Miara jakości

9 lipca 2014 | 10:52 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

U schyłku mundialowego turnieju pojawia się temat powrotu do ligowej rzeczywistości. Pierwszy, pełnokrwisty sezon Thohira obejmie poza Serie A rozgrywki Ligi Europy, sygnowane przed rokiem jako cel minimum. Cel ratujący nie tylko klubową kasę, ale stanowiący też mglisty parawan pomiędzy szansą na powrót do elity, a bytem ligowego średniaka. Walter Mazzarri wraz z nowym kontraktem podjął się misji odpowiedzialnej i co pewne zostanie z niej sumiennie rozliczony. Do odejścia nie przekonała go propozycja objęcia posady trenera reprezentacji Italii, zatem przekonać musiał projekt Erica Thohira.  My, kibice niewiele jednak o nim wiemy.

Mistrzostwa Świata pokazują aktualne trendy futbolu, ewolucję stylów na różnych kontynentach oraz jakość poszczególnych zawodników. Dominuje futbol taktyczny, skupiony w ramach systemu gry nakreślanego przez trenerów. Pewna przeciętność pozwala jednak zaistnieć jednostkom, wybić się im ponad zespół i decydować o sukcesie lub jego braku. Próżno wśród takich postaci wypatrywać zawodników Interu. Większość Interistów wypadła na Mundialu bardzo blado. Zagubiony Kovacić, wystraszony Taider, niepewny Pereira i jak zwykle strzelający wysoko Guarin nie wróżą dla klubu nic dobrego. Sam nie wiem czy cieszyć się, że piłkarze zbierają doświadczenie, czy drżeć z obawy przed nowym sezonem. Jedynym światełkiem w tym długim tunelu zdaje się być Rodrigo Palacio, który choć gra ogony jest bardzo widoczny i stale w grze.

Mundial pokazuje także, że wartościowi piłkarze leżą na wyciągnięcie ręki. Brakuje mi w Interze jego międzynarodowego charakteru, niegdyś pewnego znacznika i wyróżnika klubu. Nasz skauting zawodzi, nie penetrując należycie latynoamerykańskich lig. Co prawda krzyczałem z rozpaczy gdy 4 lata temu kupowaliśmy Diego Forlana, co jednak pewnej senności w chwili obecnej nie tłumaczy. Skupujemy mówiąc dosadnie „szrot”, ograny co prawda w Europie, pomijając niestety globalną wizję skautingu, zakrojoną na szeroka skalę. Ale i ten szrot mógłby być dobrany lepiej. Inter inwestuje w piłkarską statyczność, podczas gdy trzeba nam ruchliwości i głodu (marzy mi się atak A.Sanchez-J.Hernandez chociażby). Pozostaje mieć nadzieję, że coś istotnego, poza wiedzą kibiców jednak się dzieje bądź zadzieje. I to przed rozpoczęciem sezonu, a nie w ostatnim okienku transferowym postrzeganym jako ostatnia deska ratunku.

Jak pisał w przededniu Paweł Świnarski Eric Thohir szuka pieniędzy, rozkręcając marketingową maszynę. Nowe rynki zbytu (kosztem częściowo TIM Trophy-trudno mi uwierzyć, że to decyzja Waltera Mazzarriego), nowe koszulki (kosztem klasycznej harmonii klubowych barw), nowe logo i nowi ludzie w klubie. Wszystkie te zabiegi nie gwarantują jednak odpowiedniego poziomu sportowego u progu nowego sezonu. Bardzo dużo mówimy i piszemy o pieniądzach, bardzo mało o konkretnych nazwiskach, stanowiących sfinalizowane wzmocnienie obecnej kadry. Dodatkowo entuzjazm powstający po pierwszych wypowiedziach nowego Prezydenta przemienia się teraz w potrzebę konkretu. Miejmy nadzieję, że zarząd ma świadomość, iż kibica Interu same zabiegi marketingowe nie kupią. Nadal najważniejszym czynnikiem jest poziom sportowy, będący pochodną poziomu zaangażowania.

Zwolenników rewolucji wśród nas nie brakuje. Potrzebę zmian odczuwa niejeden fan klubu i zgadzamy się co do tego, że stagnacja to hamulec rozwoju i krok ku piłkarskiemu analfabetyzmowi. Ważne byśmy jednak wszyscy pamiętali, że potrzebna jest równowaga. Istnieje przecież prawdopodobieństwo, że Eric Thohir przez okres 4-5 lat popracuje z klubem, korzystając z jego globalnej marki, a więc największej wartości Internazionale, odzyska zainwestowane pieniądze, zarobi kolejne i zniknie. Wizja oczywiście jest najczarniejsza i zaznaczam, że to mało prawdopodobny scenariusz, także według mnie. Niemniej jednak nakłada on na nas obowiązek patrzenia na ręce obecnym władzom i obrony pewnych klasycznych, historycznie naznaczonych wartości Interu. Każda szanująca się firma posiada wizję i wartości. Nie każda jednak kieruje się nimi na codzień. (dla Ciebie to dwa pasy, które można zmienić i sprzedać-dla mnie sens życia). Życie każdego z nas nie sprowadza się wyłącznie do tego, żeby przysłowiowego 10-go zgadzało się na koncie.

Mamy czas, którego nie wolno nam przespać. Gra toczy się o coś więcej niż kolejny, jako-taki rok. Miarą będzie jakość sportowa, której obecnie nie posiadamy. Czy ktoś nad tym panuje?

Sebastian Miakinik

Źródło: inf.własna

Polecane newsy

Komentarze: 11

Randama

Randama 9 lipca 2014 | 10:57   

dokladnie zrozum

Internaldo

Internaldo 9 lipca 2014 | 12:58   

Oj ja będę patrzył na rączki Erica. Do biznesu może i ma łeb a jak to wszystko przeniesie sie na kopanie piłki-to jest najważniejsze-to sie okaże.

galica13

galica13 9 lipca 2014 | 13:09   

nawet jakbysmy kupili kogos kto super gral na mundialu czy w swoim klubie to u nas by zostal przecietniakiem i slabiakiem. brak taktyki i chemi w zespole, jestesmy jak reprezentacja polski. takie fakty. wlochy sa specyficzne i dziwne a inter to juz wgl, nawet nie chce domyslac sie jaka beznadziejna atmosfera panuje w tej szatni. to nie jest co w bundeslidze czy w anglii. poza tym przesada. perreira cy guarin nie zagrali tak zle na mundialu

kruk12

kruk12 9 lipca 2014 | 14:07   

Dobrze piszesz Sebastian co do tych barw i tradycji. Nie wszystko jest na sprzedaż. Przynajmniej nie dla wszystkich.

Maciej Pawul

Maciej Pawul 9 lipca 2014 | 14:56   

Guarin i Perreira "nie tak źle" na mundialu? Nie obraź się, ale w mojej opinii bezpłciowi, bezproduktywni i co gorsza bez pomysłu na swoją grę..

zahor

zahor 9 lipca 2014 | 15:07   

9. dzień dwumiesięcznego mercato, a Ty lamentujesz, że nie ma wzmocnień, co za ludzie...

Randama

Randama 9 lipca 2014 | 17:28   

żenujący artykuł

Dziarski

Dziarski 9 lipca 2014 | 21:16   

"Dominuje futbol taktyczny, skupiony w ramach systemu gry nakreślanego przez trenerów. Pewna przeciętność pozwala jednak zaistnieć jednostkom, wybić się im ponad zespół i decydować o sukcesie lub jego braku." Nie wiem jak było kiedyś ale ja interesuję się piłką nożną od kilkunastu lat i zawsze tak było, to jakiś straszny banał. A co do naszych graczy na mundialu to niestety, nie okłamujmy się, Palacio gra najgorzej, Pereira wypadł najlepiej.

Sebastian Miakinik

Sebastian Miakinik 9 lipca 2014 | 23:05   

"Banał" dotyczył drużyn latynoamerykańskich tj Meksyk, Chile czy Urugwaj. Ich piłka dawniej niewiele miała wspólnego z dyscypliną taktyczną

Dziarski

Dziarski 10 lipca 2014 | 01:19   

i żaden z tych zespołów od pół wieku nie wygrał mundialu bo piłka nożna to gra taktyczna, jest to chyba dla każdego oczywiste

Klinsi64

Klinsi64 10 lipca 2014 | 08:53   

Na podstawie Mundialu nie oceniałbym wartości piłkarzy,bo to jednak inna para kaloszy niż cotygodniowa ligowa napierdalanka.Na MŚ łatwo zabłysnąć,dwa dobre mecze,parę dryblingów i nieznany zawodnik staje się gorącym towarem,magia imprezy robi swoje.Później okazuje się że skompromitowani Brazylijczycy w klubach grają jak z nut,a gwiazdki MŚ giną w ligowej szarzyźnie.Co do samego Thohira to wydał już sporo pieniędzy przejmując klub,kto z nas wydałby kolejne grube miliony,nie mając pewności że w jakikolwiek sposób je później odzyska? Gdy za rok Thohir zobaczy że klub zaczyna na siebie pracować i zmiany które zaszły przynoszą efekt,wtedy być może głębiej sięgnie do portfela.Wiadomo że my kibice chcemy od razu widzieć świetnych piłkarzy na boisku i kolejne puchary w gablocie,ale na to składa się tak wiele czynników,że w jeden rok nie da się tego ogarnąć.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich