P jak Presja

23 października 2014 | 15:16 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

Pora uderzyć się w pierś i przygotować na najgorsze lub w dobrym wypadku na nienajlepsze. Granica  pomiędzy fanatycznym oddaniem a fanatyczną furią jest w istocie sobie bliska i niejeden kibic Interu stoi teraz na rozdrożu . Obecny sezon nie wróży wyjścia z kryzysu, a wręcz przeciwnie, wskazuje, że ta droga przez mękę będzie długa i kręta.

Możemy pobawić się w biznesmenów i dumnie odhaczyć sukcesy Erica Thohira na polu PRowym.  Nowe koszulki, zmiany w logo, buńczuczne plany dotyczące tournee i promowania marki Interu Mediolan. Dodamy do tego stonowane wypowiedzi dotyczące rozwoju i zapowiedzi starań o własny stadion i faktycznie nie wygląda to źle. Dla mnie jednak papierkiem lakmusowym rozliczania zarządu i trenera powinien być POZIOM SPORTOWY. Bez niego nie wykreujemy żadnej wartościowej marki, zaprzepaszczając dorobek już posiadany.

Katastrofalne miejsce w Serie A to składowa wielu aspektów z minionego sezonu, które nadal nie zostały wyeliminowane. Nie widać progresu w żadnej formacji, nie widać progresu w żadnej z mierzalnych statystyką wskaźników. Dziewięć spotkań w sezonie i bomba w stylu „piłkarze są zajechani, za mało rotowałem składem”. Padłem.  I nie chodzi o to, by winić tylko Mazzariego, który broni się jak umie, co czasem zakrawa o desperację. Obudziliśmy się, że będzie odrobina więcej grania, ponieważ zagramy w Lidze Europejskiej? Też nie sądzę. W dalszym ciągu brakuje solidnej kadry piłkarzy, a gdy zawodzi przygotowanie fizyczne, to pora z analizą sięgnąć znacznie głębiej. Brakuje nam zaplecza? Co robimy, by je zorganizować? A może mamy już takie zaplecze? Skoro tak, to dlaczego nie ma wyników?

Ewolucja sama w sobie może ma swoje prawa, ale powinna mieć też swoje obowiązki. Pewne minimum powinno być zagwarantowane, nawet gdy czasy są przejściowe. Szukanie wymówek ma swoje granice, a na ich straży powinien stać zarząd na czele z prezesem. Nie można wiecznie patrzeć do przodu, myśleć o kolejnym spotkaniu, czy być dobrej myśli w kontekście jutra. Bo jutro zaczyna się wczoraj i warto spojrzeć wstecz, po to, by dokonać twardego rozliczenia. Nadzieja to za mało. Jeden dobry mecz także.

W stylu zarządzania Thohira zatarła się równowaga pomiędzy tym, na co pozwala a tym czego wymaga. Drażni mnie beztroskość wypowiedzi i to ciągłe „odczarowywanie” jutra. Czy piłkarze i trener odczuwają w ogóle presję sportową? Sądzę, że bezwzględnie takiego nacisku im potrzeba. Motywatorem rozwoju nigdy nie będzie stan, w który już z góry wpisujemy szeroki margines błędów. Bo wymagać trzeba bez względu na okoliczności i sytuację. Także w sporcie, a może zwłaszcza w nim?

Gódźmy się na cierpliwość, ale po pełnej zaangażowania walce. Na wszystkich sportowych i pozasportowych frontach funkcjonowania Interu Mediolan. Zachęcam do refleksji (choć czas na nią był w przerwie sezonowej…).

Sebastian Miakinik

Źródło: inf.własna

Polecane newsy

Komentarze: 4

Loon

Loon 23 października 2014 | 21:58   

Beztroskość wypowiedzi to jest PR, ja widzę refleksję w działaniach Thohira, więc nie interesuje mnie co on mówi. :)

Interista

Interista 24 października 2014 | 11:45   

tekst jak zwykle na wysokim poziomie, przewyższającym możliwości percepcji 50% tu wchodzących

Internaldo

Internaldo 24 października 2014 | 17:49   

Mądry tekst. Dobijające jest to gadanie, że "potrzeba czasu", a przecież przed sezonem sam Mazzari nie wykluczał walki o Scudetto. Teraz tak prawde mówiąc to ja nie wiem o co my walczymy, chyba tylko o przetrwanie. Boje się, że Erick w pewnym momencie uświadomi sobie, ze to jest nie na jego mozliwości zarządzanie tak wielkim klubem z takimi wymaganiami. Zresztą mam to gdzieś czy on sobie poradzi czy nie, najchętniej znów w roli właściciela zobaczyłbym Morattiego, chociażby jego syna. Jeśli nadal będziemy tak postępować na boisku to Erick może sobie z ta całą presją nie poradzić.

Optajmista

Optajmista 24 października 2014 | 21:15   

O ile daleko mi od krytyki działań pana Thohira (też na biznesie piłkarskim i marketingowym się średnio znam), to ciężko mi się nie zgodzić. Rzeczywiście trzeba od takiego klubu jak Inter wymagać pewnego minimalnego chociaż poziomu, a nie ciągle gadać o przyszłości. Zachowam jednak dystans od całej sprawy, bo wierzę wciąż tak w biznesową wizję Thohira jak i w zdolności trenerskie pana Mazzarriego :D


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich