Blaski i cienie Marotty w Interze

15 listopada 2018 | 22:34 Redaktor: Sebastian Miakinik Kategoria:Publicystyka

Fala wznosząca Interu, pomimo fatalnego meczu z Atalantą, trwa w najlepsze. Sportowo realne wyjście z grupy Ligi Mistrzów, a co za tym idzie znaczące wpływy finansowe, jak również ustabilizowanie jednowładztwa grupy Suning, poprzez prezydenturę Stevena Zhanga, pozwoliły uwierzyć w namacalność zrównoważonego rozwoju klubu. Nikt nie chce z dnia na dzień wykonywać rewolucji, a długo oczekiwane i wręcz dla Interu abstakcyjne pojęcie stabilności, powoli zapełnia większość pól zarządzania klubem. O to w końcu chodziło. 

Plan modernizacji stadionu, nowi sponsorzy i partnerzy, silne media i stałe poszerzanie obecności na rynku azjatyckim, kolejne mieszczące się w marginesie FPP działania naprawcze i inwestycyjne, a do tego sportowy, okraszony ambicją, akcent powrotny do europejskiej elity, to flagowe osiągi obecnych włodarzy klubu. Gdzieś w tle progresywna rozbudowa akademii, a także miła odmiana w postaci kobiecej drużyny też nie mogą zostać bez echa. Rozwój klubu, mierzony od poziomu trudno strawialnego upadku, w końcu można określić mianem zrównoważonego. Długo na to czekaliśmy. 

Absolutnie ważnym argumentem w ocenie tego rozwoju jest fakt, że jego autorem są nasi interowscy ludzie. Za naszego uchodzić powinien bowiem Eric Thohir, pomost i łącznik pomiędzy epokami Morattich i Zhangów. Człowiek, którego kapitał i biznesowy finansjerski styl nie skradł co prawda serc kibiców, ale położył fundament pod uzdrowienie kondycji klubowego budżetu, odświeżył i nieco zmodernizował strukturę zarządczą. Dał sygnał do tego, by w końcu wziąć się do spijania pewnej nawarstwionej już pianki. Swoje bardzo ważne wkłady zaliczył Piero Ausilio. Stale obecni w utrwalaniu pozycji marki klubu są również byli piłkarze i działacze.

Obraz takiej ewolucji psuje mi jednak jeden, niestety dość realny zamiar włodarzy. Zatrudnienie pana Marotty. Powodów jest kilka, niektóre być może nieobiektywne, ale to nie jest strona dla obiektywnych.

Sam fakt, że pan Marotta to człowiek z krwi i kości związany z Juventusem Turyn i rodziną Agnellich nie jest łatwy do przełknięcia. Ton wzajemnych relacji i głębokich antypatii pomiędzy klubami jest istotny i nie powinien sugerować, że warto uwierzyć w zacieśnioną współpracę i więzy przyjaźni. Takich nigdy nie było i nie będzie. Nie jest to bowiem wojna wyłącznie na tle kibicowskim, w której pierwsze skrzypce grają zaczepne przyśpiewki i oprawy. Inter dla Turynu to klub, który mistrzostwa otrzymał przy zielonym stoliku. Turyn z kolei dla Interu i dość szerokiej grupy prokuratorów, to klub który mistrzostwa załatwiał sobie pod stolikiem. Relacje są chłodne, a przekonują się o tym także byli działacze klubów. Najświeższym przykładem jest rzecz jasna Mourinho.

 

Trudno w dobie takich relacji uwierzyć, że motywowany chęcią rzucenia wyzwania byłemu pracodawcy pan Marotta stanie się uno di noi.

Uczyć należy się od lepszych. To druga strona medalu. Argumentem rozsądku jest też fakt, że należy cenić i doceniać to, co profesjonalne i skuteczne. Juventus dziś to włoski hegemon, bijący na głowę konkurentów i odstający pod wieloma względami. Zazdrościmy regularności zdobywania tytułów, własnego stadionu jako źródła dochodów, najgłośniejszego transferu tego sezonu. Udział w tym wszystkim miał pan Marotta, to niezaprzeczalne. Tym bardziej należy uszanować to dzieło, bo jego tworzenie zaczynało się od Serie B.

Juve, jak pisałem, to klub odstający pod wieloma względami. Ale nie pod wszystkimi. Różnica w postaci tripletty, braku degradacji czy spadku do niższej ligi, zawsze czystej uczciwej i szanującej prawo tożsamości, leży jednak po stronie atutów Interu. To właśnie te elementy pozwoliły mi jako kibicowi pozostać wiernym i dumnym, nawet w dobie największych kryzysów. Praworządna postawa, czyste konto i taka ideowa tożsamość to wartości, które w klubie cenię najbardziej. 

Na ich tle osoba pana Marotty wydaje się nie być warta angażu. Pogłoski, reportaże, wyniki dziennikarskich śledztw stale łączą osoby ze ścisłego zarządu Juventusu z kalabryjską mafią. Podążąjąc śladem włoskiego dziennikarza Federico Ruffo natrafić można na teorie łączące zarząd turyńczyków z niewyjaśnioną śmiercią szefa tamtejszych ultrasów, nielegalną dystrybucją biletów i układem z ultrasami, którzy w zamian za pewne korzyści powstrzymują się od wywoływania burd i narażania klubu na straty w postaci pieniężnych kar od UEFA, czy grania przy pustych trybunach. Sprawdzonym faktem jest informacja o podsłuchiwaniu rozmów pana Marotty przez policję, w celu dokumentowania nacisków, jakie miał on wywierać na media, by te nie pisały o niewygodnych dla niego i klubu teoriach. Nie rozsądzając, znamienite jest istnienie pewnej dozy ryzyka i czarnego cienia nad osobą byłego CEO Juventusu Turyn.

Skoro więc, istnieje cień podejrzeń czy niejasności, to czy warto angażować wytrawnego przecież profesjonalistę w mechanizm projektu Inter is back? Ciekawi mnie bardzo Wasza opinia.


Źródło: inf własna

Komentarze: 11

vandallo87

vandallo87 15 listopada 2018 | 23:31   

W każdym królestwie jest potrzebny kardynał, jak w powieści Dumasa, który załatwi konieczne sprawy po cichu, nie oglądając się na etykę. W każdym klubie, pomijając skalę, jest potrzebny taki czarny charakter, który zawsze załatwi to, co potrzeba. Tak postrzegam Marottę w czasie jego pracy w Juventusie. Jeśli w nowo-powstałym imperium Zhangów jest taki facet potrzebny, to go zatrudnią i uznaję takie działanie za konieczne zło, niezbędne w procesie budowy hegemona godnego seryjnych tytułów, na miarę Juvków. Takie jest moje zdanie, chociaż pierwszy pisałem u nas na stronie o grzeszkach, które ujawnił dziennikarz z Półwyspu. (edycja 2018.11.15 23:34 / vandallo87)

Kwolo

Kwolo 16 listopada 2018 | 15:19   

Osobiście mi sie wydaje ze jeżeli Zhang zadecyduje ze to odpowiedz człowiek do tego ze iść do przodu to trzeba mu zaufać ! Włożył w ten klub tyle serca i pieniędzy ze nie wziąłby kogoś z łapanki i bez solidnych argumentów wiec ja od głosu sie powstrzymuje i czekam na rozwój sytuacji bo wiem ze Zhang złego Interowi nie da zrobić ;)

Kwolo

Kwolo 16 listopada 2018 | 15:19   

(edycja 2018.11.16 15:20 / Kwolo)

el_loco

el_loco 16 listopada 2018 | 15:58   

@Vandallo87 nie jest ważne kto pierwszy napisał o grzeszkach Marotty. Nikt na to nie zwraca uwagi wiec nie masz co się pucować. Ważnym jest fakt, że jeśli te grzeszki zacznął pojawiać się w Interze to czy w ten sposób Nasz kochany klub nie straci swojej tożsamości, czystości, prawości czyli cech za które min. wielu fanów trwa z nim na dobre i na złe?
Wszyscy wiemy, że Moratta to bardzo dobry i doswiadczony profesjonalista swojego fachu i jeśli miałby czy też chciałby zostać zatrudniony z "czystą kartką" i taką ją zostawić pracując w Interze jestem na tak. W innym przypadku mówię stanowcze nie ponieważ nie życzę sobie żadnych skandali z udziałem Mojego Klubu Interu! Ale niestety nie jesteśmy nim wiec wszystko może tylko czas zweryfikować! Forza!

vandallo87

vandallo87 16 listopada 2018 | 17:39   

@el_loco Miałem na myśli, że sam pisałem o grzechach Moratty i pewnie jestem świetnym kandydatem, by go uważać za fatalną opcję, gdzie Ty tu widzisz "pucowanie" pojęcia nie mam, ale dziękuję za Twoją opinię:)

shakurspeare

shakurspeare 16 listopada 2018 | 18:13   

Internetowi kibice udający ultra. Zawsze mnie to bawilo

Hagaen

Hagaen 16 listopada 2018 | 20:50   

Zostało to już powiedziane. Marotta to fachowiec, ale jestem przekonany, że do pomocy miał motto "po trupach do celu", i tego pierwiastka nie chciałbym w Interze.

Darkos

Darkos 16 listopada 2018 | 22:11   

Zgadzam się z redaktorem. Inter wreszcie wychodzi na jakąś prostą i przypomina o swoim istnieniu w Europie. Zarząd jak i prezydent jest już jasny. Uczciwość wydaje mi się znaczeniem pierwszorzędnym, jako że morduje nas nawet to żałosne FFP do którego się stosujemy a które wydaje się omijać kluby "zielone"... Marotta pomimo braku wątpliwości co do umiejętności wydaje się ryzykownym posunięciem. Dlatego jestem temu przeciwny. Czas pokarze co z tego wyjdzie i kto miał rację.

el_loco

el_loco 17 listopada 2018 | 01:12   

@Vandallo87 widzisz jedno słowo zmienia wszystko. "Pierwszy", a "sam" robi wielką różnicę w interpretacji wypowiedzianych czy też napisanych słów. Wybacz jeśli Cię uraziłem. Pozdrawiam

vandallo87

vandallo87 17 listopada 2018 | 01:35   

@el_loco ja nie z takich, żeby się dąsać, też pozdrawiam:)

Internazionalista

Internazionalista 22 listopada 2018 | 21:22   

Zhang głupi nie jest, a jak trzeba będzie to do obozów pracy zeslac marotte nie będzie problem :p


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich