Czas na rewanż: Inter - Bodø/Glimt (zapowiedź)

24 lutego 2026 | 10:44 Redaktor: Paweł Świnarski Kategoria:Zapowiedzi7 min. czytania

Inter staje przed zadaniem z gatunku ekstremalnych: po porażce 1:3 w Norwegii musi odrobić dwubramkową stratę z Bodo/Glimt, aby w rewanżu na San Siro odwrócić losy rywalizacji w barażu o fazę pucharową Ligi Mistrzów.

Rewanż zaplanowany na wtorkowy wieczór na San Siro będzie dla Nerazzurrich meczem o być albo nie być w Europie. Tydzień temu Bodo pokonało Inter 3:1, robiąc ogromny krok w stronę 1/8 finału, gdzie na zwycięzcę dwumeczu czeka już Manchester City lub Sporting Lizbona.

W pierwszym spotkaniu na Aspmyra Stadion trzykrotny zdobywca Pucharu Europy przegrał bez większego oporu, mając ogromne problemy z plastikową murawą, arktycznymi temperaturami i zdecydowanie płynniejszą grą gospodarzy. Nerazzurri, którzy w ostatnich trzech sezonach dwukrotnie grali w finale Champions League, tym razem zostali skarceni przez debiutantów w fazie pucharowej, a efektowną, 16-podaniową akcję Bodo wykończył Sondre Fet.

Choć Francesco Pio Esposito szybko wyrównał, po przerwie trafienia Jensa Pettera Haugego i Kaspera Høgha ponownie dały Norwegom kontrolę nad dwumeczem i zakończyły imponującą serię wyjazdowych wyników Interu.

Nerazzurri zameldowali się w barażach po nierównej fazie ligowej Ligi Mistrzów: wygrali cztery pierwsze spotkania, tracąc tylko jednego gola, by następnie ponieść trzy porażki z rzędu.

Nic więc dziwnego, że Cristian Chivu, potrójny triumfator z 2010 roku jako piłkarz Interu, znalazł się pod lupą, szczególnie po tym, jak w Norwegii zdecydował się oszczędzić kilku kluczowych zawodników.

W ostatnich latach Inter imponował w dwumeczach: pomijając finały, wygrał 10 z ostatnich 16 spotkań fazy pucharowej Ligi Mistrzów, przegrywając tylko dwa.

Teraz jednak przed wtorkowym rewanżem Nerazzurri stoją przed niemal niemożliwą misją. W swojej historii wygrali różnicą co najmniej dwóch goli zaledwie 6 z 52 meczów fazy pucharowej, a nigdy nie triumfowali w tej fazie różnicą trzech bramek.

Symboliczne jest to, że ostatnią drużyną, która awansowała po porażce na wyjeździe 0:2 w pierwszym meczu, był Liverpool w 2019 roku, kiedy w słynnym półfinale rozbił Barcelonę. Od tamtej pory aż 11 zespołów stanęło przed podobnym zadaniem i żadnemu nie udało się odwrócić losów rywalizacji.

Widmo przedwczesnego odpadnięcia z Europy kontrastuje z sytuacją w Serie A, gdzie Inter pewnie zmierza po odzyskanie Scudetto, mając za sobą serię siedmiu kolejnych zwycięstw ligowych.

Ostatnie z nich to sobotnie 2:0 w Lecce, gdzie późne gole Mkhitaryana i Manuela Akanjiego pozwoliły drużynie Chivu odskoczyć na 10 punktów na szczycie tabeli.

Pierwszy w historii awans Bodo/Glimt do właściwej fazy Ligi Mistrzów długo zapowiadał się na jednorazową przygodę zakończoną już w fazie ligowej. Najbardziej na północ położony klub w rozgrywkach zdołał jednak rzutem na taśmę prześlizgnąć się dalej.

Po serii sześciu meczów bez zwycięstwa Norwegowie wygrali dwa ostatnie: 3:1 u siebie z Manchesterem City i 2:1 na wyjeździe z Atlético Madryt, co w szalonym finiszu dało im przedostatnie premiowane awansem miejsce.

Po kolejnym sensacyjnym triumfie na własnym stadionie, Bodo zostało pierwszym norweskim klubem, który zanotował trzy z rzędu wygrane w elitarnych rozgrywkach.

Co ważniejsze, Bodo może zostać pierwszą drużyną z Eliteserien, która przejdzie przez dwumecz w europejskich pucharach od czasu Lillestrøm, które przeszło pierwszą rundę w 1987 roku.

Niedawno zrzucony z krajowego tronu zespół Kjetila Knutsena poza występami w Lidze Mistrzów pozostaje w zimowym letargu, co jednak oznacza, że przed wyprawą do Lombardii powinien być w pełni zregenerowany.

Knutsen, który objął drużynę w 2018 roku, poprowadził ją już do czterech krajowych tytułów oraz pamiętnych zwycięstw nad Celtikiem, Porto, Lazio i Romą w poprzednich kampaniach europejskich.

W ubiegłym roku Bodo dotarło nawet do półfinału Ligi Europy, gdzie odpadło dopiero z późniejszym triumfatorem, Tottenhamem Hotspur. Glimt wygrało sześć z ostatnich ośmiu dwumeczów w europejskich pucharach.

Od czasów, gdy Inter w sezonie 1978/79 w Pucharze Zdobywców Pucharów rozbił Bodo 7:1 w dwumeczu, wygrywając 5:0 w Mediolanie, zmieniło się praktycznie wszystko.

Brak Lautaro

Lautaro Martínez wypadł z gry po kontuzji mięśniowej odniesionej w pierwszym meczu, co całkowicie zmienia układ sił w ataku Interu i przerzuca jeszcze większą odpowiedzialność na Marcusa Thurama, który będzie musiał zapewnić głębokie zejścia za linię obrony i utrzymanie piłki tyłem do bramki. Pod znakiem zapytania stoi występ Hakana Çalhanoğlu, którego ewentualny powrót ma kluczowe znaczenie, bo najlepszą drogą Interu do zbudowania stałej presji jest czyste rozegranie i szybkie przerzuty piłki do wahadłowych. Denzel Dumfries nadal pozostaje poza kadrą po operacji kostki.

Plan taktyczny

Plan taktyczny Nerazzurrich nie powinien jednak zaskoczyć: klasyczne 3-5-2 oparte na szeroko ustawionych wahadłowych, szybkim szukaniu Federico Dimarco po lewej stronie i agresywnym kontrpressingu, który ma wcisnąć Bodo głęboko we własne pole karne. Dimarco jest najlepszym kreatorem sytuacji bramkowych Interu w tej edycji Champions League, a ofensywne przechylenie gry na lewą flankę jest widoczne przez cały sezon. Gospodarze potrzebują szybkiego złapania odpowiedniego rytmu, bo dwumecz wymaga od nich co najmniej dwubramkowego zwycięstwa, by doprowadzić do dogrywki, i trzech goli przewagi, by awansować bez niej.

Bastoni bliski jubileuszu

Na poziomie indywidualnym również nie zabraknie punktów zapalnych. Alessandro Bastoni jest o jedno spotkanie od jubileuszu 50 występów w Pucharze Europy/Lidze Mistrzów w barwach Interu, a Yann Sommer należy do czołówki bramkarzy tej edycji pod względem liczby goli zapobiegniętych w stosunku do oczekiwanych (xG on target).

Bodo w pełnym składzie

Bodo/Glimt przylatuje do Mediolanu bez większych problemów kadrowych, co na tym etapie rozgrywek jest luksusem i pozwala Knutsenowi utrzymać sprawdzoną strukturę, która wyniosła jego zespół na obecny poziom. Ich 4-3-3 opiera się na odważnym ustawieniu, skoordynowanym pressingu i umiejętności wychodzenia spod presji podaniami, a nie tylko grą na obwodzie.

Największe zagrożenie

Największe zagrożenia są dobrze znane. Kasper Høgh strzelił cztery gole w trzech ostatnich meczach Bodo w Lidze Mistrzów, a trafienie Jensa Pettera Haugego w pierwszym spotkaniu było jego piątym golem w tej edycji rozgrywek, co wyrównało najlepszy wynik Norwega grającego dla norweskiego klubu w jednej kampanii Pucharu Europy/Ligi Mistrzów. Bodo ma też w arsenale atut rytmu meczowego: ich spotkania często obfitują w gole, regularnie przekraczając granicę 2,5 bramki, a obie drużyny trafiają do siatki z dużą częstotliwością.

W defensywie wyróżnia się Nikita Chaikin, który według wskaźnika xG on target (z wyłączeniem goli samobójczych) należy do najlepszych bramkarzy całej Ligi Mistrzów pod względem liczby goli, którym zapobiegł. To może mieć kluczowe znaczenie, bo Inter z pewnością zasypie jego bramkę strzałami, a najlepszym planem Bodo będzie przetrwanie pierwszej fali ataków, a następnie bezlitosne wykorzystywanie wolnych przestrzeni za plecami Dimarco i linii pomocy, gdy Nerazzurri ruszą wszystkimi siłami do przodu.

Prawdopodobne składy

INTER (3-5-2): Sommer; Bisseck, Akanji, Bastoni; Luis Henrique, Barella, Zielinski, Mkhitaryan, Dimarco; Thuram, Esposito. 

BODO/GLIMT (4-3-3) : Haikin; Sjovold, Bjortuft, Gundersen, Bjorkan; Evjen, Berg, Brunstad Fet; Blomberg, Hogh, Hauge.

Transmisja TV

Canal+ Extra 1

Źródło: intermediolan.com

M12 FUEL™ Subkompaktowa wiertarko-wkrętarka z udarem Milwaukee 4933479870 - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 1

Ronaldo

Ronaldo

24 lutego 2026 | 11:57

Musi być z naszej strony napór od początku, jednocześnie z uważną grą w obronie. Dwie bramki to minimum, aby myśleć o czymkolwiek. Przede wszystkim koncentracja od początku do końca. Oby bez Thurama, bo jego gra woła o pomstę. Młode wilki naprzód. To będzie ciekawy mecz. Oby dla nas pozytywny. (edycja 2026.02.24 12:05 / Ronaldo)


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich