiedziałem już także moim zawodnikom. Problemem nie jest 4-4-2 czy 4-3-3-. To nie kwestia taktyki, ani tego, kto gra, a kto nie. To problem związany z brakiem nastawienia, powagi i profesjonalizmu. To nie jest także kwestia dwóch ostatnich miesięcy, lecz dwóch lat. Chyba nikt nie powinien mieć pytań, prawda? W takim razie dziękuję" Moim zdaniem idelanie wpisuje się w to co sie dzieje w interze ostatnimi czasy.

Hagaen

Hagaen 13 grudnia 2016 | 20:45   

Fajny punkt widzenia - może nie ze wszystkim się zgadzam, a niektóre wnioski wyciągnięte na siłę, ale fajna próba analizy.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich