Inter liczy na efekt San Siro i nawiązuje do legendarnych remontad
Inter dziś liczy na efekt San Siro. Do odrobienia straty potrzebne będą nie tylko argumenty piłkarskie, ale też odpowiednia otoczka. Nerazzurri stawiają więc na magię Meazza: na trybunach zasiądzie 65 tysięcy kibiców, w tym 3 tysiące fanów z Norwegii. Potrzebna jest noc w stylu Interu, taka jak przy najsłynniejszych remontach w historii klubu.
- 62 tysiące kibiców Nerazzurrich obecnych na trybunach Meazza dostaje dziś zadanie, by ponieść zespół Chivu do kolejnej pogoni, jaką Inter potrafił już przeprowadzić w przeszłości. Najświeższe z wielkich wspomnień prowadzi podwójną nitką do sezonu 1997/98, gdy drużyna Gigi Simoniego najpierw odwróciła losy dwumeczu z Lyonem po domowej porażce 1:2 (decydujące 3:1 we Francji), a potem wyeliminowała Strasburg. Wynik 0:2 wywieziony z miasta, w którym mieści się Parlament Europejski, zostawiał niewiele miejsca na marzenia o wielkim powrocie, ale Ronaldo, Zanetti i Simeone poprowadzili zespół aż do zdobycia Pucharu UEFA. Podobne emocje kibice Interu – ci prawdziwi highlanderzy interizmu – przeżywali choćby w 1965 roku, gdy ekipa Herrery zdołała odwrócić właśnie 1:3 poniesione na Anfield z Liverpoolem, w 1983 roku przeciwko AZ Alkmaar dzięki instynktowi Altobellego czy w 1984 roku z Groningen, kiedy rewanż trzeba było rozegrać w Bari z powodu zawieszenia San Siro. Albo w 1991 roku: odrobione 0:2 z Aston Villą po trójce Klinsmann–Berti–Bianchi, przypomina Gazzetta dello Sport.
Wirtualnego wsparcia mogą dziś udzielić także Ronaldo i Vieri, którzy pojawią się wieczorem na trybunach. Brazylijczyk ma zostać uhonorowany razem z byłym partnerem z ataku tytułem legendy klubu. A w meczu, w którym potrzebnych będzie wiele goli...
Źródło: fcinternews.it

Kejmo





Niko
24 lutego 2026 | 14:37
Pamiętam z Tottenhamem w LE czy z Juve w PW za Mancio, było tak blisko, a finalnie nie udało się ehh. Może tym razem będzie lepiej?
Reklama