Chivu i sztuka „zrozumienia momentów” w szalonej remontadzie z Como

25 kwietnia 2026 | 19:44 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Ogólna3 min. czytania

Chivu wciela w życie swoją teorię. Najnowszy przykład? Linia boczna na San Siro. Z konferencji prasowych na murawę: szkoleniowiec Nerazzurrich po raz kolejny pokazuje, co ma na myśli, mówiąc o „zrozumieniu momentów”.

- Drużyna musi zrozumieć momenty to jedno z najczęściej powtarzanych zdań Cristiana Chivu odkąd zasiadł na ławce trenerskiej Interu. Trener Nerazzurrich wielokrotnie podkreślał ten koncept, by pobudzić Lautaro i spółkę do rozwoju i dojrzewania w ramach wielu meczów, które rozgrywają się w ciągu jednych 90 minut. I dał namacalny przykład zastosowania swojej teorii także w ostatnim szalonym comebacku, gdy Biscione odwrócił losy starcia z Como w rewanżowym półfinale Pucharu Włoch.

Larianie, wyjątkowo żywiołowi w pierwszej połowie (podobnie jak kilka dni wcześniej na Sinigaglii w ligowym meczu, wygranym 4:2, również po pogoni, przez Nerazzurrich), odskoczyli ekipie Chivu na dwa gole. Inter wyszedł jednak z szatni wygłodniały, zdeterminowany, by rzucić na szalę wszystko, by dopiąć celu. Ostatecznie osiągniętego dzięki woli, dumie i zasłużonej reakcji. Podwójne uderzenie Baturiny i Da Cunhy mogło uciąć skrzydła każdemu, ale nie temu Interowi. Po przerwie na pierwszy plan wyszli Hakan Calhanoglu (autor dubletu) i Petar Sucic (dwa idealne podania i gol dający awans), ale także sam szkoleniowiec z Reșițy, który pozytywnie wyróżnił się zmianami odwracającymi przebieg spotkania: wejściem wspomnianego Chorwata, a także Andy’ego Dioufa, posłanego na prawą flankę z jasnym zamiarem zwiększenia zagrożenia. Ustawienie to pozwoliło Francuzowi zaprezentować koci bieg, świetną technikę oraz odwagę w konsekwentnym podejmowaniu pojedynków jeden na jednego. Były gracz Lens stał się prawdziwą drzazgą w boku defensywy Como, kompletnie demolując plan meczowy Cesca Fabregasa.

- Zrozumieć momenty, jak już wspomniano. Chivu zrozumiał je zarówno na poziomie komunikacji, bo nie jest naiwny, jak i w kontekście zarządzania siłami oraz zaufaniem w grupie w kluczowych fragmentach sezonu. Aż po czytanie samego meczu, czego najlepszym świadectwem było ostatnie starcie Interu z Como. 86. minuta: Calhanoglu strzela głową (tak, to nie żart) bramkę na 2:2. San Siro eksploduje, zamienia się w kipiący kocioł, a Chivu wyczuwa, że to właśnie ten moment, by rzucić się na ofiarę, która ma coraz większy problem, by się podnieść.

Trzy obroty wskazówek zegara później, w 89. minucie, to właśnie trener Interu przyspiesza wykonanie wrzutu z autu, który uruchamia kombinację pełną technicznego kunsztu między Calhanoglu i Suciciem. Akcja kończy się instynktownym wykończeniem byłego zawodnika Dinama Zagrzeb oraz szaleńczym biegiem radości pod Curvę Nord. W 93. minucie, w tej samej strefie boiska, Chivu podejmuje odwrotną decyzję: gestami wyraźnie nakazuje spokój po cennym aucie wywalczonym przez Thurama. Chodzi o zamrożenie posiadania, pozwolenie, by czas spłynął z zegara, i domknięcie awansu, który na początku drugiej połowy wydawał się niemal nierealny. Ale ten Inter, choć chwilami nieobliczalny, potrafi zrozumieć momenty. Dokładnie tak, jak wymaga od niego trener.

Źródło: fcinternews.it

Zestawy bitów udarowych SHOCKWAVE™ IMPACT DUTY - Milwaukee - kupisz w mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich