Chivu po remisie z Torino: płacą mi za trenowanie, nie za mówienie o śledztwie

26 kwietnia 2026 | 21:39 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady4 min. czytania

Cristian Chivu, szkoleniowiec Nerazzurrich, po zremisowanym meczu z Torino w Sky Sport przyznaje, że Inter zbyt szybko zdjął nogę z gazu, co pozwoliło gospodarzom odrobić straty i przypieczętować arytmetyczne utrzymanie w Serie A bardzo cennym wynikiem.

Choć Inter prowadził i wydawało się, że dopisze sobie kolejne zwycięstwo, tym razem zbyt wcześnie oddał inicjatywę. Torino, walczące o ostateczne zapewnienie sobie ligowego bytu, wykorzystało moment słabości rywala, doprowadziło do remisu i sięgnęło po rezultat, który na tle mistrza Włoch wygląda wyjątkowo okazale. Rumun podsumował spotkanie przed kamerami stacji.

- Jest niedosyt. Mieliśmy ten mecz pod kontrolą, ale w końcówce przyjęliśmy ich szturm, kiedy włożyli w grę jeszcze więcej energii. Pierwszy gol nas przestraszył, a drugi był jego konsekwencją. Próbowaliśmy jeszcze strzelić na 3:2, ale w takich spotkaniach ryzykujesz nawet porażkę. Trzeba oddać Torino, że nigdy nie odpuszczało i mogło nawet wyjść na prowadzenie.

Dziennikarze zapytali Chivu, na ile na zespole odbiły się informacje o śledztwie prowadzoneym przez prokuraturę w Mediolanie.

- Ja mówię o piłce. Jestem trenerem i płacą mi za to, by jak najlepiej przygotowywać mecze, przekazywać drużynie spokój i właściwą motywację. Przy 2:0 nie wykonałem dobrze swojej pracy i biorę za to odpowiedzialność, ale to niewiele zmienia. Brakuje nam trzech punktów i chcemy zamknąć sprawę tytułu jak najszybciej.

Nie mogło zabraknąć też pytania o rotacje w składzie i nieobecność kilku kluczowych piłkarzy.

- Calhanoglu nie czuł się dobrze, Dumfries wciąż nie jest w pełni sił. Myślałem, żeby dać kilka minut Bastoniemu, bo odbył z nami trzy treningi, ale w przypadku Lautaro przerwa jeszcze potrwa. Nigdy nie jest łatwo jechać na takie boiska w takim momencie sezonu, gdy masz już w nogach ogromny wysiłek. Prowadzisz 2:0 i zaczynasz myśleć, że wszystko jest proste, że masz mecz pod pełną kontrolą i uderzasz wtedy, kiedy trzeba. Potem tracisz gola na 2:1 po błędzie przy wyprowadzeniu piłki, wracają demony, pojawia się blok. Wtedy zaczynają się też zdarzać sytuacje przeciwko tobie i dopadasz cię remontada, która mogła skończyć się jeszcze gorzej.

Matteo Darmian w swoim wystąpieniu docenił pracę psychologiczną trenera. Chivu został poproszony o rozwinięcie tego wątku i opis atmosfery w szatni na początku sezonu.

- Każdy człowiek potrafi zrozumieć pewne rzeczy. Sam byłem w niejednej szatni i wiem, co się tam przeżywa. Rozumiem sposób myślenia określonych zawodników, to, jak funkcjonują w realiach Interu. Trzeba ich częściej przytulać, mówić im prawdę, być konsekwentnym w tym, co się robi, nie wycofywać się z założeń i z tego, co próbuje się wprowadzać od pierwszego dnia. Jako trener możesz próbować, ale potem musisz dostać odpowiedź od grupy: mają w to uwierzyć, pójść za tobą i podnieść poziom ludzkiego zaangażowania, którego oczekujesz. Miałem szczęście, bo chłopaki od razu weszli w to, co należało zrobić, szukając w sobie dumy i będąc konkurencyjnymi od początku. Rozegraliśmy znakomity sezon, wygrywając, jeśli się nie mylę, 25 razy i strzelając ponad 100 goli razem z pucharami. To nie było proste, ale cała zasługa należy do nich. My staraliśmy się coś od siebie dołożyć, a oni świetnie chłonęli to, co chcieliśmy wprowadzić.

Mecz z Torino nie zmienia zasadniczo sytuacji w tabeli. Interowi wciąż brakuje trzech punktów, by dopiąć formalności i sięgnąć po Scudetto, a celem drużyny pozostaje jak najszybsze przypieczętowanie mistrzostwa.

Źródło: fcinternews.it

Okulary ochronne premium z uszczelką Milwaukee 4932471886

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich