To nie jest klub dla młodych ludzi

8 sierpnia 2013 | 14:15 Redaktor: Loon Kategoria:Publicystyka

Inter Mediolan dysponuje ponoć najlepszą szkółką juniorską we Włoszech i jedną z lepszych na świecie, oczywiście z wyłączeniem klubów, które z trenowania i wyszukiwania młodzieży uczyniły globalną formę sztuki. A mimo to klub kompletnie nie radzi sobie z dzieciakami. 

Odnosząca sukcesy Primavera, międzynarodowe tryumfy mediolańskiej młodzieży, trenowanie kilkuset juniorów każdego roku - to wszystko wymaga nakładów finansowych. I choć Inter na tle niektórych klubów Italii wydaje na ten aspekt fortunę, od lat nie przekuł tego na rezultaty sportowe. Kwestia młodzieży jest jednym z najbardziej kulejących aspektów Massimo Morattiego.

O juniorach wychowanych przez Inter, którzy przebiliby się w ostatnich latach do podstawowego składu, trudno jest nawet pisać merytoryczny i pełen nazwisk artykuł - było ich tak niewiele. Trudno przywoływać tutaj często podnoszone w prasie przypadki Davide Santona czy Mario Balotellego. Pierwszy nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei i wciąż czeka na eksplozje zwiastowanego talentu w barwach Newcastle. Drugi, formalnie rzecz ujmując, nie jest nawet wychowankiem Interu, choć możliwie szybko wypatrzyli go scouci. Co ciekawe, obaj piłkarze nigdy specjalnie nie kryli się z tym, że w głębi duszy są milanistami.

Obecnie najbardziej rozpoznawalnym młodym zawodnikiem kojarzonym z interowską szkołą gry jest Joel Obi. Bardziej znany z racji swojego utalentowanego krewnego, niż boiskowych sukcesów. I choć w barwach Interu przez wszystkie lata rozegrał 40 spotkań, nie zanosi się na spektakularną karierę. Albo zanosi - w kilka chwil po tym, gdy - zgodnie z tradycją - trafi w rozliczeniu za 30 piłek do Milanu.

Inter swoich juniorów wynajduje na szkolnych boiskach, uczy podstaw gry w piłkę, po czym nieprzekonany o ich umiejętnościach - dziękuje za współpracę wysyłając w odległe regiony Półwyspu Apenińskiego w ramach rozliczenia za mniej lub bardziej udane transfery (przeważnie mniej). Zawodnicy ci czasem rozkwitają w nowym otoczeniu, jednak na powrót do Mediolanu jest już za późno. 

W 2012 roku powołano projekt Stramaccioni, który - tak się mogło wydawać - był ukierunkowany na młodzież. Stramaccioni nie był wielkim trenerem, był zwykłym pisklęciem wśród orłów. A mimo to Massimo Moratti powierzył mu stanowisko trenera pierwszej drużyny dzięki niesamowitemu sukcesowi  osiągniętemu z młodymi zawodnikami Interu. Mogło się więc wydawać, że wszystko szczęśliwie zbiegło się w czasie ze zmianą polityki klubu, który młodych graczy potrzebował - choćby ze względów ekonomicznych.

Trudno winić lokalną młodzież, że nie dała rady przebijać się do składów z Ibrahimoviciem, Sneijderem czy Eto'o w składzie. Obecnie jednak Inter w panicznym wręcz popłochu ciął koszty, a co za tym idzie - musiał rezygnować z wielkich gwiazd na rzecz młodszych, choć utalentowanych i perspektywicznych graczy.

Stramaccioni kompletnie nie zrealizował swojego podstawowego zadania. W wyniku mizernej gry drużyny, skupił się na rozpaczliwym ratowaniu sezonu za pomocą najsilniejszych możliwych armat, zupełnie zapominając o tym, że miał być pomostem między pierwszą ekipą, a juniorami. I jeśli tych wystawiał, to sporadycznie, luki zaś wolał łatać dziadkami pokroju Tomasso Rocchiego, bramkostrzelnego Livaję oddając za "frajer" do Atalanty. Słowo "frajer" jest tu zresztą nad wyraz adekwatne, gdy weźmiemy pod uwagę, że w drugą stronę powędrował Ezequiel Schelotto.

Juniorzy nie mają w Interze łatwo, jednostki błyszczące i wyróżniające się mogą liczyć w najlepszym wypadku na owocen wypożyczenie. Inter slabo radzi sobie z wprowadzaniem do składu wszystkich młodych graczy, nie tylko wychowanków. Niektórzy fani zarzucają, że w ten sposób nie poznał się między innymi na talencie Coutinho, który teraz - po okazaniu odrobiny cierpliwości - wyrasta na gwiazdę Liverpoolu.

O tym, że Inter nie potrafi chłodno oceniać umiejętności swoich graczy, świadczy też poniekąd przypadek Mateo Kovacicia. Klub z Mediolanu zapłacił za niego więcej niż płaci za niejednego seniora, a wszystko dzięki łatce jednego z największych talentow piłki nożnej. I było pewne, że choćby młody Chorwat w każdym meczu strzelał samobója - po takim wydatku miejsce w składzie ma zapewnione (zresztą, Christian Chivu strzela i też ma zapewnione, a wcale nie kosztował milionów). Ta sytuacja, spowodowana bardziej walorami ekonomicznymi ("tyle kosztował, musi grać!") niż chłodną kalkulacją talentu po kilku niemrawych meczach zaowocowała eksplozją talentu. Młody pomocnik okazał się jednym z najlepszych dryblerów na świecie, pokazują technikę, jakiej cała Serie A od kilku lat już na swoich boiskach nie widziała. Nie ma wątpliwości co do tego, że młodziutki Kovacić jest obecnie zarazem największą gwiazdą zespołu i jej... główną nadzieją.

Inter jeszcze nigdy w historii nie miał tak utalentowanej młodzieży, jak w tym momencie. Pokolenie, które kilka lat temu wygrało młodzieżową Ligę Mistrzów, zaczyna teraz wchodzić w wiek, w którym piłkarze śmiało mogą wspomagać pierwsze jedenastki. A jej owocami jest między innymi Duncan i Mbaye, dwa najbardziej obiecujące nazwiska wśród młodych graczy. Pomimo to, ani klub, ani trenerzy, raczej nie widza dla nich miejsca w składzie Interu. Niepewny jest też los genialnego Patricka Olsena, który do Mediolanu został ściągnięty już przed rokiem. W sparingach wkomponował się w ekipę Mazzarriego niczym młody geniusz, jako defensywny pomocnik błyszczący niczym kosztujący krocie Kovacić. Rzecz w tym, że kroci nie kosztował, a to z kolei może stanowic już poważny dla niego cios wizerunkowy. W końcu włodarze Interu lubią oceniać swoich piłkarzy z perspektywy portfela, a nie boiska. I to w ten bardziej nieracjonalny sposób.

Kluczowe dla całych rozważań jest to, że piszemy teraz nie o Interze, w którym grał Zamorano, Vieri albo Adriano. To Inter sportowo dwie klasy niższy, to Inter ubogi i wreszcie - Inter skąpy. W tej sytuacji podejście do problematyki juniorów powinno być zdecydowanie inne. Inter wydaje niemałe kwoty na ściąganie młodych zawodników, Icardi i Belfodil mają być przyszłością ofensywy, sprowadzono ich za olbrzymie kwoty, choć niedawno za bezcen pozbyto się prezentującego podobny poziom Livaji, a i kiszący się od lat w rezerwach Samuele Longo w Espanyolu pokazał, że warto dać mu szansę. To kolejny przykład polityki Interu, który sam sobie nie ufa w kwestii szkolenia piłkarzy, choć corocznie wydaje na ten aspekt grube pieniądze.

I wreszcie, do klubu powrócił Andreolli, może nawet do pierwszej jedenastki. Byłaby to piękna historia o ojcu marnotrawnych, który po latach na powrót przyjął swojego wychowanka. Jak na razie jednak, sportowy poziom obrońcy Chievo pozostawia nieco do życzenia.

Co ciekawe, jeśli przyjrzymy się losom wychowanków Interu Mediolan, to cała teza stojąca za tym artykułem może - trywialnie mówiąc - "wziąć w łeb". Nazwiska takie jak Critseig, Faraoni, Pasquale, Frey, Martins, Kerlon, Destro czy Pandev pokazują, że tak naprawdę Inter wcale poważnie nie mylił się oddając swoich młodych zawodników. Ich poziom sportowy nigdy nie wznosił się ponad przeciętność Serie A i poza Leonanardo Bonuccim - tak naprawdę wcale, a wcale nie ma po kim płakać.

Rzecz w tym - i to jest najsmutniejsza konkluzja - że obecnie Inter też ani trochę nie wznosi się ponad przeciętność Serie A. A w tej sytuacji sprowadzanie przeciętnych zawodników, za przeciętne pieniądze, które jednak po zsumowaniu zamieniają się w obfite kwoty, może mijać się z celem. W mojej opinii luki w pierwszej jedenastce śmiało można łatać juniorami, którzy wcale nie odstają poziomem od zawodników już będących w klubie lub do niego sprowadzanych. Sytuacja się zmieniła i warto się do niej dostosować.

Zaoszczędzone pieniądze warto natomiast zacząć inwestować w gwiazdy, nie jest bowiem tajemnicą, że w specyfice Serie A jeden Ibra znaczy czasem więcej niż pięciu naprawdę solidnych, ale jednak tylko wyrobników. 

Jakub Kralka - @jakubkralka

Źródło: Inf. własna

Polecane newsy

Komentarze: 20

Chrisu

Chrisu 8 sierpnia 2013 | 14:37   

"Bramkostrzelny Livaja " "Longo pokazał w Espanolu, że warto na niego stawiać" :))))))))))))))

Loon

Loon 8 sierpnia 2013 | 14:40   

No z taką dokładnością cytatów to ja wróżę koledze karierę w Gazecie Wyborczej :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

Internazionalista

Internazionalista 8 sierpnia 2013 | 14:42   

bardzo dobry tekst, swieta racja, szkoda tylko ze wlasnie w Interze tego nie wiedza....i tak kupia 50% jakiegos taidera za 7mln + krhin i duncan, tyle ze duncan na 100% wiele od niego nie odstaje, i jest za darmo, no ale Inter lubi wyrzucac hajs w bloto..

Nelson

Nelson 8 sierpnia 2013 | 14:43   

Nic dodać, nic ująć.

domi

domi 8 sierpnia 2013 | 15:09   

Tylko czy to się zmieni? Każdy niech sobie sam odpowie. A my, z polskich domów możemy sobie tego pragnąć..

MrGoal

MrGoal 8 sierpnia 2013 | 17:28   

Zgadzam się z tekstem (bardzo ciekawym swoją drogą) prawie w 100 %. Nie zgodzę się tylko z tym, że: 1.) Livaja był/jest bramkostrzelny ( w jego wieku bramkostrzelny to był Rooney) 2.) Longo pokazał w Espanyolu, że warto na niego stawiać (nie pokazał tam kompletnie nic i z ulgą go oddano) 3.) Inter kiedyś z Adriano czy Vierim był dwie klasy lepszy niż teraz( gwiazdy były, gra była niezmiennie beznadziejna) 4.) Prócz Kovacica jest jeszcze młody Jesus, który gra regularnie.Może po prostu trzeba być dobrym i gotowym "na już" by grać w takim klubie

MrGoal

MrGoal 8 sierpnia 2013 | 17:31   

Ale te moje 4 pkt nie zmieniają w zasadzie nic. Inter kiepsko wychodzi na pracy z młodzieżą, bo nie ma do niej kompletnie cierpliwości. I o ile co do Longo czy Livaji przekonany tak jak Inter nie jestem (zwłaszcza do Longo), to Duncan czy Olsen szansę (prawdziwą) w pierwszym zespole dostać powinni obowiązkowo (Benassi chyba też)

FCInterFan

FCInterFan 8 sierpnia 2013 | 18:16   

Loon, fajne oksy masz na focie w profilu, ile dałeś ?

Loon

Loon 8 sierpnia 2013 | 19:15   

35 zł na bazarku przy ul. Świętokrzyskiej ;) Nigdy nie inwestuje dużo w okulary przeciwsłoneczne, foto jest sprzed roku, a od tamtego czasu zgubiłem już dwie pary. Nie mam pojęcia jak to się dzieje :P

Loon

Loon 8 sierpnia 2013 | 19:18   

MrGoal -> tak, tak co do "bramkostrzelnego" to trochę mnie poniosło, po prostu chodziło o to, że coś tam strzelał, podobnie w Atalancie. Nie widzę póki co większej róznicy między nim a Icardim. No i świetny przykład z Juanem Jesusem, szkoda, że zapomniałem o nim w tekście, bo perfekcyjnie byloby wspomniec, ze JJ do tej pory grzałby ławę w jakiejś Bolognie, gdyby nie fala kontuzji i koniecznosc wstawienia go do skladu (przeciez on na szanse czekal i czekal mimo gry w kadrze!)

MrGoal

MrGoal 8 sierpnia 2013 | 19:56   

No ale Jesus w sumie przyszedł za kasę ( nawet jak na Inter, prawie 4 mln euro za młodziana to już coś), więc teza z tekstu znów potwierdzona. Grają Ci za których zapłacili konkretnie. Swoją drogą, czy w systemie 3-5-2 środek pomocy złożony z Kovacica, Duncana i Olsena dałby radę w serie A? Regularnie zdobywać 3 pkt z pewnością nie, ale myślę, że dali by radę grać niezły futbol mimo wieku

Klinsi64

Klinsi64 9 sierpnia 2013 | 08:29   

prawda jest taka że ci którzy naprawdę się wybijali ponad przeciętność dostawali swoje szanse

sowa

sowa 9 sierpnia 2013 | 08:51   

Inter mógłby być prowadzony o wiele lepiej... jak ma się taką szkółkę to aż dziwne, że wydaje się tyle pieniędzy na średniaków skoro można młodych chłopaków ogrywać, którzy pewnie i tak reprezentują już taki poziom co nowy szrot, który do nas przychodzi... chłopaki by się ogrywali i nie ma bata żeby nie znalazło się wielu wartościowych graczy... co za tym idzie przestalibyśmy wydawać niepotrzebnie pieniądze na zbędne transfery... można by dzięki temu wygospodarować większą sumkę na chociażby 1 czy 2 konkretniejsze transfery... jak to się mówi "cudze chwalicie swego nie znacie"...

Piotrekfci

Piotrekfci 9 sierpnia 2013 | 10:19   

pełna zgoda co do Livaji i Longo - o ile ten drugi nie miał W OGÓLE OKAZJI SIĘ U NAS POKAZAĆ o tyle ten pierwszy pokazał się i to z jak najlepszej strony !!! mógłbym się założyć, że gdyby nie odszedł za tego śmiechu wartego schelotto to teraz byłby brany pod uwagę przy wyborze 11 a pieniądze wydane na Icardiego czy Belfodila można by było zainwestować w jakiegoś solidnego defensora -- wierze co rok, że w końcu chociaż 2,3 młodzików dostanie prawdziwe szanse gry ale za każdym razem się rozczarowuje - mam już dość oglądania gwiazd które zatrzymały się

Piotrekfci

Piotrekfci 9 sierpnia 2013 | 10:23   

myślami na 2010 roku - tu trzeba młodej krwi - takim kimś jest właśnie Kovacić i wierzę, że takim kimś będzie również Duncan, Mbaye czy Olsen którzy niestety ale już są wynieniani jako karty przetargowe w rozliczeniu za innych młodzików którzy tak naprawde w cale nie są od nich lepsi !!! po prostu mieli to szczęście, że grają w słabszych drużynach i w ciągu roku się wybili --- Duncan na wypożyczniu też się wybił i pewnie gdyby nie był naszą własnością to Moraś chcialby go a tak że jest nasz to pewnie nawet nie biorą go serio pod uwagę :[[[brak słów

Piotrekfci

Piotrekfci 9 sierpnia 2013 | 10:29   

p.s. jakoś Benassi dostał w poprzednim roku pare szans i grał świetnie i co ? wypożyczyli go :[[ MORAŚ OBUDŹ SIĘ !!! płacze, że kasy nie ma a tu opycha zdolną młodzież na pół darmo i bierze innych PODOBNYCH za 5-10 razy więcej

Luk

Luk 9 sierpnia 2013 | 13:22   

@Piotrekfci: Święta racja. Livaja grał w pierwszym składzie całkiem nieźle i bez żadnych kompleksów, Duncan spokojnie mógłby walczyć o pierwszy skład na pozycji DP, a Benassi na pewno nie jest gorszy od takiego Kuzmanovicia. Szkoda chłopaków i szkoda kasy zmarnowanej na piłkarzy ściągniętych w ich miejsce :/

Hagaen

Hagaen 9 sierpnia 2013 | 21:47   

No ale nie mówcie, że oddajemy Benassiego, Duncana czy M'baye lub Olsena, bo póki co nie oddaliśmy ich w rozliczeniu za nikogo. Na prawdę, z dnia nadzień wydaje mi się, że Inter, który osiągnął dno - odbił się i zaczyna wypływać. Powoli, bo ma uwiązaną kulę u nogi (Branca, Ausilio), ale wypływa. Na prawdę, z każdą chwilą ufam Mazzariemu coraz bardziej. Wydaje mi się, że wie co robi i nie przez przypadek widzieliśmy Olsena tyle razy. Mam nadzieję, że widzi co gra Cuchu (choć go uwielbiam) i Postawi na Olsena.

Hagaen

Hagaen 9 sierpnia 2013 | 21:51   

Wyjściowy skład widziałbym tak: Icardi/Milito;Belfodil/Palacio;Nagatomo/Pereira-Olsen/Guarin-Kovacić/Taider-Fernando/Cambiasso-Isla/Zanetti-Juan-Ranocchia/Samuel-Rolando/Campagnaro-Handanović/Carizzo. A co do artykułu - trafne spostrzeżenia, no może oprócz Longo i Livaji (który, jak się okazało - ma problemy z głową).

FORZAINTER

FORZAINTER 20 sierpnia 2013 | 14:16   

Niech stawiają na młodych, oni mają największą ambicję, bo chcą się pokazać w kadrze Interu i w kadrze Włoch, w tych czasach trzeba stawiać tylko na młodych!! FORZA INTER !!!!!!!!!!!!!!


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich