Czy jesteś prawdziwym Interistą?

29 września 2019 | 16:32 Redaktor: Maciej Pawul Kategoria:Publicystyka

Co oznacza bycie kibicem? Jak zostać prawdziwym Interistą z krwi i kości? To pojęcia, które wydają się oczywiste, ale w istocie takimi nie są. Każdy posiada zapewne swoją własną definicję bycia prawdziwym fanem Nerazzurrich, więc czy istnieje jakiś wspólny mianownik? Co powinno nas łączyć, a co dzieli najmocniej społeczność fanów drużyny z Mediolanu? Zapraszam na wycieczkę po swoich przemyśleniach w tej kwestii.

Co to właściwie jest ten kibic?

Wybacz mi Drogi Czytelniku wstęp z pogranicza socjologii i psychologii. Przyda się w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie kim tak naprawdę jest kibic. Warto zacząć od zrozumienia przyczyn, dla których ludzie łączą się w grupy, szukają wspólnych celów i idei, starają się działać w kolektywie. Wynika to z naszej natury, nieodmiennej od początku istnienia ludzkości, jednostka potrzebuje poczucia przynależności jako istotnego elementu samospełnienia. Co więcej, przy niskim progu wejścia pozwala poczuć udział w sukcesie, o który dziś pojedynczej osobie jest coraz trudniej.

Według socjologa, Radosława Kossakowskiego, dla zrozumienia czy jest się kibicem danej drużyny istotne jest pojęcie tożsamości, którą definiują odpowiedzi na dwa pytania. Kim jestem (np. kibicem Interu) i równie istotne - kim nie jestem (np. nie jestem kibicem Juventusu). Jasne określenie stałej i pozostałych zmiennych definiuje podjęcie decyzji o przynależności do fanów danej drużyny. To dzięki identycznym decyzjom w określeniu tożsamości zaczynają się tworzyć więzi i solidarność. Na poziomie osobistym zaczyna się utożsamiać z historią zespołu i jego tradycją, na poziomie społecznym wiąże się to z poczuciem obowiązków we wspieraniu klubu (np. finansowo) lub poprzez doping i wyjazdy. Pamiętajmy, że pomimo podejmowania tych samych decyzji na poziomie definiowania tożsamości, poziom osobistej i społecznej odpowiedzialności będzie różny, zależny od psychiki danej osoby.

Jestem kibicem bardziej od ciebie!

Tutaj następuje pierwszy rozłam, część fanów będzie chciała tworzyć oprawy i tak wyrażać bycie kibicem, innym wystarczy np. świadomość zakupu koszulki i finansowania w ten sposób swojej ulubionej drużyny. Czy któraś z grup jest „mniej” za swoją drużyną, ponieważ nie wyraża swoich emocji w ten sam sposób? Przecież we własnym mniemaniu zarówno jedni i drudzy pozostaną w zgodzie z przekonaniem „jestem kibicem”. Oczywiście, pamiętam o tym, że bycie fanem Nerazzurrich w polskich warunkach finansowych często nie jest proste i wręcz uniemożliwia wspieranie zespołu osobiście na stadionie.

Tym bardziej chciałbym w tym artykule podważyć słuszność zarzutu, który kiedyś usłyszałem pod adresem części polskich Interistów – kibic, który nie jeździ na mecze, nie jest prawdziwym fanem swojego zespołu. Gdyby rozpatrywać bycie pasjonatem danego klubu w pojęciu socjologicznym, to decydujące wydaje się przeświadczenie człowieka, jego własna odpowiedź na pytanie i przekonanie o tym, czy czuje się częścią danego kolektywu. To właśnie zdaje się być najbliżej skomplikowanej i złożonej definicji kibica. Nie da się zawłaszczyć sobie prawa do decydowania o tym, kto może być Interistą, a kto na to nie zasługuje.

Sędzia kalosz, a trener do wymiany

Jeśli wygra, jest Einsteinem, Leonardo, San Francesco, Platonem i Dantem w jednym. Jeśli przegra, jest zwykłą gnidą.

Gian Paolo Ormezzano

Słowa dziennikarza z Półwyspu Apenińskiego doskonale oddają ducha w jakim ocenia się szkoleniowców i zespoły we Włoszech. Nigdzie nie jest równie łatwo zostać i nagle przestać być bogiem futbolu dla fanów. Kibicom w Polsce jest bardzo blisko do ich kolegów z Mediolanu. Wystarczy przeanalizować ilość komentarzy, która pojawia się pod informacjami po spotkaniach wygranych, a ile po potknięciach, jak po niedawnym meczu ze Slavią Praga. W dobie ogólnie dostępnego Internetu hejt stał się prosty i anonimowy. Kiedy w grę wchodzą wielkie emocje związane z futbolem, łatwo ferować wyroki skrajne. Gdzie kończy się konstruktywna krytyka, a zaczyna zwykła przesada? Granica wydaje się bardzo cienka, a z pomocą przy wyjaśnieniu zjawiska znów przychodzi nauka.

Po pierwsze, niezależnie od rzeczywistego poziomu wiedzy, ludzie mają tendencję do ustawiania się w roli eksperta. Tym łatwiej przychodzi nam to, kiedy możemy liczyć na anonimowość. Kolejnym zjawiskiem jest obwinianie przeciwnika za to, że… wygrał. To dużo prostsze, niż szukanie słabości w obiekcie darzonym afektem, w tym przypadku ukochanym klubie. Trochę przypomina to relacje damsko-męskie. Jeśli dochodzi do zdrady, częstą pierwszą reakcją jest szukanie winy w otoczeniu, zamiast przyjęcie do wiadomości faktów. Tak działa ludzka psychika i jest to zupełnie naturalne.

W tym paragrafie zmierzam do wyjaśnienia procesów, które zachodzą w głowie entuzjasty klubu, kiedy drużyna spisuje się poniżej oczekiwań. Zwyczajnie i po ludzku, warto czasem uderzyć się w pierś i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zachowałem obiektywizm, czy dałem się ponieść nerwom po raz kolejny. Czy wciąż jestem kibicem, czy może już hejterem?

Kibicuję Interowi, ale odkąd odszedł Icardi...

Zajmijmy się na chwilę pojęciem kibica sezonowego. W ogólnej opinii prawdziwy kibic to osoba, która jest ze swoją drużyną na dobre i na złe. Dla części pasjonatów piłki nożnej, szczególnie młodszej daty, bycie fanem danej drużyny stało się jednak modą. Część z nich podąża za sukcesem, inni za konkretnym "fajnym" zawodnikiem.

Po tym jak Mourinho zdobył triplettę liczba osób deklarujących wsparcie dla Nerazzurrich błyskawicznie wzrosła, tylko po to by wykruszać się w kolejnych latach. Obecnie znów obserwujemy tendencję rosnącą, której ojcem jest oczywiście początek sezonu w wykonaniu Conte. Wspominam o tym zjawisku, aby uhonorować osoby, które wspierały Inter w latach słabości. Kwestia niezłomności to kolejna część składowa, która wydaje się niezbędna do szczerej deklaracji miłości do klubu. Dla tych, którzy niedawno dołączyli do nas na stronie, to też pewna przestroga. Nie bądźcie kibicami sukcesu, bo na dłuższą metę stracicie na tym, umknie Wam to, co w futbolu jest bardzo ważne. Prawdziwa i szczera radość z wyczekiwanego zwycięstwa.

Grande finale

Witam w podsumowaniu moich rozważań, jeśli dobrnąłeś aż tutaj Drogi Czytelniku, postaram się nie rozczarować Cię zbytnio. Ze swoich przemyśleń spróbuję wysnuć najistotniejsze wnioski, a nawet pozwolę sobie skonstruować swego rodzaju kodeks.

Powinniśmy przestać się sztucznie dzielić, niczym nasza swojska scena polityczna. Czy jeździsz za Interem na mecze, czy też nie, szanuj innych fanów, ponieważ nie wiesz o nich zbyt wiele. Mogą zaskoczyć Cię wiedzą i zaangażowaniem w życie Interu na innych polach, o których byś nigdy nie pomyślał. Wszyscy jesteśmy Interistami, każdy na swój sposób. Z drugiej strony, bądź uczciwy. Jeśli nie stać Cię na zagraniczne wojaże, pomyśl jak możesz inaczej wspierać swój ukochany zespół. Na pewno znajdziesz na to sposób.

Bycie Interistą to nie tylko przyjemności, ale i obowiązki. Jednym z nich jest rzetelne ocenianie Nerazzurrich i ich sztabu. Po prostu, bądźmy sprawiedliwi wobec drużyny, której równie mocno należą się pochwały za wygrane, jak nagany za postawę poniżej swoich możliwości. Dziś zdecydowanie łatwiej przychodzi nam to drugie. To samo tyczy się oczywiście pojedynczych piłkarzy i trenera, jesteśmy im winni obiektywizm.

Odpowiedz sobie na pytanie jakim kibicem jesteś. Czy deklarujesz tylko bycie fanem Interu pod wpływem chwili, czy też zostaniesz nim, jeśli zespół kiedyś spadnie w tabeli? Czy jesteś uczciwy w ocenie drużyny, którą z definicji powinieneś zawsze wspierać nazywając się Interistą? Czym tak naprawdę jest dla Ciebie Inter? Do takiego szczerego podejścia do siebie zachęcam każdego z Was. Ja już to zrobiłem i ze skruchą przyznaję, że nie zawsze mogłem być dumny ze swojej postawy.

 

Bibliografia

Cytat: Calcio. Historia włoskiego futbolu. John Foot.
„Kibole” wyklęci. W poszukiwaniu autentyczności. Radosław Kossakowski.
Kibic piłkarski – najdziwniejsza istota na świecie. Bartłomiej Misztal.

Źródło: inf. wasna

Polecane newsy

Komentarze: 19

wróbel1908

wróbel1908 29 września 2019 | 16:59   

Świetny tekst. Jeśli chodzi o mnie to raczej nie jestem kibicem sezonowym jestem z Interem od 2001 roku i będę z nim nadal nie ważne co by się działo. Niestety na mecze nie jeżdżę ale kupuje koszulki, gadżety ze sklepu Interu więc w jakimś tam stopniu dorzucam swoją cegiełkę

Darkos

Darkos 29 września 2019 | 18:04   

Smutne jest własnie to, że nawet kibice jednego klubu potrafią siebie nawzajem dzielić na gorszych i lepszych. Każdy chce się dowartościować... Najlepsze zdanie tekstu -"Prawdziwa i szczera radość z wyczekiwanego zwycięstwa." Teraz to własnie czuję, kiedy widzę jak kibice hegemona SerieA piszą, że prawdziwy sprawdzian zespołu będzie dopiero z klasową drużyną, za jaką teraz Inter uważają. Tyle lat olewania śmiechów, wyzwisk i kpin, po to żeby teraz takie proste zdanie dawało radość. Nie wiem czy jestem prawdziwym kibicem, ale przynajmniej szczęśliwym :)

KawaOpole

KawaOpole 29 września 2019 | 18:33   

Ja mam czarno niebieskie serce od tylu lat, przewinęło się masa graczy i trenerów, zmieniali się prezesi, był czas miernoty, czas sukcesów, czas gdzie wszyscy nam zazdroscili, było tez wielu kibiców którzy jak meteor wpadli i wypadli

rafal

rafal 29 września 2019 | 19:34   

Ja jestem fanem Interu od 1989r.I tak już zostanie do końca mojego żywota na tym świecie,ale jak Bóg będzie mnie chciał u siebie w niebie to tam też będę oglądać mecze mojej ukochanej drużyny jakim jest Inter !!!!!!!!

boxingdivision

boxingdivision 29 września 2019 | 19:44   

"kibic, który nie jeździ na mecze, nie jest prawdziwym fanem swojego zespołu".

Bo jest co najwyżej sympatykiem telewizyjnym. Prawdziwy kibic zrobi wszystko, by choć raz na sezon odwiedzić stadion swojego klubu. Tym bardziej, że mamy XXI wiek, pewnie wszyscy z nas mają dwie sprawne ręce a roboty jest sporo na rynku. Lot do Mediolanu w bardzo ekonomicznym trybie kosztuje 200zł w obie strony, najtańszy bilet na San Siro 35 euro.

Ilu z tych, co uważają się za prawdziwych Interistów, nigdy nie zrobiło nic żeby znaleźć się w swojej świątyni?

Czy jak nazwę się prawdziwym kinomaniakiem, a nie chodzę do kina, to serio jestem kinomaniakiem?

Kibic to nie ten, co się zadeklaruje i będzie oglądał Eleven Sports. Prawdziwy kibic to ten, co zrobi wszystko, by choć raz na jakiś czas odwiedzić stadion swojego ukochanego klubu.

superofca

superofca 29 września 2019 | 19:49   

W tym felietonie zawarte są bardzo ważne pytania. Pamiętam jak za pierwszego Manciniego wyglądały komentarze, a jak dzisiaj. Myślę, że kibic powinien też sam się rozwijać, a sam wiem, że byłem raz lepszym, raz gorszym kibicem. Dzisiaj na wiele spraw patrzę inaczej niż pięć, dziesięć, piętnaście lat temu.

Rastarobbie

Rastarobbie 29 września 2019 | 20:11   

Jestem kibicem Interu od ćwierć wieku i czuję się prawdziwym kibicem nawet bez czytania tego tekstu. Ale najbardziej irytują mnie takie chorągiewki, które raz to kibicują Barcelonie, by po chwili przerzucić się na PSG lub ManC, bo są akurat na topie, albo na Milan, bo Piątek akurat tam gra.,.. Jeżeli chcesz kibicować dobremu futbolowi, to nie twierdź, że "kibicujesz" jakieś durżynie, bo to jest nieprawda.

Sebastian Miakinik

Sebastian Miakinik 29 września 2019 | 21:09   

Każdy to ocenia we własnym sumieniu. Nikt nie ma monopolu na twierdzenie jesteś czy nie jesteś. Dla jednego wyjazd nie stanowi problemu, inny żeby obejrzeć mecz przeorganizowuje sobie tydzień, usypia dzieci od 18 itd. i to też jest poświęcenie. Sympatyzuje, lubi, jak zwał tak zwał. Krytyka pod własnym nazwiskiem, to nie anonimowy hejt. To też trzeba odróżniać. Łączy nas Inter. To najwazniejsze.

Recobers

Recobers 29 września 2019 | 21:44   

Pozdrawiam wszystkich kibiców Interu,
Ja jestem na dobre I na złe od 98, a 2001 pierwszy raz widziałem Inter na żywo w krakowie. Można powiedzieć że nadają rytm mojemu życiu. Forza Inter

Sostek

Sostek 29 września 2019 | 21:58   

Od dzieciaka kibicuję Interowi i nie zgadzam się z twierdzeniem że kibic który nigdy nie byl na stadionie to nie kibic..
Ja wiem że żyjemy w Polsce kraju dobroci i miodem plynacym ale nie kazdy ma okazję pojechać albo nie każdego stac. Pozdrawiam

Dziarski

Dziarski 29 września 2019 | 23:16   

" Nie da się zawłaszczyć sobie prawa do decydowania o tym, kto może być Interistą, a kto na to nie zasługuje. " - zgadzam się z tym, dlatego nie do końca podoba mi się hasło #NotForEveryone

Wiktor

Wiktor 29 września 2019 | 23:53   

Ciekawy i refleksyjny tekst. Nie mnie oceniać innych. Rozczarowania zawsze podkopują wiarę i myślę że każdemu w tym mnie się zdarzało. Sukces zawsze umacnia dotychczasowych i przyciąga nowych. Myślę że mało która drużyna z topu weryfikuje kibiców tak jak Inter. Prawda jest taka że nawet jak narzekasz, to nie możesz się doczekać kolejnego meczu. A to znaczy że jesteś Internistą.

maciosincho

maciosincho 30 września 2019 | 00:03   

Jeżeli żyjesz każdym kolejnym meczem odczuwasz żal smutek radość podniecenie to znaczy że to jest ten klub. Jeżeli po porażce jesteś zły i rozczarowany jest to w porządku bo wyrzucasz ale emocje w eter nie robiąc nikomu krzywdy (mecz ze slavia) bądź po golach swojej drużyny szalejesz z radości i przeżywasz to jak byś był na Giuseppe meazza . To znak że jesteś kibicem we właściwym miejscu a tym miejscem jest dla nas czarno niebieska część Mediolanu.
Ps. Spal dostał propozycję od Milanu
Ps2. Milan jest fatalny kolejny rok z rzędu daliśmy ich w kolejnych derbach 5:0

maestro84

maestro84 30 września 2019 | 00:48   

W pełni zgadzam się z @maciosincho. Kibicowanie to przede wszystkim emocje, a emocjonalne komentarze po meczach czy innych wydarzeniach z życia naszego Klubu są czymś zupełnie normalnym i to głównie one pokazują jak bardzo ktoś jest zżyty z zespołem. Reszta to polityka i filozofia.

Oba

Oba 30 września 2019 | 09:17   

Dla mnie o tym czy jest się prawdziwym kibicem decyduje wierność klubowi. Sam zainteresowałem się Interem w 1998 roku po mundialu we Francji na ktorym podziwialem Ronaldo. Ronaldo odszedł, sympatia do Interu pozostała, a było przecież po drodze wiele trudnych lat, które były niczym w porównaniu z radością po finale w Madrycie. Na San Siro byłem dopiero w tym sezonie, przed tem zaliczyłem też towarzyski mecz z Mallorca w 2006 roku, ale mimo to wspieralem klub w inny, bardziej dostępny dla mnie sposób. Lata bycia abonentem cyfry+, następnie nc+ żeby oglądać Inter w akcji, teraz eleven, ipla i praktycznie każdy mecz oglądany. Pieniądze z praw tv też przecież trafiają do klubów, ponadto koszulki i inne gadżety. Myślę, że argument z niebywaniem na meczach jest dobry dla tych, którzy mieszkają w Mediolanie, a nie dla kibiców z innych zakątków świata. Dla mnie bardziej liczy się wierność klubowi, bycie kibicem nie zależnie czy leje nas Cagliari 4-1 na San Siro, czy my wygrywamy 3-1 w Turynie i to czy odczuwa się prawdziwe, silne emocje po golach, zwycięstwach i porażkach. Jeżeli te emocje są prawdziwe to jesteś kibicem i nie zmieni tego to, że mieszkasz daleko od Mediolanu.

castillo20

castillo20 30 września 2019 | 19:56   

Jestem od Roberto Baggio i tak już zostało. Uważam, że kiedyś było łatwiej kochać inter ze względu na gwiazdy. Najtrudniejsze są za to czasy od triplety i równi pochyłej. Także szacun nawet dla kilkuletnich (krótkich stażem) kibiców, którzy przetrwali tą mękę, a oglądanie interu w ostatnich latach to korona cierniowa na głowę

el_loco

el_loco 30 września 2019 | 21:55   

boxingdivision ha ha. Ale Ty głupi jesteś. Nie będę argumentował ponieważ każdy rozsądniejszy i mądrzejszy zapewne domyśli się o co mi chodzi :) (edycja 2019.09.30 21:55 / el_loco)

boxingdivision

boxingdivision 2 października 2019 | 14:58   

el_loco - ojej jaki hejt, i to w stosunku do kibica po szalu. Ale żeś się napiął sprzed tego monitora, ból dupy, co? :)))

el_loco

el_loco 28 listopada 2019 | 09:07   

boxingdivision nie idicto! Jest tak jak napisałem. Dla wyjaśnienia dwa razy byłem na meczu jeśli bierzesz to za miarę bycia kibicem Interu! Niektórzy nie mają możliwości pojechać na mecz swojej drużyny ale przeżywają je równie mocno jak Ci co chodzą na każdy mecz klubu. Trwają z nim gdy przegrywa i cieszą się gdy wygrywa. Jeśli ktoś twierdzi, że takich osób nie można nazwać prawdziwymi kibicami to zwyczajnie jest debilem!
To tak z krótka, żebyś zaczął racjonalnie myśleć. Przepraszam, w ogóle myśleć!


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

Tego dnia nikt nie obchodzi urodzin

  zobacz wszystkich