Wielki powrót Lautaro: Inter pokonał wysoko Romę
Dwie bramki Lautaro, gole Calhanoglu, Thurama i Barelli: znakomity występ drużyny Chivu w 31. kolejce Serie A. Nerazzurri mają już na koncie 72 punkty.
Minuta. Jedna minuta, by odzyskać Inter, by znów stanąć na czele swojego tłumu. Dokładnie 60 sekund – tyle wystarczyło, by wbiec z impetem w pole karne, zamknąć podanie Thurama i wysadzić w powietrze San Siro. Lautaro Martinez jest wodzem drużyny, która nigdy się nie poddaje, kapitanem Interu, który rozbija Romę i próbuje odskoczyć rywalom. Pięć goli, prawdziwa wielkanocna symfonia z udziałem wielu bohaterów. Thuram nie do zatrzymania: dwa kluczowe podania i własne trafienie. Calhanoglu autorem jednego z najpiękniejszych, a może i najważniejszych goli sezonu – potężne uderzenie z 30 metrów w doliczonym czasie pierwszej połowy, które ponownie wyprowadziło Inter na prowadzenie po bramce Manciniego. A potem Nicolò Barella, autor piątego gola, lewą nogą, z ogromną determinacją i uporem. Czysta pasja. Tak rodzi się wynik 5:2 w wielkanocną niedzielę w starciu z Romą Gasperiniego: zwycięstwo ważne i ciężkiego kalibru, trzy punkty w wieczór, którego 75 tysięcy widzów na San Siro nie zapomni. Za zaangażowanie i jakość pokazane przez zespół Chivu, za energię, jaką wniosło boiskowe odrodzenie kapitana Lautaro, za balistyczny majstersztyk Calhanoglu, za rajdy nieuchwytnego Thurama, za pewność w defensywie Acerbiego – za wszystko i za wszystkich, do samego końca.
Dziesiątka z opaską, chwila, by uściskać go choćby wirtualnie – z trybun i sprzed telewizorów: witaj z powrotem, kapitanie! I oto on, 60 sekund po pierwszym gwizdku, już trafia do siatki po swojej firmowej akcji: wejście na krótki słupek i uderzenie prawą nogą po asyście Thurama. San Siro nie milknie ani na moment, nazwisko Lautaro skandowane jest bez przerwy. Dokładnie taki początek, jakiego wszyscy oczekiwali. Inter rusza z ogromnym impetem, Roma jest pod ścianą: Svilar musi ratować zespół po strzale Calhanoglu, a Dimarco znów niepokoi bramkarza gości. Przez pierwsze 10 minut gra toczy się praktycznie tylko na jedną bramkę, zanim tempo w naturalny sposób nieco spadnie. Podobnie jak we Florencji, Inter od początku agresywnie narzuca swoje warunki i robi to znakomicie, z bardzo aktywnym Lautaro, który raz po raz zmusza Svilara do interwencji.
Roma po raz pierwszy poważniej wychodzi do przodu dopiero po kwadransie, a w 24. minucie Sommer popisuje się kapitalną paradą po strzale głową Malena. Dośrodkowania w pole karne to klucz, którym zespół Gasperiniego próbuje niepokoić Nerazzurrich, ale gdy tylko Inter rusza z szybkim atakiem, rywale mają kłopot: chwilami presja ofensywna jest ogromna, a strzały sypią się seriami. W 40. minucie pada wyrównanie: Soulé zagrywa w uliczkę do Renscha na lewej stronie, ten miękko centruje, a Mancini uprzedza wszystkich i pokonuje Sommera głową.
Zimny prysznic, ale Inter natychmiast odpowiada, ruszając z głową spuszczoną w dół, do przodu. Lautaro znów próbuje, Roma zostaje wepchnięta głęboko i w doliczonym czasie pierwszej połowy ponownie się bronić nie daje. Zasługa Hakana Calhanoglu, który z ogromnej odległości trafia fantastycznie. Strzał prawą nogą nadaje piłce taką trajektorię, że Svilar jest bez szans. 2:1, szaleństwo na Meazza i gol o gigantycznym znaczeniu.
Dla Romy to potężny cios: Gasperini traci Manciniego, a zespół z Rzymu na początku drugiej połowy tonie pod naporem elektrycznego i bezlitosnego Interu. Znów współpraca duetu Thuram – Lautaro: Thu-La składa akcję na 3:1 w 52. minucie, a Toro kompletuje dublet i dochodzi do 173 goli w koszulce Nerazzurrich. Powrót z przytupem! Dwie minuty później przychodzi zasłużona bramka Thurama: dośrodkowanie Calhanoglu z rzutu rożnego i perfekcyjny strzał głową Francuza. 4:1!
Roma jest całkowicie w rękach Interu. Chivu wprowadza na boisko Darmiana i Bonny’ego, a chwilę później pada gol na 5:1: trafia Barella, błyskotliwy i kluczowy w każdej strefie boiska. Pomocnik najpierw próbuje podawać, ale po akcji z uporem, z drugiej fali, sam kończy ją strzałem lewą nogą. San Siro zamienia się w kipiący kocioł, 5:1 w 63. minucie i mecz praktycznie rozstrzygnięty. Pellegrini w 70. minucie, zrywając się jeszcze z odrobiną dumy, zmniejsza straty na 5:2. Na odwrócenie losów spotkania nie ma jednak miejsca, przeciwnie – to Inter jest bliżej szóstego gola: Dumfries pudłuje sam na sam ze Svillarem, a chwilę później bramkarz Romy popisuje się cudem przy uderzeniu Esposito, który kilkakrotnie jest o krok od wpisania się na listę strzelców.
Pięć goli, śpiewy kibiców, uściski na trybunach: te święta Wielkanocne należą do Nerazzurrich.
INTER – ROMA 5:2 | PROTOKÓŁ
Strzelcy: 1' Lautaro (I), 40' Mancini (R), 45'+2 Calhanoglu (I), 52' Lautaro (I), 55' Thuram (I), 63' Barella (I), 70' Pellegrini (R)
INTER (3-5-2): 1 Sommer; 25 Akanji, 15 Acerbi, 95 Bastoni (36 Darmian 58'); 2 Dumfries, 23 Barella, 20 Calhanoglu (8 Sucic 67'), 7 Zieliński (22 Mkhitaryan 76'), 32 Dimarco; 9 Thuram (94 Esposito 67'), 10 Lautaro (14 Bonny 58').
Pozostali na ławce: 12 Di Gennaro, 13 J. Martinez, 6 De Vrij, 11 Luis Henrique, 16 Frattesi, 17 Diouf, 43 Cocchi.
Trener: Cristian Chivu.
ROMA (3-4-2-1): 99 Svilar; 23 Mancini (87 Ghilardi 46'), 5 Ndicka, 22 Hermoso (24 Ziółkowski 81'); 2 Rensch (12 Tsimikas 58'), 4 Cristante, 61 Pisilli, 19 Celik; 18 Soulé (92 El Shaarawy 64'), 7 Pellegrini; 14 Malen.
Pozostali na ławce: 70 De Marzi, 95 Gollini, 3 Angeliño, 8 El Aynaoui, 20 Venturino, 78 Vaz, 97 Zaragoza.
Trener: Gian Piero Gasperini.
Żółta kartka: Pisilli (R).
Czas doliczony: 3' + 3'.
Sędzia główny: Sozza.
Asystenci: Peretti, Costanzo.
Sędzia techniczny: Colombo.
VAR: Di Paolo.
AVAR: Aureliano.
ZAWIESZENIA
Inter: Carlos Augusto (1).
Roma: brak.
ZAGROŻENI PAUZĄ
Inter: Sucic.
Roma: El Aynaoui, Mancini.
Źródło: inter.it

Kejmo





Enlilnadinapli
5 kwietnia 2026 | 22:46
Jest dobrze 👍 Lautaro w ekipie i maszyna od razu ruszyła. Thuram jakież przełamanie, chyba pomogła mu ta bramka w meczu Francji z Kolumbią..
Lord Nord
5 kwietnia 2026 | 23:20
Uwazam, ze jak nie przegramy z Como to bedzie pieknie i autostrada do tytułu otwarta, jak wygramy to praktycznie zamykamy sezon.
Dzisiaj mielismy 30 minut piachu jednak indywidualnosci pokazaly roznice. Forza Inter!
Ps. Wyjsciowy sklad poza Sommerem uwazam, ze traz to jest podstawa. Rezerwa solidna bynajmniej brak tego czegos. Bonny ladnie szisiaj wypracowal innym zabraklo... szczescia, spokoju i bylby rekord.
Reklama