Bastoni stawia na nowy kontrakt z Interem, ale kusi go zagranica
Co dzieje się wokół Alessandro Bastoniego? Na dziś jedyną pewnością jest to, że obrońca Interu pracuje na pełnych obrotach, by jutro wieczorem być w stu procentach gotowy na starcie z Irlandią Północną – mecz kluczowy dla utrzymania realnych szans reprezentacji Włoch na awans na mundial. Poza murami Coverciano nie milkną jednak transferowe spekulacje ze Hiszpanii: tamtejsze media dzień w dzień forsują scenariusz jego letniego przenosin do Barcelony, która umieściła go na swojej shortliście lewonożnych stoperów, spośród których ma wyjść kolejny wzmocnienie. To medialny szum, do którego w takich przypadkach zdążyliśmy już przywyknąć.
Co jednak w tej sytuacji siedzi w głowie Bastoniego? Jego priorytetem pozostaje Inter. Tak było zawsze: nawet gdy stanął przed wyborem, czy zostać w Mediolanie, czy odejść do Tottenhamu, nie miał wątpliwości. To decyzja, którą wychowanek Atalanty jest gotów podtrzymać, a równolegle liczy na przedłużenie kontraktu z Nerazzurrimi, obowiązującego obecnie do 2028 roku (na koniec sezonu przewidziane jest spotkanie z jego otoczeniem). Co mogłoby ten plan zakłócić? Atmosfera, jaka wytworzyła się wokół niego po meczu Inter – Juventus i sytuacji, która zakończyła się czerwoną kartką dla Pierre’a Kalulu. Od tamtego dnia na każdym stadionie przy każdym jego kontakcie z piłką wita go grad gwizdów ze strony kibiców gospodarzy, często sympatyzujących także z Juventusem lub Milanem. To wroga aura, do której Bastoni nie był przyzwyczajony i która dawno przekroczyła granice zdrowego rozsądku, a wciąż nie ma pewności, kiedy zostanie definitywnie wygaszona.
To właśnie martwi 27-letniego obrońcę z Casalmaggiore: perspektywa, że jeszcze bardzo długo będzie celem ataków innych kibiców, bez widocznego światełka w tunelu. Tylko to ciężkie, toksyczne powietrze mogłoby popchnąć go do całkowitej zmiany życia i wyjazdu do jednego z europejskich gigantów.
Tym klubem mógłby być Barcelona, ale nie tylko ona. O Bastoniego pytał także Liverpool, który bardzo chętnie przyjąłby do szatni jego elegancką lewą nogę. Zresztą po tym, jak latem 2024 Giovanni Leoni trafił do Interu, dla Anglików nie byłoby problemem wrócić do Włoch z kartą kredytową w dłoni. Zarówno Blaugrana, jak i The Reds mają jednak przed sobą poważne przeszkody, jeśli chodzi o ewentualny transfer.
Katalończycy wciąż nie wiedzą, jakim budżetem będą dysponować latem, a jedno jest pewne: 50 milionów euro, które rysują się w ich planach na zakup reprezentanta Włoch, to za mało. Inter za mniej niż 70–80 milionów nawet nie siądzie do rozmów. Anglicy z kolei nie mają pewności, czy uda im się zakwalifikować do następnej edycji Ligi Mistrzów i czy na ławce trenerskiej pozostanie Arne Slot, więc zanim przystąpią do konkretnych działań na rynku, potrzebują więcej czasu.
Czasu, który daje sobie także sam Bastoni, by zrozumieć, jak rozwinie się sytuacja wokół niego we Włoszech. Liczy, że wrogi klimat wyczerpie się jak najszybciej, być może już jutro wieczorem, gdy założy koszulkę reprezentacji. Dla niego pierwszym wyborem wciąż pozostaje Nerazzurri.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi





superofca
26 marca 2026 | 00:43
Powiem szczerze, bez urazy do autorów, jak słyszę takie teksty to mi się słabo robi. Gość chce uchodzić za najlepszego środkowego defensora w lidze i jednego ze światowej czołówki. Jeśli coś takiego jest w stanie go zniechęcić do gry we własnym kraju to dokąd zmierza jego kariera? Moim zdaniem powinien zacząć pracować z psychologiem i to intensywnie. Chyba nie chcemy mieć kolejnego Bojana Krkića.
Promatti
26 marca 2026 | 08:36
Bastion jest silny. Zrobiłbym tak samo w meczu z Juve czy Milanem. I jak ktoś by mi to wypominał miałbym pożywkę. Te kluby zasłużyły sobie tym jak się zachowują chociażby niektórzy ich kibice.
Niech zostaje, sezonowcy niedługo zapomną o tym incydencie a reakcji proponuję pisać o tym jak my byliśmy krzywdzeni a nie robić z naszych graczy tych złych.
Forza Bastoni!
Reklama