O czym marzył Ronaldo w Interze? O Scudetto

22 stycznia 2026 | 10:34 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Ogólna9 min. czytania

Ronaldo Luís Nazário de Lima podczas swojej przygody z Interem sięgnął po Puchar UEFA, ale nie zdobył tego, na czym mu najbardziej zależało, czyli scudetto.

W sezonie 2001/2002 Nerazzurri z Fenômeno w składzie byli blisko wywalczenia na najważniejszego włoskiego trofeum. Długo prowadzili w tabeli Serie A, ale zawiedli w ostatnim meczu rozgrywek, przegrywając na Stadio Olimpico z Lazio 2:4. Ówczesny trener Interu, Héctor Raúl Cúper, miał pretensje do brazylijskiego napastnika, że nie był wtedy w formie, o czym wspomniał Luca Caioli w książce "Ronaldo. Brazylijski Fenomen" dostępnej na: https://bit.ly/inter-ronaldo

Fragment:

Po powrocie Ronniego do gry w spotkaniu Inter – Braşov 20 września 2001 roku (3:0 dla Nerazzurrich) ponownie widać go trzy dni później na wyjeździe z Torino w czwartej ligowej kolejce. Tyle że nawet nie wstaje z ławki.

27 września na malutkim stadionie drużyny Braşov, w rewanżowym meczu Pucharu UEFA, wchodzi na murawę w 50. minucie, zmieniając swojego rodaka, Adriano. Rozgrywa 40 minut w spotkaniu, które jest praktycznie rozstrzygnięte (3:0 dla Interu, taki sam wynik jak w pierwszym meczu). Ale w 90. minucie po jednym ze sprintów się zatrzymuje, dotyka prawej nogi na wysokości kolana i przezornie schodzi z murawy. Diagnoza wskazuje na lekkie naciągnięcie mięśnia dwugłowego prawego uda. Ze względu na urazy i decyzje trenera w tym sezonie Ronaldo gra z przerwami. 4 listopada pojawia się na boisku w meczu ligowym z Lecce, ale po kilku minutach musi zejść z powodu przykurczu mięśnia dwugłowego lewego uda. Na koniec miesiąca ma na koncie w sumie 35 minut w dwóch spotkaniach: 11 minut w trzeciej rundzie Pucharu UEFA z Ipswich i 21 minut w 1/8 finału Pucharu Włoch z Udinese.

Wydaje się, że wszystko zmienia się 9 grudnia w Brescii. Trener Héctor Cúper wystawia go w podstawowym składzie obok Bobo Vieriego. W 19. minucie idealna wymiana podań po trójkącie, włoski bomber podaje do Brazylijczyka tuż przed bramką rywali, a Ronnie zewnętrzną częścią prawej stopy umieszcza piłkę w siatce. Po 749 dniach Ronaldo znowu strzela gola. Kolejne trzy mecze: asysta w spotkaniu z Chievo, dwie bramki u siebie z Hellas Verona – jedna głową, a druga po rajdzie z połowy boiska i minięciu bramkarza jak za starych dobrych czasów – a później znowu zjazd do boksu, ale tym razem nie obyło się bez kontrowersji.

Jest 23 grudnia 2001 roku, Inter gra w Piacenzie, Ronaldo wychodzi w podstawowym składzie, ale w pierwszej połowie czuje coraz silniejszy ból mięśni. Prosi o zmianę. Cúper odpowiada mu, żeby pograł jeszcze dziesięć minut, a tymczasem zmienia Sérgio Conceição. Ronaldo cierpi, ale zostaje na boisku aż do 67. minuty, kiedy to opuszcza plac gry, nawet nie prosząc o zmianę. Przykurcz mięśnia lewego uda. Cùper liczy na to, że piłkarz będzie gotowy na 6 stycznia, czyli wznowienie rozgrywek po bożonarodzeniowej przerwie. Tak się jednak nie dzieje: Fenômeno zostaje poza składem przez 91 dni. W Brazylii przechodzi rehabilitację i po powrocie do Mediolanu jest już w formie. Udowodnił to 27 marca 2002 roku w koszulce drużyny narodowej w towarzyskim spotkaniu z Jugosławią. Lecz Cúper nie powołuje go na mecz z Fiorentiną, a 7 kwietnia zostawia go na ławce rezerwowych w spotkaniu u siebie z Atalantą, które mediolańczycy przegrywają 1:2. Gdy dziennikarze pytają trenera, dlaczego nie posłał Brazylijczyka na boisko, odpowiada: „Nie wystawiłem Ronaldo, bo uznałem, że to nie jest dla niego najbardziej odpowiedni mecz ze względu na sposób, w jaki grała Atalanta”.

Ronnie pojawia się na murawie 14 kwietnia w meczu z Brescią, na cztery kolejki przed końcem rozgrywek. Strzela dwa gole, a w następnym tygodniu zdobywa kolejną bramkę w starciu z Chievo, po czym już z ławki ogląda, jak jego koledzy tracą gola na 2:2. Tydzień później Brazylijczyk odbija kartę, posyłając pocisk z rzutu wolnego i ustalając wynik meczu z Piacenzą na 3:1.

I tak dochodzimy do 34. i ostatniej kolejki Serie A. Czoło tabeli wygląda następująco: Inter – 69 punktów, Juventus – 68 punktów, Roma – 67 punktów.

W niedzielę 5 maja Stadion Olimpijski wygląda jak San Siro. Do Rzymu przyjechało 40 tysięcy kibiców Interu przekonanych, że po 13 sezonach wreszcie będą mogli świętować zdobycie 14. tytułu mistrzowskiego w historii klubu. Przyśpiewki i transparenty na całym stadionie są przeznaczone tylko dla drużyny Cúpera. Rzecz niespotykana, ale między kibicami jednego i drugiego klubu panuje zgoda: fani Lazio zdecydowanie woleliby, żeby scudetto trafiło do Interu niż do Romy, ich odwiecznego wroga. Jeśli mediolańczycy wygrają, zapewnią sobie mistrzostwo. Podopieczni Alberto Zaccheroniego, mający za sobą nijaki sezon, wyglądają tak, jakby byli już na wakacjach. W 12. minucie Nerazzurri obejmują prowadzenie dzięki trafieniu Vieriego. Wszystko wydaje się łatwe, sprawa przesądzona. Wyrównuje Karel Poborský, ale w 24. minucie Luigi Di Biagio, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzela głową na 2:1 dla gości.

Juventus prowadzi w Udine 2:0, ale na razie nikogo to nie martwi. Zdaje się, że pierwsza połowa zakończy się prowadzeniem mediolańczyków, ale za sprawą Vratislava Greško wszystko zaczyna się od nowa. W polu karnym, próbując zagrać do swojego bramkarza, mimowolnie asystuje Poborskiemu. Czech się nie myli i jest 2:2. To potężny cios. Widać, jak duży wpływ miał na zawodników Interu, którzy wychodzą na drugą połowę bez głowy, bez nóg, bez pomysłu na grę. I Lazio, niemal siłą inercji, zdobywa kolejne bramki: najpierw do siatki trafia były interista Diego Simeone, który nie cieszy się z gola z szacunku dla kibiców Nerazzurrich, a potem Simone Inzaghi. 4:2 i koniec marzeń o scudetto. Tytuł trafia do Juve, a Inter, prześcignięty także przez Romę, kończy sezon na trzecim miejscu, zmuszony grać w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Łzy Ronaldo to symbol tej porażki. „Płakałem, bo nie potrafiłem zrobić nic innego, nawet mówić. Ale nie tylko ja, Vieri też nie przestawał płakać. Byłem zrozpaczony, załamany. Niebywałe, żeby w taki sposób zmarnować szansę na scudetto – przyzna po latach Fenômeno. – O tamtym 5 maja myślałem tysiące razy. W ciągu tamtego tygodnia zbyt wiele rzeczy nas rozpraszało, od plotek o transferze Nesty po za duże rozluźnienie w podejściu do meczu. A do tego jeszcze poważne błędy indywidualne. Myślę, że Cúper pomylił się co do wyjściowego składu, wystawiając zbyt wielu pomocników”.

Tak, Cúper… stanowczy, twardy, nieugięty Argentyńczyk, żelazny sierżant, człowiek, który wszystkich traktuje jednakowo: gwiazdy i szeregowych zawodników, nikogo nie faworyzuje, nie może ścierpieć, że Ronnie jest ulubieńcem prezesa Morattiego, pozwalającego mu na wszystko albo na prawie wszystko. Cúper nie akceptuje tego, że Brazylijczyk nie trenuje z taką samą intensywnością jak reszta. I nie jest przekonany co do jego pełnej sprawności po długotrwałych kontuzjach. Nie uważa go za piłkarza niezbędnego dla drużyny, która walczy o scudetto. Argentyńczyka i Brazylijczyka nigdy nie łączyły bliskie relacje. „Nie traktował mnie dobrze”, przyzna później Ronaldo. Do tego wręcz stopnia, że jeszcze przed zakończeniem sezonu rozważa odejście z Interu. Do ostatniego nieporozumienia między gwiazdą i trenerem dochodzi w przerwie tamtego spotkania Lazio – Inter. Relacje z szatni przekazują, że Cúper w obecności drużyny oskarża brazylijskie go napastnika, że nie jest w formie.

10 maja, pięć dni po klęsce na Stadionie Olimpijskim, odbywa się spotkanie na szczycie: Héctor Cúper, Massimo Moratti i Lele Oriali. Mają zaplanować sezon 2002/03. Ronnie jest przekonany, że prezes zwolni trenera. Jednak, ku jego wielkiemu zaskoczeniu, pozycja Argentyńczyka staje się jeszcze mocniejsza. „Między mną a nim Moratti wybrał jego – powie później Brazylijczyk. – W tym momencie postanowiłem odejść”.

To początek końca przygody Ronaldo w Interze. Héctor Cúper nie darzył go zaufaniem, a na tamtym słynnym spotkaniu oznajmił, że Ronnie nie jest dla Interu niezbędny i może iść na wypożyczenie.

O książce:

Fenomen, który zmienił futbol na zawsze.

We wrześniu 1976 roku w jednym z najpiękniej położonych miast świata piłkarscy bogowie postanowili podarować ludzkości wspaniały dar – Ronaldo.

W biografii Fenômeno Luca Caioli zabiera czytelników w podróż przez trzy kontynenty. Pokazuje w niej dzieciństwo chłopca zwanego Dadado w Bento Ribeiro, dzielnicy Rio de Janeiro, przedstawia drogę zakochanego w piłce Ronniego od gry w halach futsalowych do występów PSV, Barcelonie, Interze i Realu Madryt, jego niezłomną walkę o odzyskanie zdrowia po koszmarnych kontuzjach, a także triumfalny powrót snajpera na azjatyckim mundialu, na którym został królem strzelców i w wielkim stylu doprowadził Canarinhos do zdobycia Pucharu Świata.

Jaką ksywkę dostał z powodu wystających zębów? Kto pomógł mu przystosować się do gry na 11-osobowym boisku? Dlaczego nazwał Romário „dupkiem”? Co wydarzyło się w Barcelonie, że ostatecznie opuścił Camp Nou? I w jaki sposób Andrés Sánchez złożył mu ofertę występów w Corinthians?

Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy, piłkarza, który wyznaczył nowe standardy dla środkowych napastników i udowodnił, że nawet ze zgruchotanymi kolanami można zostać legendą.

Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/inter-ronaldo

Książkę polecają m.in.:

To dzięki niemu pokochałem Inter. Fenomen – u kibiców budził zachwyt, u rywali strach. Na boisku myślał tak szybko, jak biegł. To opowieść o krótkiej, lecz wiecznej piłkarskiej doskonałości, przed erą perfekcyjnych „cyborgów”. To historia nieuchwytnej magii, za którą futbol tęskni do dziś. Ja także.

Paweł Świnarski, intermediolan.com

Jego życie to materiał na film. To opowieść o talencie, zawrotnej drodze na szczyt, zachwycie mediów oraz bolesnym upadku i utracie. To wreszcie historia powrotu na boisko i zwycięstwa w chwili, gdy zwątpili w niego już niemal wszyscy. Ronaldo w formie z lat 1994–1998 to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w dziejach, jego styl gry zachwycał i inspirował innych.

Łukasz Rodacki, Duch Sportu

Źródło: SQN

Zestawy bitów udarowych SHOCKWAVE™ IMPACT DUTY - Milwaukee - kupisz w mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich