Morata: We Włoszech normalne jest grać i w Milanie, i w Interze

11 czerwca 2026 | 22:17 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady3 min. czytania

Alvaro Morata, dziś napastnik Como, wrócił do trudnych momentów swojej kariery i porównał piłkarskie realia we Włoszech i w Hiszpanii, podkreślając, że w Serie A przejścia między Milanem a Interem są odbierane znacznie spokojniej niż transfery pomiędzy Realem Madryt a Atletico.

- Po meczu w Dortmundzie (ćwierćfinał Ligi Mistrzów 2023/24) kompletnie się pogubiłem. Wpadłem w depresję.

Do tak szczerego wyznania Morata wrócił w programie „El Camino de Mario”, prowadzonym przez Mario Suareza. Hiszpan przypomniał w nim kilka kluczowych epizodów ze swojej kariery, zwłaszcza z okresu gry w Realu Madryt, Milanie i Atletico Madryt.

- Koke, Iniesta i inni bardzo mi pomogli. W ciągu miesiąca przeszedłem od bycia w totalnym dołku jako człowiek do zdobycia mistrzostwa Europy. Brałem leki i w krótkim czasie odszedłem z Atletico, klubu, w którym zawsze chciałem być. Nadal brałem leki, gdy jechałem na prezentację w Milanie, który oczywiście jest wielkim klubem, ale szczerze mówiąc, w ogóle nie docierało do mnie, co tak naprawdę robię.

Atletico Madryt w oczach Moraty

- Jak myślę, że jestem postrzegany w Atletico? Nie wiem. Boli mnie, że odszedłem właśnie wtedy, gdy mam wrażenie, że wreszcie mnie tam zrozumieli i docenili. Szczerze mówiąc, myślę, że odszedłem z poczucia winy. Atletico to wciąż jeden z najlepszych klubów na świecie. Nie wiedziałem, że potem przyjdzie Julián, ale i tak bym został.

- Wcześniej trudno było mi nawet normalnie chodzić po ulicy. Kibice Atletico nie zawsze mnie dobrze przyjmowali, a kibicom Realu Madryt przeszkadzało, że jestem fanem Atleti. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że to jest praca. Grałem w Realu Madryt, bo pojawiła się taka okazja, i jestem za to bardzo wdzięczny. Nie żywię nienawiści ani urazy do nikogo. Carvajal jest moim przyjacielem, wciąż ich wspieram i im kibicuję.

Rywale w Hiszpanii, normalność we Włoszech

- Uważam jednak, że w Hiszpanii nie jest normalne, by piłkarz przechodził z Realu do Atletico, podczas gdy we Włoszech znacznie częściej zdarza się, że ktoś gra i w Milanie, i w Interze. To tylko piłka, ludzie powinni to zrozumieć.

- Zawsze podaję przykład firm: ludzie zmieniają pracę dla pieniędzy, z powodów osobistych albo dlatego, że nie czują się dobrze w dotychczasowym miejscu. A my jesteśmy od razu uznawani za zdrajców. Pozytywne jest to, że kiedy spotykam kibiców Atleti, witają mnie z sympatią. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

- Lubię im tłumaczyć, czym jest Atleti. Gdy zadają mi pytania, zawsze mówię, że to, co widzą, nie jest normalnością. Normalne jest całe życie walczyć o to, żeby coś wygrać. Miałem dużo szczęścia, ale też bardzo ciężko pracowałem. Dlatego chciałbym, żeby moje dzieci kibicowały Atletico, bo uważam, że życie jest najbardziej podobne właśnie do Atleti.

- Kiedy widzę Koke, Cholo i wszystkich ludzi, którzy od lat gonią za Ligą Mistrzów, a potem znowu widzę Koke na zgrupowaniu, jak zaczyna wszystko od nowa... Ja bym nie dał rady. Kosztowałoby mnie to niesamowicie dużo.

Źródło: fcinternews.it

Milwaukee latarka na szyję 4933479898 ładowana przez USB 400 lumenów - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 2

superofca

superofca

12 czerwca 2026 | 00:32

On ma dużo racji w tym względzie natomiast w życiu każdego z nas też są takie momenty kiedy do jakiejś pracy z pewnych powodów nie pójdziemy. Jeśli ktoś nas nauczył zawodu, dbał o nasz rozwój, zapewniał godziwą pensję i pozytywną atmosferę w pracy to pójście tak po prostu do największej konkurencji bez powodu też nie jest dobrze widziane w środowisku.

Garon_92

Garon_92

12 czerwca 2026 | 09:09

Dużo racji ma w tym co mówi ale też piłkarze sami często w tych wywiadach takie kocopoly gadają że trudno się dziwić kibicom złości. Druga kwestia to tak jak wyżej napisał kolega ofca, trzeba też pokazać szacunek wobec ludzi którzy składali się na twoją pensję.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich