Caressa: Lautaro niesie Inter, ale z Milanem zabrakło też Thurama

9 marca 2026 | 18:50 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Ogólna4 min. czytania

Fabio Caressa na swoim kanale w serwisie YouTube szczegółowo przeanalizował wczorajsze derby Mediolanu na San Siro, w których Inter znów nie zdołał przełamać milanistycznego fatum.

Inter nie ma głębi w ataku, zwłaszcza bez Thurama i bez Lautaro, bo Bonny jej nie daje, a Pio też nie. W takich sytuacjach Allegri, tak jak zrobił to wczoraj w pierwszej połowie, może pozwolić sobie na ustawienie nieco wyżej i pójście pressingiem na rozgrywających. A kiedy nie pozwalasz Interowi łatwo wyprowadzać piłki krótkim podaniem, drużyna Chivu ma od zawsze problemy, bo jest jedną z ostatnich w lidze, jeśli chodzi o umiejętność dryblingu w pojedynkach jeden na jednego – stwierdził znany dziennikarz, przechodząc następnie do szerszej analizy wicemistrzów Włoch.

- Wczorajsze derby to mecz, który Milan zagrał lepiej od Interu. Pamiętacie, co mówiłem przy okazji spotkania z Bodo? To prawda, że Bodo jest dobrze zorganizowane, prawda, że zagrało dobry mecz, ale zabrakło złości, zabrakło agresji, i tego zabrakło też wczoraj. Ta płaska gra, którą prezentował Inter nawet wtedy, gdy musiał gonić wynik… Po części to kwestia stylu, ale po części to niemal brak serca. Żeby było jasne, nie twierdzę, że piłkarze nie dają z siebie maksimum, bo tak nie jest. Tyle że kiedy Chivu mówi, że Inter jest ciągle krytykowany, trzeba dodać, że jest krytykowany, bo uchodzi za bardzo silny zespół i wczoraj był liderem tabeli z dziesięcioma punktami przewagi. Inter jest krytykowany, bo z Bodo Glimt też grał płasko, bez zadziorności i agresji. Po części wynika to z nieobecności Lautaro. Lautaro w Interze i śpiewa, i niesie krzyż. Lautaro to nie tylko gole. To on jako pierwszy uruchamia pressing na rywalu, to on swoją ponurą, wściekłą miną dodaje drużynie tej odrobiny boiskowej złości. On i Barella, którego od pewnego czasu też brakuje. Dlatego zaniepokoiło mnie, że po meczu z Bodo w pomeczowych wypowiedziach zabrakło rozczarowania i właściwej dawki sportowej złości.

Caressa odniósł się również do ewentualnego ciężaru poprzedniego sezonu.

- Poprzedni sezon jako całość i sama finalna faza, moim zdaniem, nie mają aż takiego wpływu, bo wszyscy byli piłkarze, z którymi rozmawiam, a którym bardzo ufam, powtarzają, że kiedy sezon się kończy, zawodnik skupia się na kolejnym. W głowie nie zostaje mu wiele z tego, co było, bardziej pracuje nad teraźniejszością i przyszłością niż nad przeszłością. Dlatego nie sądzę, by poza kilkoma decyzjami Inter wciąż rozpamiętywał, jak wyglądał poprzedni rok i co wtedy przegrał. Faktem jest jednak, że ten animus pugnandi, ten wojowniczy charakter, bez Lautaro znika. Wczoraj, moim zdaniem, bardzo brakowało też Thurama, właśnie ze względu na kwestię głębi w ataku. Ale nawet gdy Thuram grał, nie potrafił zaszczepić tej mentalności w drużynie. Być może dochodzi do tego nieobecność Calhy, czyli brakuje trochę wszystkich liderów. Wczoraj Dimarco w pomeczowym wywiadzie powiedział: to my musimy dać coś ekstra. Ja widzę w tej drużynie odrobinę strachu: przy zgrywaniu piłki, przy unikaniu podań w pionie. To zespół, który mało ryzykuje, a to niskie ryzyko jest jednym z powodów, dla których tak trudno przychodzi mu gra z ekipami z wyższej półki. Ta niezdolność do wygrywania bezpośrednich starć stała się już problemem chronicznym.

Na koniec Caressa wskazał, co jego zdaniem jest teraz kluczowe dla Nerazzurrich.

- Bardzo ważne jest, żeby Inter teraz odzyskał swoje pewniki, bo jeśli tego nie zrobi i pozwoli się sparaliżować tym lękiem, zwłaszcza w meczach z Milanem, ale ogólnie w ważnych spotkaniach, które rozgrywa, sytuacja może się skomplikować. Siedem punktów przewagi to dużo i Inter pokazał, że tam, gdzie dominuje, potrafi łatwo wygrywać mecze. Ale ten problem trzeba przezwyciężyć, żeby zrobić kolejny krok naprzód. W tym momencie drużyna nie jest też w idealnej dyspozycji fizycznej, a ponad wszystkie inne odczuła brak Dumfriesa, bo Luis Henrique z natury jest ofensywnym prawoskrzydłowym i, jak większość Brazylijczyków, nie daje odpowiedniej jakości w defensywie. Inter to odczuł. Luis Henrique trochę się rozwinął, Chivu dobrze zrobił, dając mu pewność siebie, ale raczej z przodu. Wczoraj jego błąd przy golu był kolosalny, absolutnie nie może się coś takiego przydarzyć. Po drugiej stronie jest natomiast zespół świadomy swoich ograniczeń, Milan, ale wierzący w to, co robi, grający z zaciętością, którą potrafi w nim wyzwolić Allegri, i z przekonaniem.

Źródło: fcinternews.it

Okulary ochronne odporne na zarysowania 4932478763 Milwaukee - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich