Fenomen przed erą Messiego i Cristiano - poznaj historię brazylijskiego Ronaldo

5 stycznia 2026 | 14:37 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Ogólna6 min. czytania

Fenomen przed erą Messiego i Cristiano Ronaldo. Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy - Nie strzelił najwięcej goli w historii futbolu. Nie ma na swoim koncie zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie zdobył mistrzostwa Włoch z Interem ani nie został królem strzelców Serie A, a mimo to uznawany jest za najlepszą „dziewiątkę” w historii futbolu. Dlaczego? Na to pytanie postanowił odpowiedzieć Luca Caioli w książce „Ronaldo. Brazylijski Fenomen”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN. Premiera biografii Fenômeno została zaplanowana 21 stycznia tego roku.

 Książka „Ronaldo. Brazylijski Fenomen” jest dostępna w przedsprzedaży na LaBotiga.pl: https://bit.ly/inter-ronaldo

 – dostajesz ją jako pierwszy – czytasz jeszcze przed premierą!

– atrakcyjne pakiety z kubkiem dla kibiców przywracającym wspomnienia o magicznych występach Ronaldo w reprezentacji Brazylii,

– książka została objęta promocją "Rosnące rabaty, piąty za 1 zł" w księgarni internetowej LaBotiga.

Fragment:

Przed siedzibą Interu przy ulicy Durini czekają na niego tysiące kibiców. Ronaldo wylądował w Mediolanie o ósmej rano po długiej podróży z Rio de Janeiro z przesiadką w Rzymie. Przylatuje z Susaną Werner, swoją dziewczyną, i z Martinsem, jednym z agentów. Na lotnisku Linate wita go Sandro Mazzola, były pomocnik Interu, a teraz dyrektor sportowy klubu. Jadą ulicami miasta spowitego wilgotnym upałem samego środka lata. Ronaldo zatrzymuje się w hotelu Principe di Savoia, który jest oblegany przez fotografów, dziennikarzy i kamery telewizyjne. Po pięciogodzinnym odpoczynku w apartamencie numer 224 udaje się na obiad z prezydentem Massimo Morattim.

Tego 25 lipca 1997 roku o 14.40 Ronaldo tylnym wejściem wchodzi do Palazzo Durini. Czarne dżinsy, koszula w kratę, czapeczka baseballowa Nike, jego sponsora, na szyi czarno-niebieski szalik, kolczyk w lewym uchu i głowa ogolona na zero – każdy krok brazylijskiego gwiazdora śledzą kamery. W sali z trofeami pozuje do rytualnego zdjęcia z Mazzolą i Luisem Suárezem, hiszpańskim laureatem Złotej Piłki z 1960 roku i jednym z dyrektorów Interu. Pokazuje swoją nową koszulkę z numerem 10. „Zostawiłem dziewiątkę Ivánowi Zamorano, ponieważ on jest wielkim mistrzem, a poza tym dziesiątka jest typowo brazylijska”, wyjaśnia Fenômeno. Trwa pierwsza konferencja prasowa z udziałem 150 dziennikarzy. „Dlaczego Inter? Wybrałem go, ponieważ to był pierwszy klub, który się mną zainteresował, gdy grałem w PSV. Poznałem prezydenta Morattiego i bardzo go polubiłem. Więc kiedy postanowiłem odejść z Barcelony, od razu pomyślałem o Interze, bo to fantastyczny klub i kierują nim wspaniali ludzie”. „Jestem młodym zawodnikiem, który musi się jeszcze wiele nauczyć, żeby zostać wielkim piłkarzem, ale ja niczego się nie boję. Przyszedłem tu ciężko pracować, odnosić sukcesy i mam nadzieję, że z Bożą pomocą zdobędę tu, w Mediolanie, w koszulce Interu, wszystkie możliwe trofea”.

Po rozmowie z mediami czeka go spotkanie z fanami Nerazzurrich. O czwartej po południu Ronaldo wychodzi na balkon Palazzo Durini, by przywitać się z tłumem. Pokazuje klubowy szalik i czarno-niebieską koszulkę, posyła buziaki na prawo i lewo i rzuca w tłum czapkę. Łapie ją chłopak w koszulce Chicago Bulls, który w tej chwili jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Kibice śpiewają: „Vinceremo, vinceremo il tricolor” (Wygramy, wygramy mistrzostwo) oraz klasyczne: „Chi non salta mi lanista è” (Kto nie skacze, ten z Milanu).

Następnego dnia w Appiano Gentile, ośrodku treningowym Interu, od wczesnych godzin popołudniowych pięć tysięcy kibiców czeka, by zobaczyć Fenômeno. Ronaldo przyjeżdża, wita się, ściska dłoń Gigiego Simoniego, swojego nowego trenera, i odbywa lekki trening z Ivánem Zamorano i Javierem Zanettim, zanim pozna pozostałych kolegów z drużyny, którzy wieczorem wracają ze zgrupowania w szwajcarskim Macolin. 27 lipca Ronaldo Luís Nazário de Lima jest największą atrakcją drugiej edycji Pirelli Cup, towarzyskiego meczu z Manchesterem United. Inter, gotowy na sezon 1997/98, prezentuje się na San Siro przed 50 tysiącami kibiców. Ronaldo wchodzi na boisko jako ostatni, witają go okrzyki. Później otacza go chmara dzieci w czarno-niebieskich koszulkach. To niekończący się uścisk. Święto, które zdaje się nie mieć końca.

O książce:

 Fenomen, który zmienił futbol na zawsze.

We wrześniu 1976 roku w jednym z najpiękniej położonych miast świata piłkarscy bogowie postanowili podarować ludzkości wspaniały dar – Ronaldo.

W biografii Fenômeno Luca Caioli zabiera czytelników w podróż przez trzy kontynenty. Pokazuje w niej dzieciństwo chłopca zwanego Dadado w Bento Ribeiro, dzielnicy Rio de Janeiro, przedstawia drogę zakochanego w piłce Ronniego od gry w halach futsalowych do występów PSV, Barcelonie, Interze i Realu Madryt, jego niezłomną walkę o odzyskanie zdrowia po koszmarnych kontuzjach, a także triumfalny powrót snajpera na azjatyckim mundialu, na którym został królem strzelców i w wielkim stylu doprowadził Canarinhos do zdobycia Pucharu Świata.

Jaką ksywkę dostał z powodu wystających zębów? Kto pomógł mu przystosować się do gry na 11-osobowym boisku? Dlaczego nazwał Romário „dupkiem”? Co wydarzyło się w Barcelonie, że ostatecznie opuścił Camp Nou? I w jaki sposób Andrés Sánchez złożył mu ofertę występów w Corinthians?

Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy, piłkarza, który wyznaczył nowe standardy dla środkowych napastników i udowodnił, że nawet ze zgruchotanymi kolanami można zostać legendą.

Książkę polecają m.in.:

 To dzięki niemu pokochałem Inter. Fenomen – u kibiców budził zachwyt, u rywali strach. Na boisku myślał tak szybko, jak biegł. To opowieść o krótkiej, lecz wiecznej piłkarskiej doskonałości, przed erą perfekcyjnych „cyborgów”. To historia nieuchwytnej magii, za którą futbol tęskni do dziś. Ja także.

Paweł Świnarski, intermediolan.com

Jego życie to materiał na film. To opowieść o talencie, zawrotnej drodze na szczyt, zachwycie mediów oraz bolesnym upadku i utracie. To wreszcie historia powrotu na boisko i zwycięstwa w chwili, gdy zwątpili w niego już niemal wszyscy. Ronaldo w formie z lat 1994–1998 to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w dziejach, jego styl gry zachwycał i inspirował innych.

Łukasz Rodacki, Duch Sportu

Źródło: SQN

Plecak roboczy wzmacniany Milwaukee – 48228200

Polecane newsy

Komentarze: 3

Promatti

Promatti

5 stycznia 2026 | 20:54

El Fenomeno!

Nikt tak w bambuko nie rolował obrońców jak on! Absolutnie nikt nie rolował tak bramkarzy jak on!

Jego gra była tak płynna i tak dynamiczna że nie dało się go od tak zatrzymać! Dzięki niemu jestem dziś fanem Interu!

Oglądać go na żywo to było coś!

Paweł Świnarski

Paweł Świnarski

5 stycznia 2026 | 22:27

Dokładnie, od jego czasów nikt mnie tak piłkarsko nie zahipnotyzował jak on robił za każdym razem gdy miał piłkę

Ronaldo

Ronaldo

6 stycznia 2026 | 12:29

Nie ma lepszego piłkarza. To piłkarz wszechczasów. Przez niego pokochałem Inter, a jego karierę śledziłem do końca i mu kibicowałem. Brakuje mi jego następcy w Interze.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich