Chivu: od trudnego dzieciństwa do roli trenera Interu

5 czerwca 2026 | 09:50 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady4 min. czytania

Cristian Chivu w obszernym wywiadzie dla „Corriere della Sera” wrócił pamięcią do dzieciństwa w Rumunii, opowiedział o swojej drodze na szczyt oraz obecnej roli trenera Interu. Szkoleniowiec Nerazzurrich zatrzymał się także przy relacjach z piłkarzami i głośnej sprawie Alessandro Bastoniego.

Były obrońca, a dziś trener Interu, miał wczoraj prawdziwy maraton medialny. Po rozmowach dla DAZN i „La Gazzetta dello Sport” udzielił również wywiadu „Corriere della Sera”. Rozmowa, która rozpoczęła się od wspomnień z dzieciństwa i pierwszych kroków w futbolu, naturalnie doprowadziła do jego obecnej przygody na ławce Nerazzurrich.

Dzieciństwo i początki.

- Byłem szczęśliwym dzieckiem. Miałem niewiele, tylko tyle, na ile pozwalał komunistyczny reżim w Rumunii. Dorastałem jednak w oparciu o wychowanie, które otrzymałem od rodziców, ciesząc się samym faktem bycia dzieckiem i bardzo pragnąc tej radości nie stracić. Mieliśmy mało, ale potrafiliśmy w pełni się tym cieszyć. Śmierć mojego ojca? Miałem szesnaście i pół roku. To był jedyny cel w moim życiu: udowodnić mu, że potrafię robić piękne i właściwe rzeczy, jak dojrzały chłopak. Niestety nie zdążył zobaczyć, jak dorastam. W dniu, w którym odszedł, byłem na zgrupowaniu, ale zdążyłem się z nim pożegnać. Następnego dnia, tak jak on by tego chciał, wyszedłem na boisko. Prezent dla mamy, gdy stałem się bogaty? Dom. Dałem mamie wiele prezentów, ale to wciąż za mało, by wynagrodzić jej wysiłek po tym, jak została sama i musiała wychować mnie oraz moją siostrę. Odpłaciła mi dumą z mojej kariery, z tego, że się uczyłem i dotrzymałem obietnicy złożonej ojcu. Dziś w Europie trudno już znaleźć sytuacje podobne do tych z przeszłości. To w Afryce najmocniej widać potrzebę awansu społecznego. Głód daje ogromny napęd: chęć wyrwania się z trudnych warunków, wybicia się i spłacenia wszystkich poświęceń, jakie twoja rodzina poniosła dla ciebie...

Relacje z piłkarzami i sprawa Bastoniego.

- Wiem, że często mam do czynienia z dorosłymi, którzy czasem potrafią przypominać dzieci. Ich szacunek jest ważny, ale to nie jest miłość, jaką czuje się do ojca. Piłkarze wiedzą, że jutro mogą odejść i znaleźć sobie innego „ojca”. Dzieci pozostają dziećmi na całe życie. Daję moim zawodnikom do zrozumienia, że zrobiłbym dla nich wszystko. Jeśli mnie potrzebują, jestem obok. Jestem blisko nich. Nie należę do trenerów przekonanych, że bliskość osłabia autorytet. Autorytet nie wynika z funkcji, lecz ze sposobu bycia. Bastoni? Jako trener doskonale czuję, jak ważne jest budowanie grupy, tworzenie harmonii, bycie lubianym, ale też akceptowanie faktu, że można popełnić błąd. Tego wieczoru postanowiłem postąpić po swojemu i bronić mojego zawodnika do samego końca. Prawdopodobnie właśnie tak zachowałby się ojciec. Starałem się go pocieszyć, bo wiedziałem, że mógł wyjść z tego kompletnie zdruzgotany po linczu, jakiemu został poddany. A przecież to silny chłopak, który nigdy się nie poddaje. W tamtych dniach założył maskę, żebyśmy uwierzyli, że wszystko jest w porządku. Nie można go było jednak zostawić samego. I grupa to doceniła.

Problemy włoskiego futbolu.

- Prawdopodobnie trochę zostaliśmy w tyle, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i sportowym. Anglicy mogą pozwolić sobie na utrzymywanie wysokiego poziomu rywalizacji dzięki wydatkom i pensjom, o jakich u nas nie ma mowy. To, co trzeba poprawić, to praca w sektorach młodzieżowych. Chcemy wprowadzać młodych piłkarzy na boisko, ale powiedzmy sobie szczerze: jeśli przegra się dwa mecze, od razu mówi się o katastrofie, a presja staje się przesadzona. Oczekuje się natychmiastowych wyników, a nie długofalowych projektów. Piłka staje się obsesją i traci się jasność spojrzenia. Wszyscy komentują wszystko, a świat mediów społecznościowych jeszcze bardziej podkręca ton dyskusji. Chcemy, żeby wszystko działo się szybko, wolimy skróty od głównych dróg. Trzeba zachować równowagę w porażkach i, mówię to przede wszystkim do siebie, także w zwycięstwach. Pierwszego dnia, kiedy przyszedłem do Interu, powiedziałem: nie jestem doskonały i wy też nie jesteście. Ale razem możemy dokonać wielkich rzeczy. I tak właśnie się stało.

Źródło: fcinternews.it

Zestawy bitów udarowych SHOCKWAVE™ IMPACT DUTY - Milwaukee - kupisz w mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich