Taktyczna zagadka Dioufa. Co dalej z Francuzem w Interze?
Tajemnica taktyczna Andy’ego Dioufa to jedna z największych zagadek kończącego się sezonu. Francuz, sprowadzony latem z Lens nieco niespodziewanie po nieudanej próbie pozyskania Manu Koné z Romy, najczęściej był ustawiany na prawym skrzydle, bo jako środkowy pomocnik zwyczajnie nie funkcjonował. Kibice są jednak przekonani, że powinien zostać w Mediolanie.
Diouf należy do grona piłkarzy, którzy najmocniej zawiedli oczekiwania w tej kampanii. Jego początki w Interze były trudne: pierwszy kontakt z Meazza, w ligowym debiucie przeciwko Torino, w końcówce spotkania przy wyniku 5:0, nie należał do udanych. Kilka prób indywidualnych zagrań, więcej niż jedna strata piłki i tłumaczenia Cristiana Chivu, że nie wprowadził go na boisko w odpowiednich warunkach. Od tamtej pory sytuacja Francuza nie poprawiła się w sposób znaczący, wręcz przeciwnie.
Diouf grywał jedynie ogony: czasem przy już rozstrzygniętym wyniku, innym razem wtedy, gdy Inter potrzebował desperackiego szturmu w końcówce. Tak było choćby w derbach 23 listopada, gdy trener wpuścił go na murawę przy konieczności odrabiania strat, po raz pierwszy ustawiając go szeroko na prawej stronie. Była to zapowiedź tego, co miało nastąpić w kolejnych miesiącach, zwłaszcza po długotrwałej kontuzji Denzela Dumfriesa, która sprawiła, że na skrzydle do dyspozycji pozostali właściwie tylko Diouf i Luis Henrique. Francuz zaczął od pierwszej minuty jedynie w Pucharze Włoch, przeciwko Venezii i Torino, a w lidze musiał cierpliwie czekać na wejścia w końcówkach. Mimo to kilka osobistych satysfakcji sobie zapewnił, jak choćby bramka na 2:0 w Dortmundzie w Lidze Mistrzów.
Sposób, w jaki wykorzystywał go Chivu, tylko podsycił taktyczne wątpliwości wobec byłego gracza Lens. W oczach sztabu był wszystkim, tylko nie klasycznym środkowym pomocnikiem, a już na pewno nie mezzalą, pod którą to pozycję Inter wyłożył 20 milionów euro plus bonusy. W wizji gry rumuńskiego szkoleniowca Diouf nie był w stanie odpowiednio zinterpretować tej roli. W efekcie, w nielicznych minutach, jakie otrzymywał – łącznie 662 w 26 występach, średnio 25 na mecz – oglądaliśmy go na wielu innych pozycjach.
W szczegółach wyglądało to tak: trzykrotnie zagrał jako trequartista, wspierający napastnika; raz jako lewy wahadłowy; pięć razy jako środkowy pomocnik; aż dziesięć razy jako prawy wahadłowy, gdzie prawdopodobnie najlepiej pokazał swoje atuty. Bieg, drybling, osobowość i odwaga – to cechy, które szczególnie przydawały się drużynie Nerazzurrich w końcówkach spotkań. Ostatnim wyraźnym przykładem był mecz z Como w Pucharze Włoch: jego wejście na prawą flankę zwiększyło napór i nieprzewidywalność Nerazzurrich, pchając zespół do sensacyjnego odwrócenia wyniku z 0:2 na 3:2.
Dziś przyszłość Dioufa wciąż pozostaje znakiem zapytania, bo 22-latka z Neuilly-sur-Seine trudno traktować jako filar Interu przyszłości. Z drugiej strony, w porównaniu z innymi zawodnikami, którzy zdążyli już pokazać swój poziom i raczej nie rokują dużego rozwoju, były piłkarz Lens sprawia wrażenie wciąż nieoszlifowanego diamentu, który przy cierpliwej pracy może jeszcze zabłysnąć.
Najwięcej pracy wymagałoby ustawienie taktyczne. O ile we Francji Diouf trafił na idealny kontekst do gry jako środkowy pomocnik, o tyle we Włoszech tak nie było. Chivu wcale go nie skreślił; przeciwnie, szukał dla niego alternatywnych ról, by maksymalnie wykorzystać jego atuty dla dobra drużyny, a pozytywne reakcje nie były rzadkością.
Kluczowe pytanie, jakie należy sobie teraz zadać, brzmi: czy warto dalej stawiać na Dioufa, zatrzymać go w Mediolanie i spróbować wreszcie właściwie go wkomponować pod względem taktycznym? Wątpliwości są zrozumiałe, ale wydaje się, że kibice chcą dać mu kolejną szansę. Świadczy o tym wynik sondy, w której zapytano, kto spośród Dioufa, Luisa Henrique i Davide Frattesiego – piłkarzy, którzy każdy na swój sposób nie do końca przekonali – najbardziej zasługuje na pozostanie w Interze. Odpowiedź była jednoznaczna: niemal 70 procent głosów padło na Francuza. Niemal plebiscyt.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi







Reklama