Relacja z Mediolanu: Derbowa wyprawa!

11 lutego 2020 | 19:20 Redaktor: boxingdivision Kategoria:Relacje

Za nami kolejne Derby Mediolanu. Derby, które przejdą do historii jako jedno z najbardziej emocjonujących spotkań w ciągu ostatnich lat, jak nie dekad. 6 bramek i 45 minut które totalnie odmieniły losy spotkania. Interiści pokonali Milan 4:2, przegrywając do przerwy 0:2. Wszystkiemu towarzyszył pełny stadion i oprawy z obu stron. Top sztuki ultras. Zapraszam do relacji.

Klimat Mediolanu, czyli… „kosa bez agresji”

Żeby zrozumieć klimat panujący w stolicy Lombardii, należy porzucić wszelkie schematy wyniesione z polskiego podwórka. Nie dotyczy to zresztą tylko Mediolanu, ale też i wielu innych miast w Italii, opanowanych przez ultrasów. W samym Milano, fani obu ekip delikatnie mówiąc nie przepadają za sobą. Tyle tylko, że napięte relacje między Nerazzurrimi a Rossonerimi nie przekładają się na rękoczyny. Przynajmniej z zasady. Obie strony mogą się bluzgać od najgorszych ale nie kończy się to – poza pojedynczymi, skrajnymi i rzadkimi przypadkami – na jakiejkolwiek agresji fizycznej. Barwy Milanu i Interu mieszają się dosłownie wszędzie. Wygląda to dosyć kuriozalnie, ale Mediolańczycy „taki mają klimat”. Inaczej sprawa wyglądała w latach 90’, gdzie funkcjonowały ekipy, które dziś nazwalibyśmy „sportowymi”. Były wjazdy, bójki i dużo walki na terenie miasta i okolic. Wszystko ukróciła skutecznie włoska policja.

Jak wiadomo, obie ekipy grają na jednym stadionie – Stadio Giuseppe Meazza znajdujące się w dzielnicy San Siro. W przypadku derbów raz stadion zdominowany jest przez czarno-niebieskich, raz przez czerwono-czarnych – zależnie od tego, kto jest w danym dniu formalnym gospodarzem. Niezmiennie, obie ekipy mają zawsze do dyspozycji swoje młyny, znajdujące się po środku trybun za bramkami. „Curva Nord” Interu ma „Secondo Anello Verde”, czyli drugi pierścień zielony (od koloru krzesełek). Milaniści tworzą natomiast młyn po przeciwnej stronie, na drugim stopniu „Secondo Anello Blu”, na popularnej „Curva Sud”. Reszta wejściówek dostępna jest dla wszystkich fanów, z opcją pierwszeństwa przy zakupie dla posiadaczy różnych kart kibica. Tak więc na jednej trybunie siedzą i jedni i drudzy. Dosyć ciekawie wygląda to, gdy na pierwszym poziomie są tifosi Interu z flagami, na środku młyn ma Milan, a nad nimi znów Interiści i ich barwy.

Przygotowania do meczu

Sam lot do Mediolanu jest dosyć prostą sprawą – tanie przeloty oferuje zarówno WizzAir jak i RynAir. Sprawę skomplikowała jednak (jak zwykle) Lega Serie A. Oficjalny komunikat zawierał informację, że mecz odbędzie się albo w sobotę o 18:00 albo w niedzielę o 20:45. Mając możliwość wizyty tylko na jedną noc, musiałem czekać do ostatnich chwil, aż włodarze ligi zdecydują się w temacie „sobota czy jednak niedziela”. Wszystko zależało też od stacji TV transmitujących mecz. Lekko zniecierpliwiony zadzwoniłem do siedziby Serie A, a uprzejmy jegomość, władający angielskim, poinformował mnie że „na 99% niedziela o 20:45”. Do meczu 3 tygodnie, ceny nieco zdążyły wzrosnąć, ale i tak nie było źle. Za bilety w dwie strony dla dwóch osób zapłaciłem około 900zł. Wliczając w to dodatkowo płatny bagaż do 10kg, opłaty administracyjne oraz możliwość wyboru miejsc w samolocie. Lot sam w sobie miałem do Bergamo – miejscowości oddalonej o centrum Mediolanu o około 30/40km. Nota bene Atalanta BC to jedna z większych kos obu mediolańskich ekip.

Sam zakup biletów był dosyć prosty - wszystko odbywa się online. Najpierw bilety kupić mogli „membersi” specjalnego klubu, którzy wykupują dodatkowe członkostwo. Następni w kolejce byli karnetowicze (Inter ma ich około 40 000), którzy mogli kupić wejściówki dla swoich „osób towarzyszących”. W dalszej kolejności posiadacze kart „Siamo Noi” (coś jak polska karta kibica) a na koniec pozostali fani. Otwarta sprzedaż uruchomiona została w grudniu i w momencie jej zainicjowania pozostało jeszcze około 20-30% biletów. Ceny od 100 euro po nawet 490 euro. Bilety zeszły wszystkie, ale dopiero kilka dni przed meczem. Wejściówki wystarczyło wydrukować albo zapisać w formie .pdf na smartfonie. Pojemność Giuseppe Meazza to obecnie 75 000 miejsc, gdyż pozostałe 5 000 wyłączonych jest z powodów technicznych. W między czasie wyniknęło małe zamieszanie związane z koronawirusem. Klub poinformował, że w drodze wyjątku Chińczycy mogą zwracać bilety i zostanie im oddana gotówka. Generalnie wejściówek zwracać nie można, można tylko je przetransferować na inną osobę. Włoski rząd na tydzień przed meczem zamknął połączenia lotnicze z Państwem Środka. Co istotne, właściciele Interu to Chińczycy, a więc i włodarze Nerazzurrich spodziewali się delegacji fanów ze Wschodu.

Dzień meczowy

W Bergamo zameldowałem się około 15:00 (mecz o 20:45) i od razu udałem się do autokaru wiozącego turystów do Milano Centrale. Na lotnisku w Bergamo można było zauważyć sporą rzeszę fanów Interu w barwach i pojedynczy osoby w czerwono-czarnych szalikach. Ubolewam nieco że nie udało mi się zobaczyć (z powodu goniącego czasu) „co działo się na mieście” w głównym punkcie Milano – czyli na Piazza del Duomo. Meldunek, przejazd, wypakowywanie bagaży i minęła 17:00. Aura nie sprzyjała spacerom – lał niezły deszcz. W hotelu wielu Interistów z każdego zakątka Włoch jak i Świata. Nie brakowało też Rossonerich. Klimat totalnie luźny. Około 18:00 udałem się na San Siro, które leży kilka ładnych kilometrów od centrum Mediolanu. Z racji lekkiej kontuzji mojego współtowarzysza wybraliśmy drogę Uberem. I tu ciekawostka – Uber w Mediolanie istnieje tylko w prestiżowej opcji „Black”, więc podjechał pod nas… nowy Mercedes E-klasa. Koszt też był „niezły”, bo taki przejazd wynosi ok. 40 euro. Próżno szukać 15-letnich Octavii, które za symboliczną cenę przewiozą nas po całym mieście.

Pod stadionem było już sporo kibiców obu ekip. Totalny misz-masz jeżeli chodzi o barwy. Kibice wymieszani między sobą, dużo łączonych, okazjonalnych szalików, dużo neutralnych turystów w kombinacji „czapka Milanu, szalik Interu”. Dookoła San Siro jest masa ulicznych sklepików z gadżetami i food trucków, gdzie można kupić sporo specjałów włoskiej kuchni oraz piwo. Piwo wszechobecne jest zresztą wszędzie – nawet na samym stadionie są lotni „stewardzi-barmani”, przynoszący napoje. Kilkaset metrów od wejścia na „Curva Sud” zbierali się ultrasi Milanu, którzy w akompaniamencie rac, flag i bębna sławili pieśniami swój klub.

Na samym stadionie tłoczno zrobiło się na około godzinę przed meczem. Wtedy też zaczęły się pierwsze wzajemne bluzgi. Repertuar był szeroki, choć dotyczył wyłącznie klubów – brak było wrzutów związanych z jakimikolwiek „wydarzeniami”. Trzeba przyznać, że melodyjność włoskich tifosi jest oszałamiająca. Na barierkach zawisły też flagi. W młynie Interistów wiszą wyłącznie flagi ich ekip. Pojawiły się też barwy „Ultra Yomus”- ekipy Valencii, z którymi trzymają Interiści. Nerazzurri wywiesili płótna „Irriducibili”, „Boys San”, „Pitbull”, „Brianza” i kilka innych. Milaniści w centralnym miejscu zaprezentowali „Curva Sud Milano”, choć nie zabrakło historycznych flag jak „Fossa dei Leoni” czy „Brigata Rossonere”. Przypomnijmy, że grupa „Fossa” nie istnieje odkąd stracili flagę na rzecz Juventusu w 2005 roku. Początkowo Milaniści wywieszali flagę z transparentem na którym widniały lata działalności grupy. Dziś bez niego, jako jedynie historyczne płótno.

Na 15 minut przed spotkaniem rozpoczęła się prezentacja obu drużyn, oprawiona efektami świetlnymi, co dało bardzo fajny efekt. W tym czasie fani Milanu, wykorzystując ciemność, tworzą fleszami od telefonów napis „Inter Merda”.

Po prezentacji Interiści robią wstęp do oprawy, prezentując 3 duże transparenty. Trzeba pamiętać, że Derby Mediolanu to najczęściej walka obu ekip na oprawy dotyczące wydarzeń historycznych. Interiści prezentują postać mediolańskiego wodza najeżdżającego na diabła. „Diavolo” to przydomek Milanistów. Nerazzurri za swój symbol uważają węża, który jest jednym z symboli Mediolanu.

Curva Sud prezentuje w tym czasie „pop-artową” sektorówkę z napisem „Interista Zabetta”, co oznacza „Interista – plotkarz”. Milaniści zarzucali fanom Interu „nadmierną rozmowność” w kontekście ustaleń, które powinny pozostać w ścisłym gronie ultrasów. O co dokładnie chodziło, na ten moment nie udało mi się ustalić. Całość uzupełnia transparent „Od Boys SAN do Backstreet Boys”. Boys-Squadre d'Azione (SAN) to główna banda Interu.

Podczas meczu doping z obu stron prowadzony był cały czas, ale nie da się ukryć że nieco ustał – wszyscy skupiali się na wydarzeniach boiskowych. Inter wygrywając miał szansę wrócić na fotel lidera Serie A. W pierwszej połowie Milan strzela 2 bramki co wywołuje totalne załamanie wśród fanów Nerazzurrich. Cieszy się Curva Sud i pojedyncze osoby wymieszane z Interistami. Dość ciekawy był widok par, gdzie np. kobieta w szalu Milanu skacze z radości, a obok jej partner z barwami Interu załamuje ręce.

Na rozpoczęcie drugiej połowy Inter prezentuje sektorówkę z flagą Włoch oraz transparent odnoszący się do Dnia Pamięci o „Massacri delle foibe”, czyli masowych mordach partyzantów Jugosłowiańskich przeciwko ludności włoskiej podczas II Wojny Światowej. Dzień Pamięci przypada w Italii na 10 lutego. Milaniści prezentują natomiast czerwone świece dymne. Podczas całego spotkania Interiści kilkukrotnie odpalają race, które jak to Włosi mają w zwyczaju, kładą na ziemi.

Druga połowa… przejdzie do historii. Inter w 8 minut doprowadza do 2:2, a następnie podwyższa na 3:2 co wywołuje dosłownie eksplozje radości na trybunach. Ludzie się wywracają, tratują, skaczą, płaczą z radości. W ostatniej minucie Lukaku ustala wynik na 4:2 a stadion wybucha. Antonio Conte podchodzi do Curva Nord i nawołuje rękoma do jeszcze głośniejszego dopingu, Milaniści wychodzą ze stadionu. Szał, po prostu szał. Jedni rozpaczają, drudzy skaczą z radości. Niesamowity widok. Inter zostaje liderem Serie A i wraca do walki o scudetto.

Mecz, i po meczu 

Po meczu nie dzieje się już nic wartego odnotowania. Znów tłum jest w pełni wymieszany. Fani z Curva Nord bawią się jeszcze pod stadionem, świętując ważną wygraną. Następnego dnia wielu fanów chodzi po mieście w barwach. Ciekawie bywa w knajpach, gdzie jeden z kelnerów pozdrawia nas „Forza Inter”, drugi „Sempre Milan” a trzeci… „Forza Juve” :) Gadżety Juve, Milanu i Interu są wszechobecne na każdym stoisku z pamiątkami. Od szalików, koszulek, poprzez filiżanki na kawę i breloki. W „Inter Store Milano” prawdziwe tłumy. Co ciekawe, podczas całych derbów praktycznie niewidoczna była policja.

Podsumowując, niesamowite przeżycie, niesamowity mecz, niesamowity klimat. Pełen fanatyzm, gdzie piłka traktowana jest jak religia. Derby przechodzą do historii, a już za kilka dni półfinał Coppa Italia, gdzie Nerazzurri podejmą Napoli.

Źródło: inf. własna

Polecane newsy

Komentarze: 6

Nerazzurri14

Nerazzurri14 11 lutego 2020 | 20:11   

Bardzo ciekawe przeżycie :)

Larry

Larry 11 lutego 2020 | 21:15   

Dzięki za relację.

Trochę mnie zaskoczyłeś kosztami. 900 PLN za podróż + jak się domyślam 500-700 PLN za bilet + 600-800 PLN za nocleg/wyżywienie = dobrze ponad 2 000 PLN... Piszesz, że to przyzwoite ceny i ok, nie chcę powiedzieć, że to jakieś horrendalne kwoty, ale osobiście nie planuję wydać dużo więcej (do 3 000 PLN) za 3-4-dniową wyprawę całą rodziną :-D i wydaje mi się to jak najbardziej realne... Choć nie ukrywam, że zamierzam wybrać się na nieco mniej prestiżowy mecz.

maciosincho

maciosincho 12 lutego 2020 | 02:50   

Na taki mecz czy derby Włoch taniej ciężko jest to zorganizować. Wtedy można wybrać inny mecz i koszta trochę mniejsze. Elegancko opisane
Jedynie co to z tym uberem jest taka sytuacja że Polska jest trochę zacofana na zachodzie to o czym piszesz czyli mercedes e klasa to praktycznie norma a w samym Mediolanie jedyna opcja ubera.
Pięknie to wygląda szczególnie w samym centrum przy emanuele duomo itd że same mercedesy praktycznie jeżdżą.

lesiu

lesiu 12 lutego 2020 | 09:32   

Również byłem na miejscu.
Lot z Krakowa - Bergamo, Bergamo - Kraków - 112 zł (rezerwowane w listopadzie, bylo ryzyko ze mecz bedzie w innym terminie ale warto czasem zaryzykowac)
Biet na mecz - 380 zł
Nocleg w Mediolanie (1 noc z śniadaniem) - 100 zł
Metro 24 h - 28 zł
Autobus lotnisko - centrum / centrum - lotnisko - 80 zł
całość 700 zł + jedzenie i picie na miejscu.

Przezyc i meczu nie bede komentował bo chyba sie domyślacie :) (edycja 2020.02.12 09:34 / lesiu)

TheClear

TheClear 12 lutego 2020 | 09:43   

Super!!! Dziękuję :D

boxingdivision

boxingdivision 12 lutego 2020 | 12:14   

@Larry - wszystko zależy od podejścia, czy jedziesz na wakacje i nie martwisz się kasą czy chcesz lecieć w opcji ekonomicznej. Ja na Derbach byłem typowo urlopowo więc koszty wyszły większe, ale byłem też w opcji ekonomicznej wcześniej i wydałem dużo mniej.

Napisałem, że 900 zł to niezła cena dla 2 osób za przelot w dwie strony + dodatkowo płatny wybór miejsc, koszty administracyjne i bagaż do 10 kg (ok. 180zł). LOT oferował za 2x tyle, a WizzAir w dniu wyloty też 2x tyle.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich