Inter Chivu blisko przełamania ostatniego tabu
Inter pod wodzą Chivu nabrał rozpędu: przed Nerazzurrimi pozostało już tylko jedno tabu do przełamania.
Ostatecznie wymazane zostały echa rozczarowującego finiszu minionego sezonu – Inter odzyskał pewność siebie i pełną kontrolę. Osiem zwycięstw oraz remis w dziewięciu ostatnich spotkaniach ligowych są dowodem na wyraźny postęp w każdym aspekcie gry. To zasługa Chivu, który potrafił zaszczepić drużynie spokój i wiarę nawet w najtrudniejszych momentach.
Już jutro na San Siro zawita Arsenal – lider zarówno na krajowym podwórku, jak i w Europie. To najtrudniejsze możliwe wyzwanie, ale celem Nerazzurrich jest przełamanie ostatniego tabu.
- Rozpoczęliśmy pewną drogę, ale nie można powiedzieć, że już ją zakończyliśmy. Wręcz przeciwnie – ona trwa nadal, bo zawsze można coś dodać, jak często powtarza rumuński szkoleniowiec – pisze dziś "La Gazzetta dello Sport". Krok po kroku "wdrażał" swoje idee, opierając się na tym, co przez ostatnie lata zbudował Inzaghi. Teraz to już nie jest tylko Inter Simonego – to również Inter Cristiana.
Na początku był to Dimarco, potem dołączyli kolejni Nerazzurri, tworząc coś na wzór chóru: Chivu był dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy, by zacząć od nowa. Jednak słowa ulatują z wiatrem, jeśli nie idą za nimi czyny. A fakty to wyniki, sposób gry Interu, jego wyrazista tożsamość, która nie ginie nawet przy rotacjach w składzie.
Rumuński trener potrafił utrzymać zaangażowanie całej kadry – poprzez zmiany i rotacje. A "marchewka" nie jest jego jedynym narzędziem: jest też "kij", choć używa go wyłącznie w szatni. Na zewnątrz – tylko obrona i wsparcie dla swoich ludzi. Pozostało jedno tabu: wygrać bezpośrednie starcie. W tym kontekście Arsenal to najlepsza z możliwych okazji.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi







Reklama