Vieri: Lautaro pobije Meazzę, Chivu zbudował maszynę do wygrywania
Christian Vieri, były napastnik zarówno Lazio, jak i Interu, w rozmowie z „La Gazzetta dello Sport” zapowiada zupełnie inne starcie o Puchar Włoch niż ligowe: jutro na Stadio Olimpico Lazio i Inter zagrają o trofeum, a stawką dla Nerazzurrich będzie prestiżowy dublet.
- Tym razem motywacja jest na maksymalnym poziomie, bo w grę wchodzi trofeum i to zmienia wszystko. Inter bardzo zależy na dublecie i w jego głowach świętowanie scudetto jest już odłożone na bok. To zdecydowanie najlepsza drużyna we Włoszech, pokazała to przez cały sezon i oczywiście jest faworytem. Ale trzeba uważać na Lazio: miało w tym roku mnóstwo problemów, jednak jedno zwycięstwo może zmyć sporo goryczy i wtedy wychodzisz na boisko z nożem w zębach. Chivu słusznie mówi, że spodziewa się zupełnie innego meczu. Mało tego, to będzie widowisko…
Chivu może jednak stracić Marcusa Thurama. - Miejmy nadzieję, że zdąży się wykurować, bo to jeden z tych piłkarzy, którzy potrafią dać najwięcej radości. Kiedy rusza z piłką, nie da się go dogonić. Inter ma jednak alternatywy: Pio już pokazał, ile jest wart i zasłużył na finał. Ja w jego wieku nie byłem tak daleko i może ludzie nie zdają sobie sprawy, co znaczy przejść ze Spezii w Serie B do Interu walczącego o scudetto: na San Siro można dostać zawrotów głowy. Ale i Bonny spokojnie może funkcjonować na tym poziomie. Chivu nigdy nie narzekał na kontuzje i teraz też tego nie zrobi, nawet jeśli musi się obyć bez Calhanoglu, jednego z najlepszych pomocników na świecie. Zawsze dziwi mnie tylko jedno: gdy kogoś brakuje innym, to wygląda jak dramat, a gdy dotyczy to Interu… wszystko uchodzi za normalne.
W ataku niezmienną gwarancją pozostaje Lautaro Martinez. - Może zostać najlepszym strzelcem w historii klubu. Dogoni Spillo Altobelliego i, czemu nie, także Meazzę: brakuje mu około stu goli (dokładnie 110), ale na pewno się na tym nie zatrzyma. Przez wiele lat utrzyma ten poziom, ma mentalność napastników, którzy nigdy nie odpuszczają. Gdy pytają mnie, co odróżnia go od innych, odpowiadam zawsze tak samo: on po prostu strzela gole. Lautaro trafia na wszelkie możliwe sposoby. Poza tym jest urodzonym zwycięzcą: to oczywiste, że dla zespołu Sarri’ego jest najgroźniejszym piłkarzem, zwłaszcza że ma historyczną okazję podnieść dwa trofea w odstępie pięciu dni. W karierze nie zdarza się to często.
Pochwał nie brakuje również dla samego Chivu. - W odróżnieniu od wielu ludzi we Włoszech, on nie traktuje wszystkiego jak wielkiego dramatu. Końcówka poprzedniego sezonu nie była tragedią, nawet jeśli finał Ligi Mistrzów potoczył się tak, jak się potoczył. Tak samo nie było dramatem zgubienie punktów na początku obecnych rozgrywek, przeciwnie, to pomogło znaleźć właściwą drogę. Chivu pokazał dużą klasę również dlatego, że jako człowiek sportu wiedział, iż napięcia podczas Klubowych Mistrzostw Świata są czymś normalnym. Nigdy nie miałem wątpliwości co do trenera, mimo że brakowało mu dużego doświadczenia, wręcz przeciwnie, spodziewałem się właśnie takiej ścieżki. Przejął po Inzaghim dominujący Inter, zachował kluczowe cechy tej drużyny i dostał szansę wprowadzenia młodych jak Pio czy Sucic. Komunikuje się wprost i pokazał, że ma silny charakter, by pracować z zawodnikami o mocnych osobowościach, nie bojąc się posadzić kogoś na ławce.
Latem do szatni Nerazzurrich mają jednak dołączyć nowi gracze. - Do tej pory Marotta, Ausilio i Baccin robili okienka transferowe na ocenę 10. Spodziewam się kolejnego ruchu w stylu Akanjiego, który kosztował grosze, a uporządkował defensywę. Zasługa Chivu jest zarówno psychologiczna, jak i taktyczna, bo zbudował maszynę do strzelania goli, która znów gra najładniejszy futbol w Serie A, ale klub dał mu do dyspozycji kapitalną kadrę. To piłkarze, jakich nikt inny w lidze nie ma, którzy ciągną wózek od początku do końca sezonu: od Dimarco, przez Dumfriesa, po Calhanoglu, którego zabraknie w tym finale. I jest jeszcze Zieliński, który wrócił na ten poziom także dzięki błyskowi geniuszu trenera. Bastoni? To on musi zdecydować, sercem i głową, nikt nie może wejść w jego skórę i każda jego decyzja będzie zasługiwała na szacunek wszystkich. Spotkało go traktowanie, na które nie zasłużył, więc dokona własnych ocen. Dla Interu jest graczem strategicznym, ale nie ma piłkarzy niezastąpionych. Nawet Messi odszedł z Barcelony.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi






mroczny elf
12 maja 2026 | 10:53
Dobra dobra jutro może być w łeb od Lazio i Gatka będzie inna.
Inter jest silny na seria a ale za słaby na Ligę Mistrzów.
Reklama