Poruszający list Camilli Bresciani do męża Alessandro Bastoniego
Camilla Bresciani, żona Alessandro Bastoniego, poruszyła kibiców emocjonalnym listem do swojego męża. Jej słowa, opublikowane w mediach społecznościowych, szybko zaczęły krążyć w środowisku piłkarskim, bo pokazują zupełnie inne oblicze sukcesu: nie tylko to, które widzimy na murawie, ale przede wszystkim to, które rodzi się w ciszy, z dala od kamer.
W świecie, w którym piłkarzy ocenia się głównie przez pryzmat bramek, asyst i trofeów, Bresciani postanowiła przypomnieć, jak wysoką cenę często płaci się za chwilę chwały. Jej przesłanie to hołd dla codziennej walki, jaką toczą nie tylko zawodnicy, ale też ich najbliżsi. To opowieść o strachu, presji, łzach i o sile, która rodzi się wtedy, gdy stadion już dawno opustoszał.
- Mówią, że sukces to to, co wszyscy widzą na zielonej murawie, pośród krzyków i oklasków. Ale prawda jest taka, że największy sukces zbudowaliśmy my sami, w ciszy naszych lęków, broniąc naszych granic, kiedy świat wokół robił zbyt wiele hałasu.
- Tylko my wiemy, ile razy musieliśmy głęboko odetchnąć, żeby się nie złamać. Tylko my znamy prawdziwy ciężar tych medali, nie są zrobione tylko z metalu, ale z każdej chwili, w której musieliśmy być silni, żeby nie upaść; z każdego spojrzenia mówiącego: wszystko będzie dobrze, nawet wtedy, gdy trudno było w to uwierzyć.
- Zamieniliśmy ból w zbroję, a trudne miesiące w uporczywą nadzieję. To nie była łatwa droga i każdy krok kosztował łzy, których nikt nie widział, ale właśnie w tej pustce odnaleźliśmy naszą prawdziwą siłę.
- Dumna z ciebie, z nas i z tej cichej siły, która doprowadziła nas aż tutaj, razem, mimo wszystko.
Źródło: intermediolan.com

Paweł Świnarski



Reklama