Z Giuseppe Meazza na San Siro

4 maja 2014 | 21:10 Redaktor: Loon Kategoria:Publicystyka

Wzajemne transakcje Interu i Milanu nie budzą dziś szczególnych emocji wśród kibiców obu klubów – od kilku lat weszły w cichą praktykę zespołów z Mediolanu. Nie było tak jednak zawsze, w XX wieku odnotowaliśmy tylko pojedyncze takie przypadki.

Zaczęło się stosunkowo szybko. Już w 1912 roku z Milanu do Interu przeszli bracia Luigi i Aldo Cevenini. Jakkolwiek piłce daleko było do współczesnego profesjonalizmu, w nowym zespole pozostawili po sobie zauważalny ślad – pierwszy w 55 meczach strzelił 63 bramki, drugi z napastników ustrzelił 42 gole w 51 występach. Po czym… obaj w 1915 roku powrócili do Milanu, by w 1919 ponownie przywdziewać barwy Interu. Takie to były niespokojne czasy i choć Luigi przez wiele lat strzelał jeszcze dla różnych klubów (m.in. Juventusu), Aldo w 1923 w barwach Interu zakończył futbolową karierę.

Jeżeli ufać źródłom historycznym, przynajmniej w materii znanych piłkarzy, kolejny głośny transfer za miedzę miał miejsce dopiero w 1940, za to… był z gatunku tych, które zmieniły historię. Giuseppe Meazza, wspaniały napastnik, po 13 latach gry i 241 bramkach dla Nerazzurrich przeszedł do Milanu, któremu zresztą kibicował od dziecka. W nowym zespole nie spisywał się jednak aż tak wyśmienicie i ostatecznie ruszył w tułaczkę po lidze włoskiej by w 1947 zakończyć karierę jako grający trener tam gdzie zawsze było jego miejsce, w domu i w niebiesko-czarnych barwach. Powodów transferu było kilka, przede wszystkim jednak mówi się o poważnej kontuzji i kłopotach z powrotem do formy. Zawodnik – już w szatni Milanu – płakał przed meczem z Interem i ciężko zniósł bramkę, którą strzelił w derby. Był to jeden z jego nielicznych goli dla Rossonerich. Należy też pamiętać, że w tamtych czasach Milan nie był aż tak utytułowanym klubem i Inter rywalizację z nim traktował głównie w charakterze lokalnych porachunków. Na cześć Giuseppe Meazzy nazwano stadion obu zespołów, jednak z dość uzasadnionych względów, kibicuje klubu w czerwono-czarnych barwach nie czują się przywiązani do piłkarza i postrzegają go jako zdecydowanego Interistę.

Nie sposób też pominąć Enrico Candianiego, niezwykle bramkostrzelnego pomocnika, który dla Interu w blisko 200 spotkaniach strzelił ponad 70 goli. W 1946 roku ruszył w tułaczkę po lidze włoskiej, grał m.in. dla Juventusu i Milanu, nigdzie jednak nie nawiązał do swojej najlepszej formy z czasów pierwszej przygody z Mediolanem.

Kolejnym z nielicznych XX-wiecznych transferów na linii Inter-Milan był zasłużony bramkarz rywali Nerazzurich – Lorenzo Buffon. Po wielu latach gry dla Milanu – przez Genoę – w 1960 roku trafił do Interu, gdzie grał do 1963 roku. Podobieństwo nazwisk z Gigim Buffonem uzasadnione – to kuzyn dziadka gwiazdora Juventusu!

Pożytek obu klubom przyniósł też Fulvio Collovati – włoski środkowy obrońca, który w latach 1976-1982 rozegrał 150 dobrych spotkań dla Milanu, a w latach 1982-1986 dorzucił kolejną setkę w barwach Interu. Collovati raczej nie jest ulubieńcem Rossonerich, uciekł z ich klubu, gdyż w tamtym okresie notorycznie spadali do Serie B! Trudno go jednak winić – za pierwszym razem okazał lojalność i pomógł zespołowi w powrocie do pierwszej ligi.

W tamtym okresie prawdziwym wędrowniczkiem został jeszcze napastnik Aldo Serena, który między Milanem i Interem, a także kilkoma innymi klubami, przemieszczał się regularnie. Z jego skutecznością było… różnie, tym niemniej najlepszy okres w jego karierze to lata 1987-1991 spędzone w Interze. W 114 meczach zdobył 45 goli, walnie przyczynił się do zdobycia Scudetto, a także odegrał swoją rolę we włoskim Mistrzostwie Świata z 1990 roku.

Lista transferów między Milanem i Interem do roku 1990 zawiera jeszcze dosłownie kilka nazwisk (w tym jedno zagraniczne – Victora Beniteza), jednak nie odegrali oni żadnej istotnej historycznej roli w świecie piłki nożnej. Nowa epoka przyniosła prawdziwą dominację ligi włoskiej, powrót Morattiego, ale też notoryczne kontakty handlowe z Milanem. Do tego czasu Inter był zdecydowanym beneficjentem transferów z lokalnymi rywalami. A potem?

Przeciętny w Interze Maurizio Ganz zmienił klub i od razu wygrał Scudetto w Milanie, gdzie jednak nie czarował i ostatecznie w 2001 go opuścił. Wylansowany na Juventusie Roberto Baggio w latach 1995-1997 zawodził w Milanie, by – przez Bolognę – w latach 1998-2000 zawodzić w Interze. Jedną z dużych gwiazd Milanu 90’ był za to Christian Panucci, który następnie trafił do Realu, aż wreszcie sprowadził go w swoje objęcia Massimo Moratti. Tradycyjnie – w tamtym okresie – wyglądało to słabo, a Panucci odnalazł formę dopiero w Romie, gdzie spędził 8 lat.

Taribo West kompletnie nie przypadł do gustu Marcelo Lippiemu i ten – w 1999 roku – oddał go lokalnym rywalom bez żalu. Najwyraźniej słusznie, gdyż Nigeryjczyk potem we Włoszech rozegrał już tylko 4 mecze, a jego kariera z impetem ruszyła w dół. Lippi uwiebiał za to Cristiana Brocchiego, którego sprowadził do Interu w tym samym roku. Brocchi równie szybko jak Lippi opuścił jednak Appiano Gentile. W zamian za Andrésa Guglielminpietro trafił do Milanu, rozegrał tam 100 spotkań, ale mocno kontrowersyjnym byłoby stwierdzenie, że jest to transfer, który należałoby wspominać z żalem. Podobnie zresztą jak nieuzasadniony byłby żal Milanisty w przypadku Guglielminpietro, obaj panowie byli dalecy od pisania futbolowej historii.

XXI wiek Inter zaczął od pozyskania jednego ze swoich najlepszych bramkarzy – Francesco Toldo, który dawno, dawno temu był wychowankiem Milanu. Jednocześnie jednak w tym samym 2001 roku sprzedał lokalnym rywalom Andreę Pirlo za 18 milionów euro. Nie była to kwota, której należało się wstydzić, jednak Pirlo i jego sukcesy z Milanem oraz Juventusem jeszcze przez wiele lat śniły się kibicom Interu po nocach. A może nawet dalej śnią, gdyż choć od transferu minęło niemal 15 lat, Pirlo wciąż gra i jest uważany za jednego z najlepszych pomocników w dziejach. Trudno powiedzieć co stało za przyczyną porażki registy w Interze. Mecze dobre przeplatał z kompletnie nieudanymi (taka też była specyfika ówczesnych Nerazzurrich), a błyszczał głównie na wypożyczeniu. Być może Pirlo nigdy nie zostałby tym Pirlo, gdyby Inter zdecydował się zostawić go w swoich szeregach jeszcze przez kilka sezonów.

Zdecydowanie bardziej niezrozumiałe było jednak odejście Clarence’a Seedorfa, który błyszczał w barwach Interu. Prawdopodobnie decydującą rolę odegrał konflikt z Ronaldo. Panowie pokłócili się o kobietę… i jasnym stało się, że jeden z nich musiał zmienić szatnię. Moratti zawsze miłował Ronaldo całym swoim sercem, więc długo nie zwlekając pozbył się holenderskiego pomocnika, a ten przez kilka kolejnych lat robił co mógł, by zapełniać gablotę Milanu międzynarodowymi trofeami. W drugą stronę powędrowało 28 milionów euro i Francesco Coco, który piłce nożnej dożywotnio będzie znany jako jeden z symboli nierozsądku Morattiego. Ronaldo zaś odszedł do Realu jeszcze w tym samym roku.

Nowi w Mediolanie Cuper i Ancelotti w 2002 roku szybko dopracowali wymianę. Dario Simić nie leżał byłemu trenerowi Valencii i wymienił go na Umita Davalę. Nie do końca wiadomo czy Inter był pod wrażeniem Turka czy po prostu chciał pozbyć się Chorwata, ale Davala nie zagrał w czarno-niebieskich barwach nawet jednego meczu, od razu został wypożyczony do Galatasaray. Prawdopodobnie chodziło więc jedynie o bonusowe 16,5 miliona euro, które do transferu dokładał Milan.

Swoje epizody w obu zespołach z Mediolanu miał też Edgar Davis (podobnie jak Patrick Vieira), jednak rozdzielał je Juventus i to tak naprawdę tam realizował się jako gwiazda piłki. Na San Siro/Giuseppe Meazza – w żadnym z wariantów – po prostu nie błyszczał. Zupełnie odwrotnie niż Hernan Crespo, którego Chelsea najpierw w 2005 wypożyczyła do Milanu, by tam odegrał swoją historyczną rolę (cóż, nie udało się, ale było blisko), a następnie w 2006 do Interu, gdzie nic już nie stało na przeszkodzie by zdobyć Scudetto. Crespo został wykupiony przez Inter, a potem jeszcze przez wiele lat błyszczał jako jeden z symboli Serie A.

Pewnym ciosem dla wielu fanów Interu była wiadomość o tym, że czerwono-czarne barwy przywdzieje Christian Vieri. Vieri-Wędrowniczek pisał o nim przed laty Przegląd Sportowy, jednak w Interze odnalazł przecież stabilizację, stając się przy tym jednym z jego najlepszych napastników w historii. Być może w grę wchodziły też pozaboiskowe sprawy i nieporozumienia z zarządem. Prezes klubu podejrzewał Vieriego o możliwość udziału w korupcji, Vieri zarzucał Interowi, że jest podsłuchiwany. Sprawa wyciekła po latach, ale kontrakt Włocha został rozwiązany w tamtym czasie polubownie. Supersnajper dogadał się z Milanem, ale jego przygoda w szatni rywala była kompletnym niepowodzeniem, zagrał tylko 8 razy i strzelił zaledwie bramkę.

W 2006 roku po 2 latach dość przeciętnej gry, Inter nie przedłużył kontraktu z Giuseppe Favallim i ten zdecydował się związać z Milanem. Tam również nie oczarowywał.

W 2007 roku kibice Interu otrzymali kolejny potężny cios, gdy serwisy informacyjne podały, że Ronaldo – wielki Ronaldo – wraca do Włoch, ale… tym razem do Milanu. Sprawiedliwość dziejowa miała jednak taki kaprys, by podobnie jak Vieri, w Milanie radził sobie dość przeciętnie, na dodatek miał problemy ze zdrowiem i już po roku gry klub rozwiązał z nim kontrakt.

W 2010 roku Interowi udało się wypożyczyć do Milanu zalegającego w szatni Manciniego. W ramach polityki pozbywania się graczy drugoplanowych i zbędnych w przyszłości w podobny sposób Inter utylizował będzie jeszcze Silvestre i Muntariego. Co ciekawe, faworyt Mourinho, którego nie widzieli u siebie kolejni trenerzy Interu, został doceniony w Milanie i do dziś jest brany pod uwagę przy ustalaniu wyjściowego składu.

Jeszcze w 2010 roku – również – Milan w myśl zasady „do trzech razy sztuka” połasił się na kolejnego supersnajpera, który występował w barwach Interu. Zlatan Ibrahimović został sprowadzony do Mediolanu za garść gruszek, a następnie sprzątnął Nerazzurrim sprzed nosa Scudetto. Massimo Moratti i pracownicy klubu nie mieli jednak wpływu na tę transakcję, sam Szwed miał zaś wiele do udowodnienia swojemu byłemu pracodawcy, po tym jak – na własne życzenie – wymieniono go na Samuela Eto’o i potrójną koronę.

Sprawa Pazziniego i Cassano jest jeszcze na tyle świeża, że trudno ją w pozbawiony emocji, obiektywny sposób oceniać. Obaj piłkarze zostali sprowadzeni do Interu i Milanu trochę pod wpływem chwili i presji wynikającej z dobrej gry w Sampdorii. Co ciekawe – obaj mieli trafić docelowo w odwrotnych kierunkach i ostatecznie w 2012 dopięto sprawy „jak trzeba”. Nie wpłynęło to jednak na grę samych zawodników. Zarówno Pazzini, jak i Cassano, tak w Interze, jak i w Milanie, okazali się być trochę rozczarowującymi zawodnikami. W szeregach Nerazzurrich nie ma już po tej transakcji śladu.

Wzajemne relacje transferowe w XX wieku zdecydowanie przemawiają na korzyść Interu, natomiast wiek XXI determinują dwa czynniki. Milan generalnie żywił się, często z mizernym skutkiem, (wybaczcie określenie) ochłapami z Interu. Historię wzajemnych transakcji determinuje jednak postać Pirlo i Seedorfa. O ile można wybaczyć transfer Pirlo biorąc pod uwagę jego ówczesne występy, tak sprzedanie Seedorfa jest jedną z największych pomyłek w życiu Massimo Morattiego.

Dalsza przyszłość definiowana będzie zapewne przez postawę Mario Balotellego i Andrei Polego. Nie było wątpliwości co do faktu, że Balotelli musi odejść z Interu. W Interze nie płakano też po Balotellim. Ale to wciąż jeden z najlepszych napastników we Włoszech i być może z czasem, gdy wiek przyniesie mądrość, Inter może żałować, że stracił wychowanka. Andrea Poli z kolei to przyszłość włoskiej drugiej linii. Miewa przebłyski i miewał je już w Interze. Klub mógł wykupić Włocha, jednak pożałował kilku dodatkowych milionów, gdy Sampdoria podbiła stawkę. Pozostaje mieć nadzieję, że była to jedna z ostatnich dobrych decyzji Morattiego.

Jakub Kralka - @jakubkralka

Źródło: Inf. własna

Polecane newsy

Komentarze: 7

Lambert

Lambert 4 maja 2014 | 21:30   

Nobla dać za ten tekst

tomo676

tomo676 4 maja 2014 | 23:46   

benk!

Interista

Interista 5 maja 2014 | 10:38   

najbardziej szkoda mi Pirlo oraz Seedorfa

PabloV

PabloV 5 maja 2014 | 10:46   

dobry text

Forza Milan

Forza Milan 5 maja 2014 | 15:26   

Witam Na początek chciałem się przywitać, jak sam nick wskazuje jestem kibicem Milanu Co do tekstu to fajny, nawet bardzo, tylko nie mogą się zgodzić np. że Pazzini, czy Cassano w Milanie nie grają/grali dobrze obaj są/byli cenieni przy kibiców i wg mnie lepiej na tych transferach zdecydowanie lepiej wyszedł Milan nawet transfer Muntariego jest dobry, darmowy, a sam piłkarz gra dobrze, a te transfery, które Milanowi nie wyszły tak naprawdę nic nie kosztowały lub bardzo niewiele Pozdrawiam

Danek

Danek 5 maja 2014 | 21:39   

Nie zgadzam się co do Cassano, moim zdaniem był jedną z jaśniejszych postaci w kadrze Stramy, a mówić, że rozczarował mając takich, a nie innych kolegów na placu to lekka przesada.

Morfo

Morfo 6 maja 2014 | 13:09   

Cassano nie rozczarował ani w Milanie, ani w Interze....rozczarował w Realu M


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich