Marotta: Powrót Icardiego? Kluczem była dyplomacja

30 marca 2019 | 10:44 Redaktor: Błażej Małolepszy Kategoria:Ogólna

Sprawa Mauro Icardiego wydaje się zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu, a wielka w tym zasługa zakulisowych działań Giuseppe Marotty. Dyrektor generalny Interu rozmawiał z dziennikarzem Il Foglio, lecz nie chciał wdawać się w szczegóły konfliktu z Argentyńczykiem. Marotta zabrał też głos w kilku innych kwestiach.

Konflikt z Icardim:

- Mój pierwszy prezydent Colantuoni nazwał mnie Kissingerem. Jestem znany ze swojej dyplomacji i rozwiązywania konfliktów z liderami. W końcu, miałem kiedyś w jednym zespole Antonio Cassano i syna Ghadaffiego. W tym przypadku starałem się uspokoić napięcia w interesie wszystkich stron. 

- W klubie istnieje pewna dynamika, której nie można upubliczniać. Decyzje muszą być podejmowane z poczuciem odpowiedzialności. Nie chcieliśmy nikogo poniżać, to jest fakt. Dotarliśmy do tego punktu, ponieważ naszym zadaniem jest ochrona trenera z poszanowaniem społeczności drużyny. Nie mówię tutaj o kwestii Icardiego. 

Słowa Nedveda:

- Urodziłem się w Varese, więc moje zaangażowanie w futbol związane jest ze wspieraniem Varese. Mieszkając w pobliżu stadionu i będąc maskotką drużyny od 6. roku życia, zakochałem się w piłce. To profesja stworzona dla mnie. Komentarz Pavela, zważywszy na fakt, że do Juventusu trafił z Lazio, był spontanicznym momentem i zdążyliśmy już oczyścić powietrze w naszych relacjach. Nie można oczekiwać, że dyrektor sportowy będzie fanem jednego zespołu. Kibicuję Varese.

Transfer Cristiano Ronaldo:

- To nieprawda, że byłem przeciwny transferowi. Oczywiście, jako dyrektor generalny uważałem, że nie mamy środków do przeprowadzenia tej inwestycji. Zaprezentowaliśmy plan A i plan B, lecz prezydent Agnelli z wielką inteligencją stwierdził, że może się udać. To był pokaz odwagi inwestorów, a decyzja nie zależała ode mnie. Nie byłem przeciwny transferowi. Miałem trochę czasu, aby poznać Ronaldo, który jest wielkim mistrzem i przykładem dla otaczających go osób.

Przyszłość w Interze:

- Spodziewałem się, że moja przyszłość w Turynie potoczy się inaczej, a później stało się coś zupełnie innego. Życie stanowi cudowne wyzwanie, a radość przynoszą osiągane cele. Mam wspólny cel z Interem, który ma sprawić, że Nerazzurri znów będą wygrywać. W ostatnich latach był z tym problem, więc najwyraźniej były pewne problemy. Pojawiło się trzech różnych właścicieli, w przeciwieństwie do dziesięcioleci tej samej rodziny w Juventusie. Klub jest jednak bardzo silny, a grupa Suning pragnie wejść na kolejny poziom. Nie chodzi tylko o bilanse, ale również o wyniki.

Nowy stadion:

- Stadion jest zbiornikiem emocji. Wszyscy mówią o strukturach, lecz piłka nożna to widowisko. Na swoim obiekcie musisz czuć się jak w domu. We Włoszech walczymy nie tylko z infrastrukturą stadionową, ale też z ośrodkami treningowymi. Mamy najlepszych graczy, trenerów, sędziów i dyrektorów, ale infrastruktura jest na dnie.

Źródło: Il Foglio

Polecane newsy

Komentarze: 4

Maciej Pawul

Maciej Pawul 30 marca 2019 | 11:19   

Zaczynam lubić gościa, chociaż bywa nielogiczny. "Jako dyrektor generalny uważałem, że nie mamy środków do przeprowadzenia tej inwestycji" - ale nie, wcale przeciwny nie był.

Darkos

Darkos 30 marca 2019 | 11:34   

Ma celne uwagi. Infrastruktura we Włoszech to dno. Dlatego kluby zostały tak w tyle za światowym topem. Tylko Juve się ogarnęło i widzimy tego efekty.

Larry

Larry 30 marca 2019 | 12:46   

Sędziów? :D którzy z 47. ujęć kamery i stopklatki nie potrafią ocenić, czy piłka trafiła w klatkę piersiową, czy w rękę?

superofca

superofca 30 marca 2019 | 13:04   

To z sędziami to czysta kurtuazja. Dyplomacja to sztuka powiedzenia komuś "spierdalaj" w taki sposób aby przeszył go dreszczyk emocji na myśl o czekającej go podróży.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich