Serie A! Będzie się działo! (aktualizacja)

8 maja 2018 | 22:12 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Ogólna

Ponuro rozpoczęty długi majowy tydzień zwieńczył powrót z zaświatów piłkarzy Interu, tym samym dając jeszcze możliwość awansu podopiecznym Luciano Spallettiego do europejskiej elity. Lazio Rzym straciło punkty w spotkaniu z Atalantą i w odróżnieniu od gry o Scudetto, w grze o Ligę Mistrzów wszystko jeszcze jest możliwe.

Lombardia, która dzieli i rządzi

Zacznijmy od ambitnej i walecznej Atalanty, której postawa, jak poprzednio wspominałem, dla układu tabeli będzie miała kluczowe znaczenie. Mocnym wejściem na Stadio Olimpico popisał się Barrow, wywierając presję na Rzymianach i poddając w wątpliwość imponujący finisz sezonu gospodarzy. Ci zdołali po goli Caicedo wyrównać, jednak w przekroju całego meczu, to zespół z Lombardii wyglądał lepiej, a w końcówce spotkania niewiele zabrakło, by Atalanta zgarnęła komplet punktów.

Z takiego wyniku ucieszyły się dwa mediolańskie kluby. Po pierwsze Inter, który zdystansował Udinese Calcio w rozmiarze 4-0. Po drugie Milan, który pokonując Hellas Werona 4-1 zdołał odzyskać (o ironio, kosztem Atalanty) miejsce dające prawo gry w Lidze Europy. Na listę strzelców wpisali się Calhanoglu, Cutrone, Abate i Borini. Honor Hellasu ratował Seung-Woo Lee.

Po głębszych analizach, można śmiało stwierdzić, że terminarz Serie A na finiszu jest urokliwy, a liczne możliwości i scenariusze mogą stanowić tło solidnego thrillera. Tym bardziej, że o prawie gry w europejskich pucharach decydować będą w przeważającej mierze bezpośrednie starcia między  Atalantą i Milanem oraz Lazio i Interem. Wyborne, ekscytujące i jeżeli o obsadzie sędziowskiej po meczach nikt nie będzie wspominał, w ogromnym stopniu sprawiedliwe.

Juventus u bram, Napoli we łzach

Scudetto zostanie w Turynie, to już przesądzone. Matematyczne i iluzoryczne szanse, dzięki którym powstałaby legenda o neapolitańskim cudzie i tytule mistrzowskim dla podopiecznych Sarriego, wymagają rozwiązań z gatunku science fiction. Napoli wygrywa dwa ostatnie spotkania, zdobywając w nich minimum 15 bramek, a Juventus swoje spotkania przegrywa. Nie znam nikogo we Włoszech, kto by takie spotkania zagwizdał..

Tytułem oddania statystyk Napoli w ostatnim spotkaniu zremisowało z Torino 2-2. Mertens i Hamsik dwukrotnie wyprowadzali Napoli na prowadzenie, wyrówanie zapewniły trafienia Beselliego i de Silvestri. Juventus do przerwy przegrywał z Bologną 0-1 po bramce Verdiego, lecz samobójcze trafienia de Maio oraz gole Khediry i Dybali wdeptały w błoto marzenia Napoli.

Góra i dół, pół na pół

Podobne wiadomości płyną ze strefy spadkowej. Pewne spadku są Benevento i Hellas. Pozostająca do zgarnięcia pula 6 punktów w dwóch ostatnich kolejkach również może zrewolucjonizować bieżący układ. Także Roma, pomimo zwysięstwa nad Cagliari po bramce Undera nie może być pewna bytu w pierwszej czwórce. Nie mam nic przeciwko, by w następnym sezonie terminarz wyglądał równie okazale.

Naturo zwróć nam radość

Zrobić swoje to kluczowy cel Interu w najbliższym spotkaniu. Następnie bój o wszystko, bo o Ligę Mistrzów i króla strzelców w ostatniej kolejce z Lazio Rzym. Tak wiele musi, a jeszcze więcej może się stać. Dlatego tegoroczna paleta uczuć i emocji rodzących się w wyobraźni nie ma granic. Zapraszam do symulacji, nim wstrzymamy oddech przed telewizorem.

 

Terminarz do końca sezonu:


37 kolejka

Inter-Sassuolo

Roma-Juventus

Crotone-Lazio

Sampdoria-Napoli

38 kolejka

Lazio-Inter

Juventus-Hellas

Napoli-Crotone

Sassuolo-Roma

Źródło: Informacja własna

Polecane newsy

Komentarze: 3

aspirynaA

aspirynaA 8 maja 2018 | 22:37   

37 kolejka. Roma przegrywa, Inter i Lazio wygrywają.
38 kolejka. Lazio-Inter remis, Roma również przegrywa
Roma zajmuje 5 miejsce? (edycja 2018.05.08 22:37 / aspirynaA)

Sebastian Miakinik

Sebastian Miakinik 8 maja 2018 | 22:50   

Tak aspirynA. Przy równej liczbie pkt decydują bezpośrednie starcia (tu Inter jest lepszy od Romy), w następnej kolejności różnica bramek ( Napoli-Juve 0-1 i Juve- Napoli 0-1)

Larry

Larry 9 maja 2018 | 12:50   

Pisałem o tym z miesiąc temu, że Lazio ma nieporównywalnie trudniejszy terminarz na końcu sezonu (zdecydowanie najtrudniejszy terminarz ma Lazio, które zagra wspomniane debry, a także z Sampdorią, Fiorentiną, Atalantą i Torino na wyjeździe) i nie rozumiałem powszechnej tu rozpaczy po klopsie z Juve - wygranie wszystkich meczów do końca sezonu przez Lazio było bardzo mało prawdopodobne... A wtedy nie było jeszcze wiadomo, że równie trudny bedzie dla nich mecz z Crotone, które ma nóż na gardle - ostatni mecz sezonu z Napoli, a mają punkt przewagi nad strefą spadkową i będącego w ogromnym gazie Nwankwo - typ strzela gola(e) prawie w każdym meczu o początku kwietnia. A my prezentujemy się teraz najlepiej od początku sezonu, co już w kwietniu nie było trudne do przewidzenia - też o tym pisałem (mamy obraz wielogłowego potwora, któremu w ostatnich tygodniach wszystkie głowy zostały obcięte, ale teraz w miejsce każdej z nich wyrosły trzy nowe. I mogę z jeszcze pełniejszym przekonaniem, niż miesiąc temu, zawołać za Spalettim - nadciąga Inter silniejszy, niż w jakimkolwiek momencie sezonu do tej pory). Nawet, paradoksalnie, mecz z Juve pokazał naszą moc, i to chyba najdobitniej. Może ktoś oczywiście powiedzieć, że mamy szczęście, a Lazio pecha, bo straciło dwóch prawdopodobnie najlepszych piłkarzy, Ciro i Luisa, ale nas los też wcale nie rozpieszczał. Można odbić piłeczkę i powiedzieć, że Lazio niemal cudem wygrało z Fiorentiną i Torino, a my jeszcze większym cudem nie pozamiataliśmy m.in. Milanu i Torino, co by spowodowało, że sprawa awansu byłaby już zamknięta. Trzymajmy zatem kciuki nie tyle o szczęście, co o brak pecha ;-) Forza Nerazzurri!


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich