Ranocchia broni Bastoniego: nagonka jest nieakceptowalna

16 lutego 2026 | 08:58 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady3 min. czytania

Andrea Ranocchia przez trzy lata dzielił szatnię z Alessandro Bastonim i razem z nim zdobył scudetto. Były obrońca Nerazzurrich w rozmowie z „Gazzettą dello Sport” komentuje to, co wydarzyło się w sobotnim meczu Interu z Juventusem.

Co pan sądzi o sytuacji z sobotniego wieczoru?

- Zbyt wiele hałasu, zdecydowanie za dużo. To medialna nagonka, na którą taki porządny chłopak jak Ale nie zasługuje. Jest wszystkim, tylko nie seryjnym symulantem. Mógł się pomylić w tym konkretnym przypadku, kartki nie powinno być, ale oceny są przesadzone. Trzeba zawsze brać pod uwagę adrenalinę chwili. Poza tym sprawa jest szersza...

Niech pan wyjaśni.

- Jeśli ogląda się tę akcję na żywo albo w telewizji, przy tej szybkości i dynamice odruchowo myślisz: „OK, trafił go, druga żółta...”. Druga kwestia: żaden piłkarz przy tak szybkim przebiegu akcji nie chce symulować z precyzyjnym zamiarem doprowadzenia do wyrzucenia rywala z boiska. Jasne, to nie był twardy kontakt, ale akcja była w biegu, poczuł rękę na sobie i upadł. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, tak robili zawsze wszyscy, mnie włącznie. A swoją drogą, Kalulu powinien bronić inaczej, bez ryzykowania kartki. Jeśli jest tu problem, to dotyczy on protokołu, który trzeba zmienić.

Mówił pan o nagonce: w czym przesadza się najbardziej?

- Tak, to nieakceptowalna nagonka na piłkarza, który zawsze był w porządku. Próba wykorzystania sytuacji na swoją korzyść na boisku jest normalna. Nie bronię symulacji jako takich, te trzeba karać, ale tutaj był lekki kontakt i pozostajemy w granicach normalnej sytuacji meczowej. Znacznie gorzej zachowuje się ten, kto próbuje świadomie zrobić krzywdę koledze po fachu.

Największe oburzenie wywołała jednak późniejsza radość Bastoniego.

- W ferworze chwili zdarza się, że człowiek się zapomina. Każdemu przytrafiło się na boisku zrobić coś pod wpływem instynktu, czego potem żałował. To był mecz Interu z Juventusem, ogromne napięcie, upadł także dlatego, że poczuł ten lekki kontakt. Widząc czerwień dla rywala, nie myślał, że go oszukał, tylko o samym meczu.

Co powinien zrobić Inter?

- Nic więcej ponad to, co już robi, czyli bronić dobrego imienia swojego zawodnika. Nie można w najmniejszym stopniu mówić, że to wypaczony sezon. Błędy były i będą zawsze. W zeszłym roku Inter stracił scudetto przez ogromny faul na Bissecku, którego nie odgwizdano na San Siro w meczu z Romą.

Innym aspektem tej historii jest rzekoma niespójność między słowami Chivu przed meczem a jego wypowiedziami po spotkaniu.

- Cristian jest trenerem, który musi bronić swojego piłkarza niesłusznie oskarżanego o to, że jest... nie fair. To punkt wyjścia. Między wierszami dał do zrozumienia, że dla niego też nie było tam żółtej kartki, ale jak można sobie wyobrażać, że po meczu poszedłby z tym jeszcze dalej?

Źródło: fcinternews.it

Kompaktowy nóż składany 4932492661 - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 1

DonPietro

DonPietro

16 lutego 2026 | 10:47

Prawdę mówi. Wszyscy nagle święci, nikt nigdy nic nie zrobił. Hipokryzja się wylewa z każdej strony. Nawet w Polsce dziennikarze czy komentatorzy sportowi nie potrafią być obiektywni. Sami kibice juve i ac, to teraz lecą teksty jak to pilnie trzeba poprawić var. A jak Bonny dostał w twarz w poprzednim meczu i padła bramka, to jakoś nikt zasad nie chciał zmieniać.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich