Prestiżowa wygrana w Dortmundzie: BVB 0-2 Inter

28 stycznia 2026 | 20:13 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Relacje4 min. czytania

Prestiżowe zwycięstwo Interu na oczach 81 tysięcy kibiców na Westfalen Stadion: Nerazzurri kończą fazę ligową na dziesiątym miejscu i awansują do baraży jako zespół rozstawiony.

Noc pełna emocji na Westfalen Stadion, gdzie 81 tysięcy widzów rozgrzało lodowaty wieczór podczas ostatniego meczu fazy ligowej. Wszystkie 36 drużyn Ligi Mistrzów grało równocześnie, a Inter Cristiana Chivu odniósł prestiżowe zwycięstwo, pokonując Borussię Dortmund 2:0 po golach Dimarco i Dioufa. Nerazzurri kończą League Phase na dziesiątej pozycji, dzięki czemu przystąpią do losowania baraży o fazę pucharową jako zespół rozstawiony. Rzut wolny numeru 32 Interu to prawdziwe arcydzieło: piłka przeleciała nad murem Borussii i opadła miękko, niczym śnieg padający na murawę, wprost do bramki Kobela. Trafienie Dioufa to z kolei czysta walka i determinacja – efekt świetnej indywidualnej akcji oraz strzału, który po rykoszecie zmylił bramkarza gospodarzy i definitywnie zamknął spotkanie.

PRZEBIEG MECZU

Mecz rozpoczyna się przy padającym śniegu, wypełnionym po brzegi stadionie, dźwiękach „You’ll Never Walk Alone”, ryku Żółtej Ściany i głośnym dopingu sektora kibiców Nerazzurrich, którzy po wielu kilometrach podróży dali drużynie odczuć całe swoje wsparcie. To była noc, która elektryzowała: 18 spotkań rozgrywanych jednocześnie, 36 zespołów walczących o ostateczny kształt tabeli fazy ligowej, o miejsca w czołowej ósemce i o 16 pozycji premiowanych barażami w lutym. Noc mrozu i wielkiego oczekiwania.

Początek spotkania upłynął pod znakiem wzajemnego badania się. Borussia próbowała naciskać, Inter prezentował się solidnie i kompaktowo, gotowy do szybkich wyjść z kontrą z Thuramem i Bonnym. Gra toczyła się głównie w pobliżu pola karnego Nerazzurrich, a po 11 minutach gospodarze mieli znakomitą okazję, gdy Guirassy nie wykorzystał szansy po nieudanym strzale Ryersona – Sommer mógł odetchnąć z ulgą w małym polu karnym. Ten sygnał ostrzegawczy szybko został przez Inter odczytany, a mediolańczycy zaczęli przejmować inicjatywę, zwłaszcza dzięki potencjalnie zabójczym przejściom z obrony do ataku. Thuram, ofensywnie usposobiony Bisseck i aktywny Dimarco regularnie podłączali się do akcji, choć bez realnego zagrożenia dla Kobela. Tempo nie było wysokie, a zespół Chivu momentami pozwalał Borussii na prowadzenie gry, ta jednak nie potrafiła stworzyć klarownych okazji. Pierwsza połowa, w której wyniki innych meczów co chwilę pojawiały się na tablicach i wywracały tabelę do góry nogami, zakończyła się bez większych emocji.

Po przerwie Borussia wyszła na boisko zdeterminowana, by wykorzystać wsparcie 81 tysięcy kibiców i ogłuszający hałas trybun, który napędzał drużynę Niko Kovaca przez cały sezon – w Dortmundzie jedyną porażkę zanotowano dotąd jedynie z Bayerem Leverkusen w rozgrywkach pucharowych. Inter jednak nie ustąpił. Około godziny gry Bisseck popisał się siłą i wyczuciem, zatrzymując Ryersona wychodzącego sam na sam z bramkarzem. Chwilę później Nerazzurri ruszyli do ataku, także dzięki wejściu Esposito, który od razu zaznaczył swoją obecność strzałem głową, a następnie został zatrzymany przez Bensebainiego. Duży udział w zachowaniu czystego konta miał Sommer, autor perfekcyjnego wyjścia przy groźnej akcji Adeyemiego. Akcja poprzedzająca pierwszego gola doskonale oddawała rosnącą pewność siebie Interu: w 78. minucie w ciągu kilku sekund padły dwa groźne strzały – najpierw po podaniu Thurma do Esposito, a następnie po uderzeniu Frattesiego przy bliższym słupku, zatrzymanym przez Kobela.

Końcówka należała już do Interu – była w niej siła, charakter, determinacja i jakość. Rzut wolny, którym Dimarco, kapitan na boisku, otworzył wynik, był prawdziwym dziełem sztuki: strzał, który złamał opór Żółtej Ściany i idealnie wpadł do bramki Borussii, chłodny i delikatny jak padający śnieg, a zarazem potężny jak okrzyk Nerazzurrich, gdy piłka zatrzepotała w siatce. Radość została podwojona w 94. minucie dzięki uporowi i waleczności Dioufa, który wywalczył sobie pozycję, znalazł miejsce do strzału i płaskim, precyzyjnym uderzeniem – również po lekkim rykoszecie – pokonał Kobela, definitywnie zamykając mecz.

BORUSSIA DORTMUND 0-2 INTER

Strzelcy: 81’ Dimarco (Inter), 94’ Diouf (Inter)

Borussia Dortmund (3-4-2-1): Kobel; Can, Schlotterbeck, Mané (89’ Yan Couto); Ryerson, Bellingham, Nmecha, Bensebaini (81’ Brandt); Beier, Silva (81’ Chukwuemeka); Guirassy (68’ Adeyemi). Trener: Niko Kovac.

Inter (3-5-2): Sommer; Akanji, Acerbi, Bisseck; Luis Henrique, Sucić (88’ Bastoni), Zieliński (74’ Frattesi), Mkhitaryan (88’ Diouf), Dimarco; Bonny (57’ Esposito), Thuram (88’ Lautaro). Trener: Cristian Chivu.

Sędzia: István Kovács. Czas doliczony: 1’ – 5’. Żółte kartki: Akanji, Acerbi (Inter), Bensebaini (Borussia).

Źródło: inter.it

Milwaukee latarka na szyję 4933479898 ładowana przez USB 400 lumenów - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 10

Enlilnadinapli

Enlilnadinapli

28 stycznia 2026 | 20:25

Tylko zwycięstwo dzisiaj! W przeciwnym razie czekają nas dwa dodatkowe mecze barażowe o 1/8 finału, a budżet ucierpi. Borussia jest daleko za Bayernem, ale to wciąż mocny zespół i łatwo nie będzie, mimo wszystko mam wiarę w sukces. (Oby tym razem nikt nie zrzucał winy na Sommera).

mroczny elf

mroczny elf

28 stycznia 2026 | 20:32

Znowu trener popełnia błąd wystawiając starych na młodych.

el_loco

el_loco

28 stycznia 2026 | 20:59

Zakładam, że Bisseck będzie grał po lewej stronie i Chivu liczy na jego zejścia do środka oraz strzały z dystansu lepsza nogą.
Tak czy inaczej zaskakujący skład. Forza

galica13

galica13

28 stycznia 2026 | 21:03

Ciekawe czy gdyby Sommer zaczął strzelać po trzy sampobóje na mecz to Chivu dalej by go trzymał, a wręcz przedłużył kontrakt o parę dobrych lat.
Ale czego się spodziewać po gościu, który sam kilka ostatnie lat więcej zabierał niż dawał temu klubowi, już mało kto pamięta, ale Chivu to pod koniec przygody w Interze każdy kibic chciał się pozbyć.

el_loco

el_loco

28 stycznia 2026 | 21:53

Co za niechlujna gra w pierwszej połowie. Jakby nie zależało im na zwycięstwie. Z tych sytuacji co mieliśmy powinniśmy coś wykorzystać

ML9320

ML9320

28 stycznia 2026 | 23:00

Ósemki nie ma, no ale ciężko było na nią liczyć przed meczem. Sama pierwsza połowa typowa dla nas: niby coś tam tworzymy, ale nic z tego nie mamy. Na szczęście inaczej niż zwykle udało nam się coś strzelić i w końcu jest wygrana, co by nie było dzięki niej mamy nie tylko lepszy mental, ale i lepszą pozycję w losowaniu 1/16. Także dzień jak najbardziej pozytywny, do idealnego potrzebna była ósemka.

Teraz dalej grać swoje w lidze i przede wszystkim powtórzyć to samo co dzisiaj, czyli wygrać w końcu z dużym rywalem. A okazje dwie, bo zbliżają się podwójne derby. Forza Inter!

el_loco

el_loco

28 stycznia 2026 | 23:09

Brawo. Szkoda tego meczu z Liverpoolem i błędnych decyzji sędziego. Gdyby nie to bylibyśmy w ósemce. Mamy chociaż fajne rozstawienie przed barażami. Forza

Lord Nord

Lord Nord

28 stycznia 2026 | 23:23

Wszystko prawda o sedziach, punkciku itd...
ale znajac nasze szczescie trafimy na Benfike.
Nie bedzie wtedy latwo. No a lot do Bodø na polnoc w lutym.
Ps. Wtedy tez bedzie ciezko ale jesli tak sie stanie ja tam polece na mecz. Forza Inter!!! Pozdro

el_loco

el_loco

28 stycznia 2026 | 23:13

Ps. Niestety Napoli odpada. Teraz mogą w 100 % skupić się na SerieA

Promatti

Promatti

28 stycznia 2026 | 23:15

Po tym meczu LH pokazał coś. Uważam że powinno dać mu się szanse i czas. Odwdzięczy się.

Oba zespoły chyba były pogodzone z barażami stąd taki mecz byłyby sobie krzywdy nie co zrobić. Fajnie że to my wykazaliśmy inicjatywę i wygraliśmy ważne zwycięstwo mentalne.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich