Transfery i przygotowania okiem Pawła Świnarskiego

21 sierpnia 2018 | 09:59 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Publicystyka

Za nami letnie mercato. Inaczej niż dotychczas, w tym roku Włosi postanowili zamknąć okno transferowe jeszcze przed startem ligi, dlatego gong oznaczający koniec możliwości przeprowadzania transferów wybił w piątek o godzinie 20:00. W poniższym tekście spróbuję przeanalizować i ocenić ruchy transferowe w wykonaniu Interu Mediolan z kilkoma uwagami dotyczącymi okresu przygotowawczego.

Każdy kto śledzi nasz serwis zapewne wie kto latem dołączył do Interu Mediolan. Jeżeli nie, to tutaj w zakładce transfery Interu, znajdziecie listę piłkarzy, którzy przyszli tego lata do klubu oraz którzy odeszli. Klikając w ich imię lub nazwisko lub zdjęcie, będziecie mogli zobaczyć profile każdego z zawodników i dowiedzieć się o nich więcej.

Dodatkowo załączamy zestawienie transferów w sekcjach młodzieżowych, ale tym nie będę się zajmować w tym artykule.

Spróbuję jednak przekazać Wam swoje spostrzeżenia i opinie o tym, jak postrzegam decyzje podjęte tego lata przez nasz klub.

Najnudniejszy dzień mercato

Historia przyzwyczaiła nas do tego, że ostatniego dnia letniego mercato przeżywaliśmy wielkie emocje. Czy uda się zapełnić lukę na lewej obronie? Czy dołączy ktoś do ataku? Co z rozgrywającym? Transfery takich graczy jak Crespo czy Quaresma to tylko dwie z wielu transakcji finalizowanych w tym dniu. Ostatniego dnia mercato zwykle czeka się na okazje, ale w rozsądnie prowadzonym klubie, ten dzień powinien być najnudniejszym dniem okna transferowego. W przypadku Interu, nareszcie tak było. Nerazzurri dokonali wzmocnień zespołu znacznie wcześniej niż zwykle, kilku z piłkarzy zostało "dogadanych" jeszcze przed zakończeniem ubiegłego sezonu, pozostali jeszcze przed rozpoczęciem przygotowań. Wszystko po to, by Luciano Spalletti miał do dyspozycji od początku przygotowań możliwie najbardziej zbliżoną kadrę do tej, którą będzie miał 19 sierpnia. Jeśli chodzi o przygotowania, tutaj warto wspomnieć o jeszcze innej kwestii...

Spalletti postawił na swoim

Marketingowe zakusy działaczy nie zawsze idą w parze z tym czego oczekują szkoleniowcy. Inter w tym roku wyjątkowo nie pojechał do Azji ani Stanów Zjednoczonych, ba... nie pojechał nawet na tradycyjny obóz do Brunico czy Pinzolo, gdzie spędzał część przygotowań praktycznie co roku od wielu lat. Luciano Spalletti wyraził swoje zdanie jasno: chcę pracować w Appiano Gentile, bo tutaj w nieco odnowionym ośrodku, ja oraz piłkarze, będziemy mieli najkorzystniejsze warunki do spokojnej pracy. Tak też się stało.

Zamiast do Chin lub Indonezji, Inter pracował na swoich obiektach, skąd ruszał się jedynie wtedy, gdy grał mecze sparingowe - jeżdżąc najdalej do Madrytu (wcześniej Włochy, Szwajcaria, UK i Francja). Warto tutaj docenić wyrozumiałość Suning, który poważnie traktują życzenia swojego trenera.

Inter oderwany od aktualnych trendów - ale gdzie tkwi haczyk?

Podczas gdy Chelsea wydaje 80 milionów euro na bramkarza, Piero Ausilio i Inter nie dają się wciągnąć w takie "zabawy". Nerazzurri nie chcą przeprowadzać transferów za takie kwoty, za które udało się im obsadzić kilka pozycji. Stefan De Vrij oraz Kwadwo Asamoah dołączyli do Interu za darmo. Ile musiałby Inter za nich normalnie zapłacić? Holender wyceniany jest wg. Transfermarkt na 40 milionów euro, Ghańczyk na 14 milionów.

Większość transferów Interu w tym sezonie to wypożyczenia z opcją wykupu. Istotna w tym miejscu jest właśnie słowo "opcja". Nerazzurri mogą, ale po sezonie wykupić danego zawodnika, ale nie muszą. Jest to dobre rozwiązanie, ale ma pewien minus czego świadkami byliśmy także tego lata. Sprowadzeni na tej zasadzie Rafinha i Cancelo, nie zostali wykupieni przez Inter, ponieważ ceny ich wykupu były bardzo wysokie. Nerazzurri patrząc na ich postawę na boisku chcieliby ich pozostania, podobnie jak oni sami, ale ostatecznie ich przygoda z Interem została przerwana. Skorzystała na tym chociażby Valencia, której Inter zrobił dużą przysługę. Wypromował Joao Cancelo, którego niedługo później zgarnął Juventus za około 40 milionów. Barcelona natomiast cieszy się, że po długiej kontuzji w Interze odżył ich pomocnik Rafinha i choć wcześniej chcieli się go pozbyć, teraz będącego w formie Brazylijczyka chętnie zatrzymają na Camp Nou.

Ryzyko takich operacji to właśnie kwestia wykupu. Jeżeli piłkarz się nie sprawdzi, bez żalu można go oddać (wielki plus), ale kiedy w Interze zabłyśnie, szkoda będzie nie zatrzymać zgranego z zespołem piłkarza. A patrząc na ilość pozyskanych w ten sposób piłkarzy, łączna kwota może być całkiem spora. Na szczęście Inter i tutaj wyciągnął wnioski i żaden z wypożyczonych piłkarzy poza Keitą Balde (30 milionów za wykup) nie ma wpisanej kwoty wykupu większej niż 20 milionów.

Cel numer jeden: zatrzymać największe gwiazdy


Czasami istotniejsze od tego kto przyjdzie, jest to kto zostanie. Interowi już kolejny raz udało się zatrzymać najważniejszych swoich piłkarzy. Mowa tutaj o Mauro Icardim, Milanie Skriniarze czy Ivanie Perisiciu. Icardi to król strzelców, gwiazda Serie A. To, że interesują się nim Bayern czy Real, nie jest niczym zaskakującym. Cieszy jednak, że tym razem, Wanda Icardi była bardziej powściągliwa w swoich prowokacjach, a sam zawodnik dawał bardzo wyraźne sygnały swojego wciąż istniejącego przywiązania do barw. Co więcej na przygotowaniach w Appiano Gentile zjawił się już w noc poprzedzającą oraz był bardzo aktywny przy pomocy w aklimatyzacji nowych piłkarzy, zwłaszcza swojego młodszego rodaka Lautaro Martineza.

Nazwisko Skriniara w swoich notesach mają dyrektorzy sportowi w całej Europie, a jeszcze przed rokiem wielu kibiców innych drużyn, naśmiewało się z Interu, gdy ten kontraktował Słowaka. Dzisiaj śmiejemy się my, bo jeśli Skriniar kiedyś odejdzie, a jest to całkiem prawdopodobne, to Inter na nim bardzo dobrze zarobi, chyba że odpowiednio się nie zabezpieczy i zawodnik odejdzie za darmo (czarny scenariusz). Na koniec Ivan Perisić. Chorwat był gwiazdą Mundialu...zresztą, on i jego koledzy z reprezentacji jako zespół byli jedną wielką gwiazdą tego mundialu. Owszem to Francja sięgnęła po puchar, ale to Chorwaci zdobyli serca kibiców. Perisić i Brozović grali pierwsze skrzypce w tej ekipie razem....z Sime Vrsaljko.

Wzmocnienie każdej formacji

W poprzednim sezonie widać było, gdzie Inter potrzebuje wzmocnienia. To przede wszystkim środek obrony. Joao Miranda choć to wciąż bardzo dobry obrońca, ale czasami można odnieść wrażenie, że powoli zbliża się do schyłku swojej kariery. Błędów w jego wykonaniu jest coraz więcej, czego dowodem był chociażby wczorajszy mecz z Sassuolo. On sam chyba powoli zaczyna zdawać sobie z tego sprawę, że wiek robi swoje i być może to podświadomie podburza jego poczucie pewności siebie, co z kolei przekłada się na formę boiskową. Mimo to w ubiegłym sezonie nie miał w zespole konkurencji. W tym celu sięgnięto po Stefana de Vrija, który jest w "optymalnym" wieku i w dodatku został przez Inter zwerbowany jeszcze przed końcem sezonu, by dołączyć do Nerazzurrich latem za darmo.

Kolejne pozycje, gdzie konieczne były wzmocnienia to boki obrony. Spalletti podobnie jak wielu jego poprzedników, marzy o grze z 3 obrońcami. Włoch chciałby przynajmniej móc stosować taką formację czasami, zmieniając ze standardowej czwórki na trójkę w czasie trwania spotkania. Brakowało mu jednak wykonawców. I tutaj również Ausilio dał swoją odpowiedź: Asamoah i Vrsaljko. Ten pierwszy podobnie jak de Vrij przyszedł do Interu za darmo. W Juventusie poznał smak zwycięstwa i być może to także będzie zaletą, bo swoim doświadzczeniem zdobytym z gry w drużynie, która posiada mentalność zwycięzców (przynajmniej w Serie A) może podzielić się z nowymi kolegami.

Na zawodnika na prawą obronę Spalletti musiał nieco dłużej poczekać. Ale chyba było warto. Pozyskanie Sime Vrsaljko, wyróżniającego się zawodnika wicemistrzów Świata to niewątpliwy sukces Interu. Na to szczęście jak w przypadku chyba każdego transferu złożyło się kilka czynników: niezbyt dobre relacje zawodnika z Simeone, chęć powrotu do Serie A, perspektywa gry z kolegami z reprezentacji. Osobiście transfer ten cieszy mnie szczególnie, ponieważ na sprowadzenie Vrsaljko czekam już od czasu kiedy występował on w Dinamo Zagrzeb. Przeznaczenie znalazło drogę. Sam zawodnik podczas prezentacji w Appiano Gentile zażartował, że w przeszłości zawsze był dość blisko Interu, ale losy jego kariery toczyły się inaczej...Genoa, Sassuolo, wreszcie Atletico Madryt. Coś w tym chyba jest, bywa że Inter upatrzy sobie zawodnika, ale musi upłynąć czasem nawet kilka lat, pojawić się odpowiedni moment i sprzyjające okoliczności, by go sprowadzić...

Myślę, że tak było w przypadku Nainggolana. O Belgu wspominało w przeszłości kilku trenerów Interu, ale dopiero teraz Interowi udało się go sprowadzić. Jak przyznał Walter Sabatini, Inter zwłaszcza w ubiegłym sezonie starał się o tego pomocnika, ale wówczas Roma nie chciała nawet o tym słyszeć:

- W poprzednim sezonie ściągnięcie Nainggolana było niemożliwe. Roma nie chciała negocjować jego transferu. Jestem przekonany, że jedynym trenerem, który potrafi odpowiednio zarządzać Radją jest Luciano Spalletti. On wie, jakiego języka używać w stosunku do niego.

Radja Nainggolan to zawodnik, który ma dać Interowi przede wszystkim dwie rzeczy: wszechstronność i charakter. Radja może być przydatny zarówno w ofensywie jak i defensywie. Jeżeli Spalletti w tym sezonie chcę naprawdę o coś powalczyć z Interem, to w końcu będzie miał ze sobą swojego wiernego żołnierza.

Nie zawsze jednak historia ma szczęśliwe zakończenie. Inter przez lata marzył o Francesco Tottim, ale on na zawsze pozostał wierny barwom Romy, gdzie zakończył swoją karierę, choć w innych klubach prawdopodobnie wygrałby znacznie więcej.

Na koniec przyjrzyjmy się formacji ofensywnej.

Antidotum na Icardi Dependencię

Patrząc na ubiegłe sezony, widać było że Inter jest bardzo uzależniony od Mauro Icardiego. Z jednej strony to informacja, jak dobrym zawodnikiem jest Argentyńczyk, z drugiej to obawa, że w przypadku gdy jego zabraknie, w drużynie nie będzie komu zdobywać bramek. Nie można Interowi zarzucić, że nie próbował: dwa lata temu sprowadzono Gabriela Barbosę. To jak się to skończyło to materiał na inny artykuł, ale czy ktoś jeszcze chce o tym rozmyślać? Poza nim był jeszcze Stevan Jovetić, był Eder. Pozycja Icardiego pozostawała jednak niezagrożona, ale co gorsze, brakowało kogoś kto mógłby go uzupełnić. Siła rażenia Interu ograniczona była do niego oraz wspierających go skrzydłowych. Tego lata Inter nie tylko dokupił skrzydłowych (Politano i Keita), ale przede wszystkim partnera dla Icardiego.

Jest nim oczywiście Lautaro Martinez. Bitwę o młodego snajpera Inter wygrał już długo przed rozpoczęciem okna transferowego. Nerazzurri w walce o tego gracza pokonali Atletico Madryt. Już sam okres przygotowawczy pokazał, że Lautaro (tak chce by go nazywano) to z innej gliny ulepiony zawodnik niż Gabigol.

W mojej ocenie Inter kupując Lautaro chciał przede wszystkim dać Icardiemu pomoc, ale jednocześnie mieć kogoś, kto u boku Mauro stanie się jego naturalnym następcą. Nie wiadomo bowiem jak długo jeszcze Interowi uda się utrzymać w zespole Icardiego. Jestem przekonany, że w przypadku udanego sezonu, już za rok będziemy świadkami telenoweli pod tytułem "Icardi w Realu". Jego odejście może być nieuchronne, ale gdy do tego dojdzie, Inter solidnie na tym zarobi.

Lautaro Martinez podczas przygotowań do sezonu:

7 meczów
343 minuty na boisku
4 gole
15 wygranych dryblingów

i wisienka na torcie, fantastyczne trafienie w meczu z Atletico:

Plusvalenze

Słowo to pewnie nie jednej nocy śniło się dyrektorowi sportowemu Interu. Dokonując transferów, Piero Ausilio musiał mieć przecież jak co roku na uwadze Finansowe Fair Play. Inter otrzymał ostrzeżenie od UEFA, dlatego do końca czerwca musiał wykazać kwotę 45 milionów euro przychodu z tytułu transferów z klubu. To się udało z nawiązką, bo Inter uzyskał kwotę 51,5 miliona euro i...na sercu od razu zrobiło się jakoś lżej.

Pozbycie się nierokujących piłkarzy

Kibice mają na to znacznie bardziej dosadne określenia, ale tak. Inter wziął się za sprzedaż piłkarzy, którzy bądźmy szczerzy, już dawno powinni odejść. Mam tu na myśli przede wszystkim Yuto Nagatomo. Sympatyczny Japończyk nie zrobił Interowi psikusa i podczas półrocznego wypożyczenia do Galatasaray, spisywał się tam na tyle przyzwoicie, że Turcy postanowili go wykupić.

Davide Santon za sporą kwotę (prawdopodobnie zawyżoną na potrzeby wymiany) odszedł do Romy razem z Nicolo Zaniolo w zamian za Nainggolana + gotówkę, pozbyto się również kilku wychowanków, którzy niegdyś młodzi i perspektywiczni, dziś nic nie znaczący w futbolu jak 25 letni Andrea Romano, któremu nie przedłużono umowy czy Francesco Bardi, który zapowiadał się na następcę Handanovića, ale jak widać Inter przestał w niego wierzyć i bez żalu sprzedał go definitywnie do Frosinone.

Wygrani i przegrani przygotowań

Wygranym tych przygotowań z pewnością jest Lautaro Martinez. Grał w każdym spotkaniu i jego przytoczone wyżej statystyki dają sporo nadziei na to, że w tym sezonie. Na drugim miejscu wskazałbym Kwadwo Asamoaha. Jego Luciano Spalletti wystawiał na wielu różnych pozycjach i... wszędzie spisywał się bardzo dobrze.

Przegrani? Przede wszystkim Antonio Candreva. Włoch mimo, że Inter usilnie starał się go sprzedać do Monaco, uparł się by zostać w Mediolanie. O tym jakie podejście mają do niego kibice Interu, niech świadczy fakt że wielu Włochów podszywało się pod francuskich kibiców Monaco i w ich języku na profilach społecznościowych Antonio, namawiali go do przejścia do klubu z Księstwa. Znamienne.

Nie wszystko się udało

Żeby nie było tak kolorowo, trzeba zauważyć że nie wszystko się udało osiągnąć. W kadrze wciąż są piłkarze, których Spalletti raczej nie chciał zatrzymywać. Są to przede wszystkim Joao Mario, który nieprzychylnie wypowiadał się o Interze i Serie A, Dalbert oraz Antonio Candreva. Mimo wielu spekulacji, Interowi nie udało się sprzedaż żadnego z tych graczy. Portugalczyk niechętnie, ale wrócił do Włoch, ale podczas  sparingów, kiedy Spalletti wpuszczał go na boisko, był za każdym razem wygwizdywany przez kibiców Nerazzurrich. Na jego profilach społecznościowych próżno szukać oznak, że jest to piłkarz Interu. Kibice takie rzeczy dostrzegają i pamiętają.

W tym momencie, 21 sierpnia 2018 roku okna transferowe w niektórych ligach są jeszcze otwarte. Możliwe jest zatem, że rzutem na taśmę Joao Mario zostanie jeszcze gdzieś sprzedany lub wypożyczony. W przeciwnym razie będzie musiał polubić się z Serie A, albo pół roku spędzi na trybunach.

Nie udało się również sprzedać Matiasa Vecino. Jego akurat Spalletti ceni, ale była szansa na zarobienie na Urugwajczyku dobrych pieniędzy, zwłaszcza po solidnym występie na Mundialu. Ostatecznie Maurizio Sarri nie ściągnął go do Chelsea i nie wiadomo czy Nerazzurri kiedykolwiek otrzymają za tego gracza kwotę o jakiej mówiło się tego lata. Inter nie pozyskał tego lata żadnego kreatywnego pomocnika, typowego trequartisty, więc tę rolę prawdopodobnie pełnić będzie Radja Nainggolan lub Lautaro. Problem w tym, że o ile Belg dobrze czuje się każdej roli w pomocy, to Lautaro przyznaje, że wolałby grać jako typowy napastnik. O tym, że ma nosa do strzelania bramek, chyba nikogo nie trzeba przypominać. Gdybym miał taką możliwość, udzieliłbym jednak Argentyńczykowi jednej rady: Robert Lewandowski kiedy przychodził do Borussi Dortmund, też musiał na początku w wielu meczach grać rolę cofniętego napastnika. Nie jest tajemnicą, że snajper jakim jest Lewy nie znosił tego, ale to oprócz ciężkiej pracy, przyczyniło się do dużego rozwoju Polskiego napastnika. Czasami jeden krok w tył, może za chwilę oznaczać dwa kroki w przód.

Remedium na problemy z kreatywnością w środku pola mógł być jeden człowiek.

Luka Modrić

Telenowela z udziałem Chorwata trwała w mediach tak długo, że teraz kiedy wszystko jest już jasne i Luka pozostał w Realu, czuję swego rodzaju pustkę jakby on nie tyle co nie przyszedł do nas, a właśnie odszedł z Interu, pozostawiając setki wspomnień. Dla jednych był to transfer z góry niemożliwy do zrealizowania, ale ja jestem zdania, że ... był możliwy, ale trudny.

Przede wszystkim dlatego, że Inter nie mógł zrealizować tego transferu za gotówkę, a jedynie poprzez sprytne rozwiązanie z wypożyczeniem i opcją wykupu. Dla Interu sprowadzenie Chorwata było marzeniem, ale nie było obsesją. Inter liczył na szczęśliwy splot wydarzeń i dobrą wolę Realu. Sądzono, że sama chęć Luki Modricia i jego dżentelmeńska umowa z Florentino Perezem wystarczy, aby Królewscy pozwolili odejść najlepszemu zawodnikowi Mundialu, bo przecież jaki jest sens trzymać w zespole niezadowolonego piłkarza. Po kilku tygodniach spekulacji i gierek, także z udziałem piłkarzy Interu, którzy w mediach społecznościowych sugerowali, że Modrić faktycznie może dołączyć do ich chorwackiego trio, temat ostatecznie został zakończony w dość nieprzyjemny sposób. Doniesieniem na Inter przez Real do FIFA. Florentino Perez nie mógł zgodzić się na odejście kolejnej gwiazdy po trenerze Zidane i Cristiano Ronaldo. Luka Modrić to w tym momencie jeden z trzech zawodników nominowanych do prestiżowej nagrody FIFA dla najlepszego piłkarza świata, a w dodatku Królewscy w końcówce mercato mieliby ogromne problemy znaleźć kogoś na jego miejsce. Sam zawodnik nie chciał psuć swojej pięknej karty w barwach Realu i nie postawił sprawy na ostrzu noża, pokornie przyjął decyzję Pereza i skupił się na pracy w Madrycie.

Transfery to nie wszystko

Każdy transfer to zawsze ryzyko, mniejsze lub większe, ale zawsze ryzyko. Luciano Spalletti po tym jak stało się jasne, że Modrić nie dołączy do Interu powiedział, że on i tak jest bardzo zadowolony z transferów, a pamiętajmy, że jest to trener, który potrafiłby powiedzieć, gdyby było inaczej. Włoch chcąc pewnie podbudować swoich podopiecznych dodał nawet, że wybrałby tych piłkarzy, których widzi w szatni Interu nawet gdyby grał w grę komputerową. To jak nowi gracze wkomponują się w drużynę zależy w dużej mierze od nich samych oraz trenera.

Spalletti otrzymał solidne narzędzia by w tym sezonie zespół zrobił kolejny progres. Nikt nie powinien wymagać od Interu Scudetto, ponieważ takie oczekiwania są nieadekwatne do tego co Inter posiada. Owszem, nie można z góry założyć, że Inter tego nie dokona, ale patrząc realnie, patrząc na potencjał finansowy, Juventus nadal pozostaje daleko poza zasięgiem reszty drużyn. Progres to według mnie cel, jaki stoi przed Interem w sezonie 2018-2019:  wywalczenie miejsca w TOP3 oraz przyzwoita gra w Champions League gdzie patrząc na rozstawienie, z pewnością trafimy w grupie na topowe drużyny.

Paweł Świnarski

obserwuj nas na Twitterze: https://twitter.com/inter_mediolan

obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/intermediolancom/

polub nas na Facebooku: https://facebook.com/intermediolancom

Źródło: inf.własna

Polecane newsy

Komentarze: 15

Lambert

Lambert 21 sierpnia 2018 | 10:34   

obyśmy sie nie stali milanem z zeszłego sezonu, brak zgrania totalny

winiarro

winiarro 21 sierpnia 2018 | 10:35   

Super analiza, z przyjemnością się czyta, bardzo przejrzysta. Z takich małych uwag to zastanawia mnie tylko jak liczyłeś gole na mecz Lautaro Martineza oraz opis o Radku Ninja, dwa razy wpisałeś ofensywa :).
Dzięki za artykuł do porannej kawy!

Gambit

Gambit 21 sierpnia 2018 | 10:36   

Dzięki Paweł. Bardzo dobre i trafne podsumowanie. Zgadzam sie właściwie ze wszystkim. Na walkę o mistrza jest zdecydowanie za wcześnie. W LM będziemy losowani z 4 koszyka więc nawet wyjscie z grupy może być trudne. Ale ważne by zrobić krok do przodu w stosunku do zeszłego sezonu. Transfery i sposób ich realizacji to coś co budzi podziw. Zwłaszcza porównując do ostatnich lat. Tyle ze musi sie to przełożyć na boisko. Falstart z Sassuolo nawet mnie bardzo nie zaskoczył, ale od następnego meczu trzeba zdobywać punkty. Choćby po slabej grze.

Paweł Świnarski

Paweł Świnarski 21 sierpnia 2018 | 10:38   

@Winiarro też się teraz zastanawiam :D

inter00

inter00 21 sierpnia 2018 | 11:10   

Bardzo dobry tekst z którym w pełni się zgadzam. Jak dla mnie rozwiązaniem problemów z Candrevą jest przesunięcie go na 10. Na skrzydle są bardziej użyteczni od niego, a ma cechy pasujące do tej pozycji

Paweł Świnarski

Paweł Świnarski 21 sierpnia 2018 | 11:13   

Nie wiem czy Candreva to zawodnik, który może coś więcej zaoferować niż wrzutkę ze skrzydła.

Hagaen

Hagaen 21 sierpnia 2018 | 11:15   

Niektórzy popełniają błąd i oceniają pracę dyr. sportowych po tym, jak grają sprowadzeni piłkarze. A przecież trzeba podejść obiektywnie i przypomnieć sobie to, jak właśnie się ślinimy się na wieść o nazwiskach, które przychodzą. Dyrektor techniczny nie ponosi potem odpowiedzialności za to jak kto gra czy trenuje w naszych barwach.
Dlatego właśnie w większości zgadzam się z tym podsumowaniem Pawle. Dobre spostrzeżenia i dobre wnioski.

Plusy mercato:
+Asamoah
+De Vrij
+Nainggolan
+Lautaro
+Keita
+Politano
+Vrsaljko
+pozostanie Icardiego
+pozostanie Perisića
+pozostanie Skriniara
+pozostanie Spalettiego
+hałas marketingowy w kontekście transferu Modrića
+sprzedaż Santona
+sprzedaż Nagatomo
+sprzedaż Edera
+pozbycie się mniej znaczących piłkarzy primavery (Romano) czyli niewypałów
+zrównoważony budżet z poprzedniego sezonu i nienadwyrężony w obecnym mercato.

Minusy mercato:
-brak wykupu Rafinhii
-brak wykupu Cancelo
-brak Modrića bądź innego ŚP
-pozostawienie JM
-pozostawienie Vecino
-pozostawienie Borja Valero
-pozostawienie Candreva
-brak znalezienia młodego, utalentowanego bramkarza, który byłby naturalnym następcą Batmanovića.

Bilans: 17/8, czyli oceniając w kontekście wagi poszczeglnych plusów i minusów - ocena bardzo dobra z minusem. (edycja 2018.08.21 11:17 / Hagaen)

Maciej Pawul

Maciej Pawul 21 sierpnia 2018 | 11:16   

Fajne zestawienie, ja tylko dodam, że moje obawy o Radję się pogłębiają, po tym jak dał się złapać w nocnym klubie w przeddzień meczu i następnego ranka przyjechał na trening.. w tych samych ciuchach. Środek pomocy będzie cieniował, jak długo też Brozo posyła swoje prostopadłe podania w obrońców, zamiast pomiędzy nich. Winniśmy mieć tam alternatywy, a nie ma i to będzie najsłabsza formacja w sezonie.

Gambit

Gambit 21 sierpnia 2018 | 12:13   

@Hagaen jak to dyrektor nie ponosi odpowiedzialności za transfery? Przecież to jego praca. Co to za podejście? Wiadomo ze odpowiedzialność za transfery rozklada sie też na trenera i kilka innych czynników. Ale dyrektor sportowy też jest odpowiedzialny.
@vandallo87 waidomo że pomoc to będzie nasza najslabsza formacja . I choćby przez to szans na Scudetto nie widzę. Ale Radji bym jeszcze nie przekreslal. Jego tryb życia mi sie nie podoba ale nie jest to też nic nowego. Zobaczymy w trakcie sezonu.

cichy32

cichy32 21 sierpnia 2018 | 12:29   

Dalej srają niż dupe mają mialo byc tak pieknie a jest jak zwykle

Wiktor

Wiktor 21 sierpnia 2018 | 13:37   

Paweł szacunek.

Larry

Larry 21 sierpnia 2018 | 15:26   

@Hagaen
Cieszy, że ktokolwiek tutaj to rozumie :-)

Gambit

Gambit 21 sierpnia 2018 | 15:53   

@Larry twierdzenie że nie powinno sie oceniać pracy dyrektora sportowego przez pryzmat tego jak grają sprowadzeni przez niego piłkarze jest głupie. Na pewno nie jest on w 100% odpowiedzialny za wpadki bo na formę gracza sklada sie wiele czynników ale równie dobrze mozna powiedzieć ze trener nie ma wpływu na grę druzyny. Bo przecież na boisku i tak graja piłkarze.

cichy32

cichy32 21 sierpnia 2018 | 19:44   

Nie rozumiem tej klątwy wydaje mi sie ze nawet jak by Messi przyszedł to zrobił by sie z niego Rasiak eh forza Inter

Darkos

Darkos 22 sierpnia 2018 | 19:48   

Dobry i konkretny artykuł. Wielkie brawa.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich