Awers i rewers Waltera M.

26 sierpnia 2013 | 21:30 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

Pierwsze 3 pkt zdobyte w inauguracyjnym spotkaniu z Genoą stały się faktem. Zgodnie z przypuszczeniami i logiką dominowali gospodarze, dla których ten mecz był niezwykle ważny, ale też niezwykle trudny.

W pamięć z tego spotkania zapadł mi szczególnie jeden obrazek. Moment, w którym Walter Mazzarri poczuł wyraźną i długo oczekiwaną ulgę. Mimika twarzy trenera Interu pełna była emocji przez całe widowisko, czego nawet on sam nie próbował ukryć. Dominował frasunek, analizowanie sytuacji i momentami próba zdiagnozowania całości większej, aniżeli tylko trwający mecz. Myślę, że przed spotkaniem trener spodziewał się każdego wyniku. Znał oczekiwania kibiców i zarządu, ale jednocześnie miał wiele pytań, na które dopiero będzie szukał odpowiedzi. Część z nich już znalazł.

Pierwsza połowa z taktycznego punktu widzenia zakładała dominację Interu, jednak nie była to dominacja w stu procentach pewna. Brak dwójki nominalnych napastników wskazywał na pewną obawę trenera, co do zazębiania się poszczególnych formacji. Obijana niemiłosiernie w sparingach defensywa oraz zawodząca druga linia stanowiły dość niepewne punkty, zwłaszcza w analizie przedmeczowej. Pierwsze 45 minut dało więc odpowiedź na kilka pytań.

Defensywa-pomoc

Relacje pomiędzy defensywą a drugą linia wyglądały poprawnie z… defensywnego punktu widzenia. Inter do 60 metra dość swobodnie rozgrywał piłkę. Poza kilkoma oczywiście niedokładnościami dało się zauważyć wiele ciekawych i mierzonych krzyżowych podań. Przez pierwsze 13 minut piłka wędrowała sprawnie i szybko. Pojawił się także, dawno niewidziany, agresywny i skuteczny pressing po stracie futbolówki.

Pomoc-ofensywa

Relacje między tymi formacjami wyglądały w pierwszej połowie dużo gorzej. Gra była szarpana i bez pomysłu, a grający na szpicy Rodrigo Palacio wyraźnie nie miał możliwości, aby korzystać z wysokich i często niedokładnych dośrodkowań. Brakowało strzałów, ba, nawet dobrych pozycji do ich oddania. Zachowawczość środka pola, w zamian za pewne zero z tyłu, zbierała podobne żniwo w ofensywie.

Drugie 45 minut dało wyraz pewnej odwagi menadżerskiej trenera Interu, ale wcześniej kluczowa dla spotkania zdała się być… przerwa. Od tego gwizdka oglądaliśmy już inny Inter. Agresja piłkarzy i ciągłe wywieranie presji stawało się w końcu skuteczne, natomiast wprowadzenie drugiego napastnika dało wyraźny sygnał, że ten mecz trzeba wygrać. Za chęciami i motywacją przyszły w końcu skuteczność i solidność. Przekucie pierwszego w drugie to z pewnością recepta na sukces..

Oddech ulgi trenera Interu zdaje się mówić, ze jego nadzieja na lepsze jutro drużyny znalazła w końcu oparcie na namacalnym, 45-minutowym przykładzie. Zmiany pokazały, że to człowiek z silnym charakterem, ale zarazem że potrafi go zrównoważyć z rozsądkiem i potrzebą analizy sytuacji. Wiemy gdzie jesteśmy, pora teraz aby krok po kroku przechylać szalę stylu na tę z drugiej połowy.

Za poprawą umiejętności czysto piłkarskich powinna pójść pewna odwaga w dobieraniu taktyki meczowej. Po pierwszym spotkaniu nie mam wątpliwości, że będzie to proces długotrwały, ale zaraz jestem głęboko przekonany, że pracuje nad nim właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Sebastian Miakinik

Źródło: inf.własna

genoa 

Polecane newsy

Komentarze: 9

Interista

Interista 26 sierpnia 2013 | 21:43   

w 1 połowie mina Waltera wiele mówiła, nie wyglądało to tak jak oczekiwał zwłaszcza w ataku

Internazionalista

Internazionalista 26 sierpnia 2013 | 22:02   

Sebastian, tekst fajny, aczkolwiek umknely Ci 2 kluczowe momenty. Zejscie Kuzmanowicia i wpuszczenie Icardiego, spowodowalo ze Palacio cofnal sie do rozgrywania co widocznie poprawilo nasza gre. No i potem taka sama sytuacja z Cambiasso i wpuszczenie Kovacicia

Marco Branca

Marco Branca 26 sierpnia 2013 | 22:09   

Jak to dobrze, że znowu pomyliłem wejścia, potem godzina w kolejce i wszedłem na stadion dopiero po przerwie.

Loon

Loon 26 sierpnia 2013 | 22:28   

Mnie się strasznie podoba mimika Mazzarriego. Po tych kamiennych twarzach czy gościach śmiejących się przy 0-3 w dupę w końcu trener, który żyje tym meczem. I to wypuszczenie powietrza przy 2-0 ;). Może to nie uspokaja, ale przynajmniej widzi, że coś jest nie tak i to rokuje...

Piotrekfci

Piotrekfci 27 sierpnia 2013 | 07:19   

Seba w 100% zgoda - pierwsza połowa nieśmiała i badanie nie tak przeciwnika jak siebie i tego na czym się stoi -- jedyny plus z pierwszej połowy to ten że dobrze trzymali pozycje i walczyli o każdą piłkę - druga połowa podobnie z tym, że odważniej podeszli do przodu i co mi się podobało agresywnie odbierali pilkę juz na połowie przeciwnika a Alvi i Campa pokazali po prostu klasę - pierwszy grał niczym Eto robiący spustoszenie w obronie przeciwnika a jednocześnie wracając za każdą pilką - drugi niczym Lucio z tym, że aż za często się wypuszczał ;)

Sebastian Miakinik

Sebastian Miakinik 27 sierpnia 2013 | 12:29   

Internazionalista-jak najbardziej zauważyłem zmiany, nazywając je odwagą menadżerską Waltera. Dla mnie były one konsekwencją wniosków z pierwszej połowy, gdzie drużyna nie zdała testu w oczach trenera. Dzięki za opinie :)

Internazionalista

Internazionalista 27 sierpnia 2013 | 14:28   

Fakt, tylko ze niektorzy moga nie wiedziec czym byla ta odwaga :)

domi

domi 27 sierpnia 2013 | 14:43   

Widok Mazzarriego wydechującego powietrze z wielką ulgą po golu Palacio była naprawdę bezcenna. Ten trener przejmuje się każdym wynikiem oraz grą i wie, że nie jest kolorowo, ale jestem pewien, że chce to zmienić na lepsze.

Klinsi64

Klinsi64 28 sierpnia 2013 | 18:38   

gdy trenował Napoli nie cierpiałem go,nie raz niesłusznie oceniamy ludzi tylko dlatego ze stoja po drugiej stronie barykady,to takie smutne ;)


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich