Kluczowy aspekt - motywacja

14 maja 2013 | 17:13 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

W sporcie motywacja jest decydującym warunkiem odniesienia sukcesu, jeżeli pozostałe argumenty są na podobnym poziomie. Wiedzą o tym niemal wszyscy, jednak nie wszystkim dane jest objęcie piedestału mistrzowskiego. Funkcjonuje w opinii publicznej wiele stwierdzeń wyliczających atrybuty świetnego trenera. Należą do nich dyscyplina taktyczna, strategiczny, czy wręcz do bólu analityczny umysł, umiejętność podejmowania decyzji, reakcji na zmieniającą się sytuację, empatii w obcowaniu z drużyną, budowy własnego autorytetu i utrzymywania odpowiednich relacji z otoczeniem, a także umiejętność motywacji, którą bezsprzecznie uznaję za najważniejszą. Natomiast w sytuacji, gdy argumenty piłkarskie nawet odstają od potentatów motywacja to jedyna rzecz, który można przeciwstawić potentatom.

Obecny sezon Interu ewidentnie to pokazuje. Kryzys zaczął się od… zwycięstwa z Juventusem na wyjeździe. Zmotywowany Inter zagrał z zębem i hartem, odnosząc wspaniałe zwycięstwo. Podobnie rzecz się miała w rewanżowym spotkaniu z Tottenhamem.. Dlaczego „niemożliwe” osiągnąć można łatwiej niż sprostać zadaniom typu zwycięstwo na Giusseppe Meazza z Bologną?

- Pierwszy mecz przegraliśmy 1-4 i dziś wielu moich piłkarzy nie wierzy w awans. Wieczorem porozmawiamy o tym ze sobą, jutro już wszyscy będziemy wierzyć w nasze zwycięstwo, a pojutrze wszyscy będziemy tego absolutnie pewni.

Powyższa wypowiedź Jose Mourinho oddaje sedno zagadnienia jaką jest motywacja. Jednym zdaniem odmienił on światopogląd 99% swojej drużyny i tak naprawdę owego "jutro" wcale jakichkolwiek rozmów nie musiał podejmować..

Szukanie pobudek, motywów, instrumentów decydujących o takim a nie innym działaniu sprowadza się do dwóch kluczowych pytań. Oto one w rozbudowanej interpretacji:

Dlaczego mam to zrobić?
Najprostszym sposobem przekucia tego pytania w motywacyjny impuls jest rozważenie kwestii: co mam do stracenia? Ta forma pozwala nie tylko zdać sobie sprawę z wagi sytuacji, ale jednocześnie pozwala zdjąć jakakolwiek presję. W chwili obecnej jestem tu i teraz. Przegrałem wysoko pierwszy mecz, nie mam pracy, piękna dziewczyna z sąsiedztwa nie zwraca na mnie uwagi. Osiągnąłem poziom zero, poniżej którego już zejść nie mogę. Blamaż, apatia czy obojętność- już są moim światem. Nic nie stoi na przeszkodzie by spróbować coś zmienić, ponieważ nawet jeśli nie zmienię nic, podjęcie próby zmiany zbyt wiele szkody mi już nie przyniesie. Nie raz historia znała przypadki, kiedy najgroźniejsi i najniebezpieczniejsi dla monumentalnych potęg byli ludzie, którzy nie mieli nic do stracenia.. Tę formę motywacji warunkują przede wszystkim konieczność oswojenia się z zaistniałą rzeczywistością i wywołanie impulsu do podjęcia działań. "Dlaczego?" jednak do spektakularnego sukcesu nie wystarczy, ponieważ brak możliwości pogorszenia swojej sytuacji to argument dla mniej odważnych i mniej ambitnych.

Co mieliśmy do stracenia w tym sezonie? Puchary!! Sprawa, która dla każdego kibica wydaje się oczywista. O wielu piłkarzach Interu możemy powiedzieć, że to starzy mistrzowie.. Problem polega na tym, że nie każdy stary mistrz musi być nasycony…

Pora więc na drugie pytanie:

W jakim celu?
Oto narzędzie, które dobrane wspólnie z tym powyżej, jednakże w odpowiednich proporcjach jest jawnym i nieograniczonym bodźcem do heroicznych czynów. Jawnym, ponieważ uzmysławia nam cel, a ściślej- urzeczywistnia go. Pewnym kwestiom nadaje wymiar namacalny, realny i osiągalny w sensie ogólnym, mówiąc: to jest możliwe!! Ważne, żeby właśnie tak to brzmiało. Należy odrzucić wszelkie "chyba i przecież, w sumie i być może". To jest możliwe. Koniec.

Nieograniczenie narzędzia "w jakim celu?" sprowadza się do uniwersalności sposobu jego osiągnięcia, ale w sensie już indywidualnym. Każdy inaczej wyobrazi sobie jak dojdzie do realizacji celu, jak on będzie smakował, co poczuje, gdy już go osiągnie. Nie należy mówić piłkarzom: jak wygracie awans, to poczujecie się jak mistrzowie. Wystarczy, im powiedzieć: awans jest realny. Minuta milczenia po tych słowach pobudzi wyobraźnię każdego z osobna, jak i całej drużyny. Nasze umysły łatwiej tworzą wizję sukcesu niż godzą się ze stanem obecnym. Stąd też istotne jest użycie narzędzia "dlaczego?", po to by przejść do narzędzia "w jakim celu". Uniwersalizm i nieograniczoność prowadzą z kolei do konsolidacji wokół celu. Strategia, plany działań, taktyk to już bułka z masłem..

Czy w szatni Stramaccioni przedstawił jakiś cel piłkarzom? W tym sezonie z pewnością w dwóch meczach zagrali o 2 konkretne cele - pokonanie odwiecznego rywala Juventusu i awans w dwumeczu z Hotspurs mimo wysokiej porażki w pierwszym meczu. Ciągłe rotacje ustawień sprawiają, że cel na sezon (wywalczenie miejsca w Lidze Mistrzów) rozpłynął się gdzieś w międzyczasie. To powoduje, że wiele meczów jest bez znaczenia w umyśle piłkarzy. Można mówić o ambicji, charakterze, kontuzjach, ale moim zdaniem u podstaw żenujących niekiedy wyników leży właśnie brak dalszego planu, wizji czy celu..

Pozostaje nam wierzyć, że następny sezon przyniesie jasno ukierunkowany cel i wiarę w Scudetto.. Pytanie, czy będziemy do tego gotowi i kto te cele uzmysłowi i zakorzeni w woli zwycięstwa?

Sebastian Miakinik

Źródło: inf.własna

Polecane newsy

Komentarze: 7

Sergio16

Sergio16 14 maja 2013 | 17:27   

Motywacja to jedna z najważniejszych rzeczy których potrzebuje trener do tego, aby klub odnosił sukcesy, a tego właśnie brakuje Stramie. Więc się nie dziwie że klub nie odnosi sukcesów i przegrywa na własnym boisku 0:1 z Bologną.

fenomeno

fenomeno 14 maja 2013 | 19:10   

Moim zdaniem Strama nie ma problemu z motywowaniem zawodników, tylko bardziej z poradzeniem sobie z presją a jak on sobie nie może poradzić to widocznie zespół też ją czuje. Efekty jakie są każdy widzi, ale uważam że gorzej być nie może więc za rok przynajmniej lokata wyżej :)

Interista

Interista 14 maja 2013 | 19:53   

Dobry tekst. Tu potrzeba kogoś z jajami , nie wiem czy można tak powiedzieć o Stramie

fenomen

fenomen 14 maja 2013 | 21:02   

Jedynie co mogę Stramie zarzucić to zbyt mało Mbaye, Duncana i Benassiego w pierwszym składzie. Ludzie kontuzje zniszczyły nam ten sezon ! Nawet najlepszy trener z zawodnikami rezerwowymi lub nawet 3. składu nic by nie zdziałał, a do czasu kiedy mieliśmy pełną kadrę Inter grał bardzo ładną piłkę i wygrywał mecze ..

timon

timon 14 maja 2013 | 22:17   

zero trenerskie i motywacja to dwie rozne sprawy, nawet jak ktoś tego amatora chce tłumaczyć kontuzjami(hahahahahahahahaha) to jakim jest świetnym motywatorem pokazał początek sezonu i mecze z Vasluii, Hajdukiem czy Sieną. Na jude czy Milan to nasi zawodnicy sami się motywują, dobrze motywującego trenera potrzeba na mecze ze słabszymi rywalami, gdy zawodnicy zbytnio się rozluźniaja. Strama z motywacją nie ma nic wspólnego, ale jeżeli ktoś chce to i gówno nazwie delicjami...

Mos

Mos 15 maja 2013 | 19:56   

timon to co robisz, to nie krytyka, a jeżdżenie po Stramaccionim w każdym możliwym momencie. Twoje idiotyczne uprzedzenie widać z kilometra. Szlify brałeś chyba na fci. Przecież każdy widzi, że on nie daje sobie rady. Ponadto trafił się mu najgorszy sezon do zadebiutowania w roli trenera pierwszej drużyny.

Internazionalista

Internazionalista 20 maja 2013 | 17:37   

Mos, skoro sie nie daje rady zawsze mozna odejsc nie? ale Strama jak i poprzednicy to pijawki bez honoru, wynikow nie ma i beda siedziec w klubie dopoki MM ich nie wykopie. Zreszta nikt mu nie kazal pchac sie w to gowno, wrecz z motyka na slonce, wiadomo ze szansa bla bla bla. Moratti spieprzyl sprawe ze go zatrudnil a Strama spieprzyl swoja badz co badz szanse ktora w pewnym sensie mozna wytlumaczyc brakiem doswiadczenia i kontuzjami, ale nie zwalnia go od tego ze sam tez zajebal wiele rzeczy i w tej chwili powinien odejsc


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich