Thohir: Liczy się kolektyw

20 listopada 2013 | 11:30 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Wywiady

Zdaniem nowego Prezydenta Interu Mediolan, Walter Mazzarri jest bardzo podobny do Jose Mourinho. Indonezyjczyk zjawił się w redakcji La Gazzetta dello Sport, gdzie udzielił obszernego wywiadu w którym poruszono wiele istotnych spraw.

Panie Prezydencie, jaka jest Pana wizja idealnego futbolu? Jaki chciałby Pan widzieć Inter?
- Przyszedłem ze świata mediów, więc naturalne jest dla mnie, że musi to by ć zespół, który zadowala ludzi. Lubię piłkarskie show, to pomaga zyskać nowych fanów oraz uszczęśliwić tych, którzy już są z nami. Rozmawiałem z Walterem Mazzarrim i musimy być ultra cierpliwi by tę potrzebę zbalansować z taktyką. Dobrym przykładem może być drużyna Lakers Magica, to był spektakl i zwycięstwa. To trudne zadanie dla trenera, ale tak musi być, jeżeli chcemy być w światowej czołówce. Ważne jest radzenie sobie z ciśnieniem, jakie jest tutaj oraz fundamentalne dla trenera i piłkarzy jest to, by od samego początku, wszyscy zrozumieli filozofię nowego rozdania. Wiem, że włoski futbol jest trochę bardziej defensywny, niż w innych krajach gdzie jest więcej miejsca na 4-3-3 lub 3-4-3. Wiele zależy od trenera, ale wiem doskonale, że nie da się wygrać tylko jedną strategią.

Ulubiony trener?
- Myślę, ze Mourinho jest jednym z najlepszych. W 2010 roku dał tutaj trzy, cztery, pięć trofeów za jednym razem, ale widzę w Mazzarrim podobny charakter. Mam nadzieję, że można teraz tutaj zbudować fundament pod drużynę, która w ciągu dwóch, trzech lat będzie naprawdę silna. Podobnie jak ja jest perfekcjonistą, myślę że w ciągu dwóch, trzech lat, zostanie jednym z najlepszych trenerów na świecie.

Czego oczekujesz od piłkarzy, którzy będą tutaj trafiać?
- Jeśli przychodzisz do Interu, musisz być profesjonalistą w 100%. Spójrzcie na Zanettiego, nie pije alkoholu, do gry wrócił znacznie wcześniej niż oczekiwano. Starsi muszą pilnować dyscypliny tych młodszych, którym duże pieniądze czasem zaszkodzić, mogą zbyt szybko poczuć się gwiazdami. Oni nie mogą myśleć, że kariera trwa tylko trzy lata. Spójrzcie na Steve Francisa, wielki talent w NBA, ale szybko się skończył. Wiem jednak, że co innego to słowa, a co innego to rzeczywistość.

Który zespół z Europy najbardziej się Panu podoba?
- Lubię Bundesligę, Borussia i Bayern w ostatnim finale Ligi Mistrzów dali ważny sygnał. W Anglii jest trochę zbyt duża konkurencja, inny sposób myślenia, podczas gdy w Hiszpanii mało jest liczących się zespołów. Ajax to pierwszy zespół, który zaprezentował futbol totalny, lekcja że każdy może bronić i atakować w tym samym czasie. Pozostając jednak przy Interze, muszę powiedzieć że Mazzarri uczynił naszą grę znacznie agresywniejszą.

Wymienił Pan Bundesligę, ponieważ to jedyna liga, gdzie to tak funkcjonuje?
- Nie powiedziałem, że tylko Bundesliga. Podobnie jest w USA, gdzie podobny system jak w Niemczech jest w NFL, NBA, NHL, MLB czy MLS. Dopiero co tutaj przybyłem i nie jestem w stanie dać każdemu dyrektyw, ale jako kibic wiem, że Serie A to była kiedyś najlepsza liga na świecie, z wielką historią za sobą, wiem że Włochy to świetny kraj. Który kraj tyle razy podbił świat? Ludzie tutaj są eleganccy, macie Ferrari, Pradę, macie ducha przedsiębiorczości i mam nadzieję, że Serie A wróci do dawnej chwały, bo nie sądzę aby to było dobre widzieć mecz, na którym połowa trybun jest pusta. Teraz jest to wciąż jedna z czterech najlepszych lig, ale jeśli czegoś nie zrobimy, obudzimy się z wizją że liga francuska czy MLS wyprzedziła nas.

Mówił Pan o tym podczas swojego debiutu w Lega?
- Spotkałem De Laurentiisa, Agnellego, Guaraldiego, Baldissoniego, wielu ludzi, prezentowałem i mówiłem im te same rzeczy. Jak to jest, że niektóre drużyny pamiętane są tylko ze względu na swoich piłkarzy z przeszłości? Kto pamięta piłkarzy Torino z przeszłości? Nie można patrzeć w przeszłość, ale w przyszłość, rozwinąć dobrą ligę, która będzie mogła konkurować z innymi.  Musimy pracować wspólnie, zamiast tylko samodzielnie i dla siebie.

Trudno będzie sprawować prezydenturę w Interze z Dżakarty?
- Rozmawiałem z Mao (Angelomario Moratti - przyp.red.), wierzę że partnerstwo jest kluczowe. Nie będzie mnie w Mediolanie każdego dnia, ale od teraz moje życie przypisane jest Interowi. Można przecież komunikować się na wiele sposobów, nawet z piłkarzami mogę rozmawiać poprzez e-maile czy telefony, by potem przyjechać do Mediolanu i spojrzeć im w oczy, a potem zrobimy grupowy wyjazd na Bali, to piękna wyspa.

Jak szybko i jak bardzo zmieni się struktura Interu pod Pana rządami?
- Kiedy przyjechałem tutaj i po raz pierwszy spotkałem się z Massimo Morattim, który wykonał tutaj kawał dobrej pracy, powiedziałem że nie przyjechałem tutaj aby wszystko zmienić, ale aby mu pomóc, raczej pracować wspólnie. Spójrzmy na realia, futbol to wielki biznes, coraz trudniej konkurować z klubami, które mają przychody 500-600 milionów rocznie, podczas gdy masz 140. Sport jest piękny i oczywiście nie zawsze wygrywa ten co ma najwięcej pieniędzy, ale na dłuższą metę, zwyciężają bogaci. Chcę zdrowego klubu, nawet zanim zacznie wygrywać, to właśnie dlatego od piątku non-stop pracujemy, spotykając się od rana do wieczora. Najpierw chcę wszystko zrozumieć co tutaj się dzieje,jakie są problemy. Mamy plan na najbliższe sto dni, potem po tych trzech miesiącach zobaczymy co zrobiliśmy źle, co dobrze. Mamy mało czasu. Wrócę tutaj 28 listopada, zostanę do 2 grudnia, sprawdzić jak managerzy pracują nad tym co zostało ustalone.

PSG zaczęło od wprowadzenia nowego człowieka do klubu, silnej postaci, Leonardo. Pomijając nazwiska, myśli Pan o czymś takim?
- Nie wierzę, w "one man show", wierzę w system kolektywu. Dlatego spotkałem się dzisiaj z Mao, Brancą i Ausilio, by omówić plany na styczeń. Zdefiniowaliśmy pewne nazwiska, będziemy pracować do jutra. Mazzarri jest w Pinetinie, ale cały czas jesteśmy z nim w kontakcie telefonicznym. Tak wygląda moja praca, łatwo jest kogoś oczernić za błąd, ale to nie moja filozofia. Ja mogę powiedzieć nazwisko tego czy innego piłkarza, ale jeśli Mazzarri go nie potrzebuje, to jaki jest sens go sprowadzać?

Czy to prawda, że w umowie przejęcia klubu jest klauzula budowy nowego stadionu?
- Jeśli patrzysz na przychody klubów, stadion znaczy wiele. DC United gra na stadionie z 1956 roku, który był zbudowany na potrzeby baseballu, w kształcie diamentu, jest niekomfortowy dla rozgrywek piłkarskich. Pracujemy nad nowym stadionem, ale nie wiem czy tam 40000 miejsc ma sens. W USA są inne liczby. Jeśli chodziło Inter, musimy zbadać co jest dla Interu lepsze, zbudować nowy stadion czy zostać na San Siro. To legendarny stadion, ale jego struktura jest bardzo stara. Byłem tam dwa miesiące temu, nie ma gdzie zjeść, jest tylko kilka wind, trzeba używać schodów, brakuje bardzo wielu rzeczy. Na nowoczesnych stadionach, takich jak Arsenalu, strefa VIP zapewnia około 30% przychodu. Trzeba o tym pomyśleć, nie podejmę decyzji, której Inter nie mógłby zrealizować.

Patrząc na ostatnie miesiące, który zawodnik Interu zrobił największe wrażenie, a który gra poniżej oczekiwań?
- Cambisaso wydawał się być zawodnikiem, który ze względu na wiek, może trochę odstawać. Bałem się tego, ponieważ to był jeden z liderów, ale dzięki swojemu profesjonalizmowi wrócił do wielkiej formy. Juan Jesus jest bardzo solidny, Campagnaro to zawodnik, którego Moratti wziął, po części wspólnie ze mną, choć nie byłem wtedy jeszcze właścicielem klubu, to świetny dżentelmen. Teraz wraca po kontuzji, ale w pierwszych meczach pokazał swoją siłę. Jest oczywiście jeszcze Palacio i Alvarez. Jonathan? Nie byłem do niego przekonany, nie sądziłem, że będzie tak dobrze grał. Od Taidera i Kovacićą, oczekiwałbym jednak stabilniejszej formy.

A Icardi? Wydaje się, że może stać się ulubieńcem mediów plotkarskich, po tym jak pojawiła się historia z byłą dziewczyną Maxi Lopeza...
- W Indonezji ludzie kochają plotki, sprawy prywatne. Nie oceniam, ale generalnie piłkarze muszą dorosnąć, zrozumieć że pewne rzeczy mogą ich zranić, ale mogą zranić również klub. By osiągnąć szczyt, musisz pracować również nad własną etyką i osobowością, edukować zawodników należy na boisku, ale również jeśli chodzi o zachowanie poza nim. Jedną z rzeczy o których rozmawiałem z Morattim i Mazzarrim, jest to, że nie da się kontrolować piłkarza na 100%. Możemy chcieć utalentowanego młodego zawodnika, ale jeśli ma trudny charakter, to go jednak nie chcemy.

Pana przeszłość w sporcie?
- Grałem w koszykówkę, mimo niewielu centymetrów, byłem niezły. Również trochę jako trener, gdy nie było pieniędzy aby zatrudnić prawdziwego trenera/ Piłka nożna? W wieku 14-15 lat polubiłem ją, zrozumiałem że grając w 11 jest mniejsze ryzyko odniesienia kontuzji. Nie byłem świetnym zawodnikiem, ale mogę być dobrym liderem..

Czy uczy się Pan włoskiego? Na razie powiedział Pan jedynie "Chi non salta Rossonero e"?
- Muszę nauczyć się włoskiego, ale jeśli masz już ponad trzydzieści lat, trudno nauczyć się nowego języka.

Czy myśli Pan o wycofaniu numeru 18 z myślą uhonorowania 18 lat Prezydentury Massimo Morattiego?
- To byłby miły gest, ale nie sądzę abyśmy coś takiego zrobili.

Źródło: la gazzetta dello sport

Polecane newsy

Komentarze: 8

Loon

Loon 20 listopada 2013 | 11:46   

Oceniam ludzi po czynach, nie słowach, ale musze przyznac, ze bardzo podoba mi sie to co mowi Thohir. Bardzo celne analizy sytuacji.

Piotrekfci

Piotrekfci 20 listopada 2013 | 11:52   

Zdefiniowaliśmy pewne nazwiska - ciekawe jakie :p - Reus, Draxler itp. czy może Drogba, Di Natale ? ;)

Internaldo

Internaldo 20 listopada 2013 | 11:59   

Dobrze mówi. Jedną rzeczą, taką najważniejszą, z którą się nie zgadzam to to, że w ciągu trzech lat Mazzari może stać się jednym z najlepszych trenerów na świecie. On już jest jednym z najlepszych :)

anor

anor 20 listopada 2013 | 12:05   

Coraz bardziej się przekonuje, że nie mogliśmy trafić na lepszą osobę do zajęcia się tym bałaganem. Taki szejk czy Rusek rzucili by Brance sto milionów, które by rozpierdzielił na głupie transfery a tu widać cel, ambicje. Kasa będzie wydawana ale o wiele mądrzej i to mi się podoba. Wystarczy spojrzec na przyklad PSG - czy teraz po pewnym czasie ten Lucas albo Pastore naprawde warci byli po 40mln? Czym się wybijają nad takiego Kovacica albo Alvareza za ok. 10mln?

Darkos

Darkos 20 listopada 2013 | 14:14   

Mądrze się wypowiada. Zobaczymy jednak co będzie robił. Ale to i tak o wiele lepsze wyjście niż jakieś araby wywalające po 50 mln na piłkarza i zadłużające klub.

xxxtomekxxx

xxxtomekxxx 20 listopada 2013 | 15:25   

Bardzo mi sie podoba ze tak często udziela obszernych wywiadów to uspokaja kibica ale jak już wcześniej koleg a wspomniał liczą Się czyny nie słowa

Klinsi64

Klinsi64 20 listopada 2013 | 20:57   

Mazzarri niech najpierw coś wygra,bo gadanie o nim że jest jednym z najlepszych trenerów jest śmieszne :)


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich