Daniel Bessa

12 Daniel Bessa

Pełne imię i nazwisko: Daniel Bessa
Data urodzenia: 14 stycznia 1993
Wiek: 24 lat
Miejsce urodzenia: Sao Paulo
Narodowość: Brazylia
Pozycja: Pomocnik
Status w Interze: Były piłkarz Interu
Pseudonim: -
Wzrost: 173 cm
Waga: 68 kg
Poprzedni klub: wychowanek
Social media:

0

Mecze w Interze

0

Gole w Interze

0

Średnia bramek

1

Fanów

Aktualności o zawodniku

  Zobacz więcej wpisów o tym graczu

Opis zawodnika

Daniel Bessa był niewątpliwie wiodącą postacią młodej drużyny Nerazzurrich na przełomie roku 2011/12. Umiejętności dryblingu, gry z pierwszej piłki, błyskotliwości, a także bajecznej techniki mógł mu pozazdrościć niejeden rówieśnik. Grał efektownie jak i efektywnie. Do pewnego momentu, najskuteczniejszy z graczy Primavery, w dodatku mający na koncie wiele asyst. Prasa szybko ochrzciła go mianem "nowego Wesleya Sneijdera", a kibice czarno-niebieskich upatrywali w nim oraz Coutinho nadzieję na lepszą przyszłość klubu we Włoszech, a także na arenie międzynarodowej - zwłaszcza w trwającym wtedy okresie dogłębnej posuchy.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami... Nie, tym razem nie będzie to radosna bajka, o sielance juniora, który po pracowitym i wyczerpującym okresie w "młodzikach", doczekał się upragnionej szansy w dorosłej drużynie, prowadzonej przez dobrze znanego mu trenera. Choć jeszcze kilka miesięcy wstecz wszystko zapowiadało się dla tego 19-letniego (wtedy jeszcze) szczęściarza wręcz bajecznie.

Jak każdą historię, tak i tę, należy jednak rozpocząć od początku. Bessa urodził się 14 stycznia 1993 roku w (jak twierdzą przypuszczenia) rodzinie włoskich imigrantów, w Sao Paulo. Jego początki oraz kulisy przenosin do włoskiego Interu są o tyle ciekawe, że warto, poświęcić im nieco więcej uwagi. Daniel swoją przygodę z futbolem, rozpoczynał jako gracz futsalu. Pierwszym halowym klubem dorastającego wówczas nastolatka była Coritiba. Potencjał jakim obdarzyła go matka natura, albo dobry Pan Bóg - w zależności od wyznawanego przez was światopoglądu nie pozwolił mu nacieszyć się zbyt długo, taką odmianą piłki kopanej. Po pewnym czasie zdecydował się zmienić specjalizację na piłkę trawiastą i związał się z innym piłkarskim klubem z Kurytyby, jakim było Atletico Paranaense.

Mama
Kluczową rolę w życiu Daniela od zawsze odgrywała dla niego matka. Cała historia brzmi wręcz nieprawdopodobnie, ale wypada o tym napisać po kolei. Owe zdarzenie miało miejsce w 2008 roku podczas odbywającego się w Brazylii turnieju juniorów, w kategorii wiekowej U-15. Co na tym etapie jest chyba oczywiste, nie mogło tam zabraknąć również naszego bohatera. Ówczesny numer '8' był jedną z wyróżniających się postaci Atletico w tym turnieju, na którym nie zabrakło również szefa scoutów Interu – Pierluigiego Casiraghiego. Po jednym z meczów, podeszła do niego kobieta…

- Widziałem Daniela po raz pierwszy na turnieju młodzieżowym w Brazylii. Udział brały największe zespoły z tego kraju, w tym Atletico Paranaense. Po meczu jego drużyny, skierowałem się do hotelu, by się spakować i wrócić do Włoch. Wtedy zatrzymała mnie pewna kobieta. „Dla którego klubu Pan pracuje?” – zapytała. Chciałem trochę ją zbyć, ale gdy powiedziała iż jej syn gra z numerem ósmym i posiada włoski paszport. To była mama Daniela. Odpowiedziałem jej, że jeśli jeszcze dziś dostarczy mi do hotelu kopię jego dokumentów, wezmę je ze sobą do Włoch – wspomina Casiraghi.

To zdarzenie mogło mieć znaczący wpływ na to, że zawodnik ostatecznie trafił do Włoch, do Interu Mediolan, co zawdzięcza swojej matce, która później zachorowała na raka. Przez czas choroby, Daniel wspierał swoją rodzicielkę jak tylko mógł. Los czuwał nad nimi i po pewnym czasie choroba ustąpiła. Po wygranym przez Primaverę meczu derbowym z Milanem, w którym Bessa zdobył bramkę, powiedział: - Tego gola dedykuję mojej mamie.

Każdy sukces, jaki osiąga, dedykuje właśnie jej. Na każdym kroku robi wszystko, aby mama była z niego dumna.

Przygodę z Interem, czas zacząć!
W tym samym roku, Daniel wraz z z najbliższą mu mamą wyleciał do Italii. Tam z miejsca skierowano go do jednej z drużyn Allievi, w której przykładem całego zespołu, nastolatek spisywał się znakomicie. Ekipa kierowana przez Paolo Tomasoniego na 32 mecze w całych rozgrywkach, ledwie dwukrotnie traciła punkty, a Brazylijczyk o włoskich korzeniach strzelił osiem bramek. Kolejny sezon był dla niego jeszcze lepszy. Razem z najlepszymi ze swoich rówieśników trafil do sekcji Allievi Nazionali. Tym razem jego całoroczny dorobek bramkowy wyniósł dziewięć goli, a eksperci przestali mieć jakiekolwiek wątpliwości, że mowa o istnym talencie z krwi i kości.

2010/11
Cały letni okres przygotowawczy przed okresem ligowym Bessa przepracował pod skrzydłami ówczesnego opiekuna Primavery Fulvio Pei. Dla samego zawodnika był to przede wszystkim czas nauki. Stało się tak dlatego, gdyż koncepcja trenera nie uwzględniała udziału typowego ofensywnego pomocnika. 43-letni Włoch preferował ustawienie z trójką centralnych pomocników. Będąc na murawie - Bessa pełnił zazwyczaj rolę jednego z nich. Jak można się było domyślać zmiana nie przyniosła oczekiwanego rezultatu (włoscy dziennikarze wypominali spore braki taktyczne zawodnika). Sam piłkarz na przestrzeni całego sezonu spisywał się przyzwoicie, strzelając jednak tylko jednego gola.

2011/12 - punkt zwrotny
Mogący świętować podpisanie nowej umowy, równoznacznej ze sporą podwyżką - Brazylijczyk, nim się obejrzał, doczekał się kolejnego niemałego wyróżnienia. Na początku wakacji nowym opiekunem dorosłego zespołu Nerazzurrich został znany z pracy w Genoi, Gian Piero Gasperini. Ten sam człowiek, niedługo później jako jednego z kilku graczy Primavery zabrał 18-latka na obóz do Pinzolo, gdzie ten otrzymał wyśmienitą lekcję doskonalenia swoich umiejętności. Po pracowitym zgrupowaniu, utalentowany pomocnik powrócił do Primavery, gdzie zastał już jednak nową osobę na stanowisku szkoleniowca. Był nią ledwie 36-letni prawnik z Rzymu, który po odejściu z pracy w akademii Romy, zgodził się przyjąć funkcję zaproponowaną przez Roberto Samadena. Człowiek zagadka, bo tak zwykło nazywać się mało doświadczonego Włocha miał klarowną wizję na nowo objęty przez siebie zespół. 4-2-3-1. Ta koncepcja z biegiem czasu mówi sama za siebie. Sukcesów Primavery, grającej tą taktyką nie trzeba nikomu przypominać.

Jednym z graczy, którego młody trener chyba najszybciej obdarzył swoim zaufaniem był właśnie Brazylijczyk. Ich współpraca działała na zasadzie "Ty ustawiasz zespół pode mnie, ja daję Ci wygraną", dosłownie i w przenośni. Bessa razem ze swym kompanem - Samuele Longo potrafili rozpracować niejedną obronę we Włoszech i Europie, jak choćby tę Ajaxu Amsterdam w finale turnieju o puchar NextGen Series. Dzień po tym wydarzeniu Stramaccioni otrzymał promocję, a jednocześnie olbrzymią szansę, wykazania się na wyższym szczeblu. W tym miejscu, gdzie bez wątpienia kariera naszego bohatera powinna zacząć nabierać rozpędu, zaczęły się... schody.

Kontuzja
W 19. minucie meczu z Lazio, w którym miały zaważyć się losy tego, komu przypadnie puchar Scudetto 2012 (ostatecznie powędrowało w ręce Nerazzurrich) Bessa zerwał więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Ów incydent wydarzył się w najgorszym możliwym dla niego momencie, bo na miesiąc przed rozpoczęciem przygotowań do kolejnych rozgrywek. Jak wiadomo, brazylijski playmaker miał latem otrzymać możliwość treningów z pierwszą kadrą, aby do sezonu 2012/13 przystąpić już jako pełnoprawny zawodnik dorosłego Interu Mediolan. Powrót trequartisty szacowany jest na przełomie grudnia i stycznia.

Reprezentacja
Daniel wciąż zastanawia się nad wyborem przynależności reprezentacyjnej. Były zawodnik Primavery ma dwie opcje: Brazylia lub Włochy. To właśnie takimi paszportami dysponuje 19-letni trequartista.

- Tak, kilkakrotnie rozmawiałem z wysłannikiem Squadra Azzurra, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Kiedyś dostałem nawet powołanie, ale oficjalnie nigdy nie zagrałem. Brazylia? Zaszczytem byłoby móc nosić koszulkę Selecao. Obie możlwości są naprawdę kuszące, ale ja jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji.

Dopóki nad piłkarzami Canarinhos U-20 rządy sprawował Ney Franco, gra Bessy dla kraju kawy wydawała się być przesądzona. 

- Bessa? Od dawna go obserwujemy. Daniel razem z występującym w Barcelonie Rafinhą mają ogromny potencjał, dlatego staramy się na bieżąco śledzić ich poczynania. Moim zdaniem istnieje duża szansa, na to, że gracz Interu kiedyś przywdzieje trykot brazylijskiej kadry - mówił jakiś czas temu 46-latek, od niedawna trener Sao Paulo.

Co ciekawe krążyły nawet plotki, jakoby wysłannicy samego Franco na bieżąco śledzili losy gracza, nie opuszczając ani jednego meczu z jego udziałem. Niestety wszelkie plany pokrzyżował niespodziewany uraz, oraz późniejsza zmiana miejsca pracy największego zwolennika Bessy w kadrze Brazylii.

Idealny do Serie A?
Bessa jest jednym z tych piłkarzy, na których wystarczy jedynie spojrzeć, by pojąć, jak bardzo utalentowanym jest zawodnikiem. Ma wszystko, co potrzebne, by osiągnąć sukces w dorosłej piłce. Jak na swój wzrost 172 cm jest nadspodziewanie silny, co razem ze sprytem oraz boiskową inteligencją daje wybuchową mieszankę. Wady? Ma ich stosunkowo mało. Jedyne, co może niekiedy razić w oczy, widząc go na murawie to słabe tempo i przyspieszenie. To sprawia, że nie ma praktycznie szans, by zrobić karierę na pozycji innej niż typowy rozgrywający. Swego rodzaju wada to także nieumiejętność gry lewą nogą. Szczęście, w nieszczęściu, że mając futbolówkę przy prawej nodze, potrafi zrobić z nią dosłownie, co tylko zechce. Osoby z bliskiego kręgu Bessy, skupiają uwagę na jego charakterze. Wierzy w siebie, we własne umiejętności. Kiedy sytuacja tego wymaga, potrafi skrytykować partnerów. Bez wątpienia ma spore zdolności przywódcze. Bajeczna technika w połączeniu z siłą i rozwagą dają powody do przypuszczeń, iż Inter wychował kogoś na miarę Mario Balotelliego (niekoniecznie całokształtem, ale z pewnością pod wieloma boiskowymi aspektami).



Podsumowanie:
O tym, jak potoczy się dalsza kariera tego gracza, w dużej mierze zależeć będzie od postawy Interu w zimowym oknie transferowym. Po długiej przerwie w występach i nikłym szansom na regularne gry w pierwszym zespole, dobrym rozwiązaniem mogłoby być krótkoterminowe wypożyczenie do któregoś z mniejszych klubów Serie A, bądź w ostateczności Serie B. Bessa to piłkarz o przeogromnym potencjale, bardzo nieodpowiedzialna, a wręcz głupia byłaby zatem decyzja o definitywnym pozbyciu się jego karty zawodniczej przez Inter.

------

3. stycznia 2017 roku został sprzedany do Hellas Verona za 1,2 miliona euro.

Reklama