Mancini o grozie konfliktu na Bliskim Wschodzie: słyszałem kilka eksplozji
Roberto Mancini, były selekcjoner reprezentacji Włoch, przeżywa z bliska dramatyczną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. W rozmowie z włoskim dziennikiem telewizyjnym TG1 obecny trener Al-Sadd opisał, jak wygląda sytuacja, której stał się bezpośrednim świadkiem.
- Najpierw zaczął wyć alarm w telefonie, przychodziły wiadomości po arabsku i usłyszałem pięć–sześć eksplozji. Byliśmy w kościele na nabożeństwie, kiedy włączyły się syreny, a nam nakazano natychmiast wrócić do domów i nie wychodzić.
Mancini doprecyzował, że w pierwszej chwili pomyślał o bliskich.
- Zadzwoniła do mnie mama, była bardzo zaniepokojona, ale na razie może być spokojna. W ostatnich dniach oglądaliśmy serwisy informacyjne i widząc, jakie siły zgromadzono w rejonie Zatoki, spodziewaliśmy się, że może dojść do czegoś poważnego, choć liczyliśmy, że dyplomacja weźmie górę. Miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.
Wypowiedzi byłego trenera Nerazzurrich oddają atmosferę strachu i niepewności, jaka panuje obecnie w regionie, w którym codziennością stały się alarmy i odgłosy wybuchów.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi







Reklama