Morata: We Włoszech normalne jest grać i w Milanie, i w Interze
Alvaro Morata, dziś napastnik Como, wrócił do trudnych momentów swojej kariery i porównał piłkarskie realia we Włoszech i w Hiszpanii, podkreślając, że w Serie A przejścia między Milanem a Interem są odbierane znacznie spokojniej niż transfery pomiędzy Realem Madryt a Atletico.
- Po meczu w Dortmundzie (ćwierćfinał Ligi Mistrzów 2023/24) kompletnie się pogubiłem. Wpadłem w depresję.
Do tak szczerego wyznania Morata wrócił w programie „El Camino de Mario”, prowadzonym przez Mario Suareza. Hiszpan przypomniał w nim kilka kluczowych epizodów ze swojej kariery, zwłaszcza z okresu gry w Realu Madryt, Milanie i Atletico Madryt.
- Koke, Iniesta i inni bardzo mi pomogli. W ciągu miesiąca przeszedłem od bycia w totalnym dołku jako człowiek do zdobycia mistrzostwa Europy. Brałem leki i w krótkim czasie odszedłem z Atletico, klubu, w którym zawsze chciałem być. Nadal brałem leki, gdy jechałem na prezentację w Milanie, który oczywiście jest wielkim klubem, ale szczerze mówiąc, w ogóle nie docierało do mnie, co tak naprawdę robię.
Atletico Madryt w oczach Moraty
- Jak myślę, że jestem postrzegany w Atletico? Nie wiem. Boli mnie, że odszedłem właśnie wtedy, gdy mam wrażenie, że wreszcie mnie tam zrozumieli i docenili. Szczerze mówiąc, myślę, że odszedłem z poczucia winy. Atletico to wciąż jeden z najlepszych klubów na świecie. Nie wiedziałem, że potem przyjdzie Julián, ale i tak bym został.
- Wcześniej trudno było mi nawet normalnie chodzić po ulicy. Kibice Atletico nie zawsze mnie dobrze przyjmowali, a kibicom Realu Madryt przeszkadzało, że jestem fanem Atleti. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że to jest praca. Grałem w Realu Madryt, bo pojawiła się taka okazja, i jestem za to bardzo wdzięczny. Nie żywię nienawiści ani urazy do nikogo. Carvajal jest moim przyjacielem, wciąż ich wspieram i im kibicuję.
Rywale w Hiszpanii, normalność we Włoszech
- Uważam jednak, że w Hiszpanii nie jest normalne, by piłkarz przechodził z Realu do Atletico, podczas gdy we Włoszech znacznie częściej zdarza się, że ktoś gra i w Milanie, i w Interze. To tylko piłka, ludzie powinni to zrozumieć.
- Zawsze podaję przykład firm: ludzie zmieniają pracę dla pieniędzy, z powodów osobistych albo dlatego, że nie czują się dobrze w dotychczasowym miejscu. A my jesteśmy od razu uznawani za zdrajców. Pozytywne jest to, że kiedy spotykam kibiców Atleti, witają mnie z sympatią. To ma dla mnie ogromne znaczenie.
- Lubię im tłumaczyć, czym jest Atleti. Gdy zadają mi pytania, zawsze mówię, że to, co widzą, nie jest normalnością. Normalne jest całe życie walczyć o to, żeby coś wygrać. Miałem dużo szczęścia, ale też bardzo ciężko pracowałem. Dlatego chciałbym, żeby moje dzieci kibicowały Atletico, bo uważam, że życie jest najbardziej podobne właśnie do Atleti.
- Kiedy widzę Koke, Cholo i wszystkich ludzi, którzy od lat gonią za Ligą Mistrzów, a potem znowu widzę Koke na zgrupowaniu, jak zaczyna wszystko od nowa... Ja bym nie dał rady. Kosztowałoby mnie to niesamowicie dużo.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi







superofca
12 czerwca 2026 | 00:32
On ma dużo racji w tym względzie natomiast w życiu każdego z nas też są takie momenty kiedy do jakiejś pracy z pewnych powodów nie pójdziemy. Jeśli ktoś nas nauczył zawodu, dbał o nasz rozwój, zapewniał godziwą pensję i pozytywną atmosferę w pracy to pójście tak po prostu do największej konkurencji bez powodu też nie jest dobrze widziane w środowisku.
Reklama