Marotta stawia na ludzi, nie tylko na dobrych piłkarzy

20 czerwca 2026 | 08:40 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Ogólna5 min. czytania

Inter nie szuka po prostu dobrych piłkarzy, Inter szuka przede wszystkim ludzi. Najpierw mistrzów w głowie, dopiero potem w nogach. Zawodników silnych na murawie, jeszcze silniejszych w szatni. Takich, którzy budują grupę, potrafią ją wzmacniać i nie myślą wyłącznie o sobie. To podstawowa linia wytyczona przez kierownictwo Nerazzurrich przy wyborze celów transferowych i przy budowaniu kadry, która już teraz jest naszpikowana piłkarzami-drużyną i kompletnymi liderami. W Interze są oni obecni w każdym sektorze, nawet na ławce rezerwowych. To nie przypadek, lecz efekt świadomej strategii. Dimarco i Barella, Lautaro i Thuram, Mkhitaryan, który przedłuża kontrakt i zostaje, Acerbi, który dał bardzo wiele i teraz odchodzi. Ukształtowani mistrzowie o wysokiej klasie ludzkiej, nie tylko sportowej.

Celem jest dołożenie młodych zawodników o konkretnej zawartości piłkarskiej, będących już na fali wznoszącej i łatwych do wkomponowania w system. Taka jest misja Nerazzurrich, absolutnie nienegocjowalna. Opiera się na jasnych, fundamentalnych założeniach, które z czasem przynoszą zwycięstwa, ale przede wszystkim tworzą styl zarządzania. Wczoraj, dziś i jutro to właśnie one stanowią fundament budowy ambitnych i trwałych projektów. Pokazuje to historia futbolu: alchemiczna reprezentacja Bearzota z lat 1978–1982, cudowny Verona Bagnoliego z lat 80., fenomenalny Inter Mourinho z 2010 roku. Wszędzie wielu zawodników świetnych technicznie, ale wszyscy byli przede wszystkim klasą samą w sobie w sferze mentalnej. Dlatego właśnie kompozycja kadry ma tak ogromne znaczenie. Dla Interu to priorytet.

Chodzi o maksymalną jakość w środowisku, które nie toleruje większych wahań. Bo choć piłkarskie umiejętności są kluczowe, to bez mentalności i osobowości znaczą niewiele albo nic. Top management Nerazzurrich pracuje w oparciu o przejrzysty, solidny plan. Bez ozdobników i eksperymentów. Chodzi o zbudowanie armii wojowników. Trochę także filozofów, którzy jeszcze bardziej zwiększą nieodpartą siłę tej drużyny. Chłopaków z mięśniami, ale przede wszystkim z charakterem i duszą. Takich, którzy mogliby zainspirować się Markiem Aureliuszem, stoickim cesarzem głoszącym sukces oparty na pracy wspólnoty i sile wewnętrznej. Wojowników na boisku i poza nim.

Beneamata najbliższej przyszłości celuje w kadrę kompletną pod względem ról, wkomponowaną w jeden, spójny mechanizm działający w jednym kierunku. W tę strategię wpisują się nazwiska Palestry, Curtisa Jonesa i Soleta. Młodzi, a już bardzo dojrzali. Albo doświadczeni, jak bramkarz Provedel. Jasne idee i dojrzałość – to wspólny mianownik tych, którzy szykują się do lądowania w Appiano Gentile. To piłkarze warci kwot, jakie trzeba będzie na nich przeznaczyć, inwestycja w przyszłość pozbawioną zbędnego ryzyka. Być może dlatego są drodzy, ale patrząc na ich profil i cechy, wcale nie aż tak. Tym bardziej że Beppe Marotta, Piero Ausilio i ich sztab są ludźmi starej daty, a właśnie dzięki temu sposobowi myślenia i działania znajdują się w awangardzie. Bardziej nowocześni od tych, którzy na siłę próbują się tak sprzedawać, zwykle marnie.

Szefowie klubu spod znaku węża odwołują się do wartości, które uczyniły nieśmiertelnymi największe europejskie i włoskie drużyny z czasów, gdy made in Italy było synonimem absolutnej jakości, a nie niepewną hybrydą. Zarząd Interu myśli i działa jak dawni prezesi oraz dyrektorzy sportowi, którzy przy wyborze zawodników kierowali się precyzyjnymi, nienaruszalnymi kryteriami. Na najwyższych piętrach przy viale della Liberazione ceni się piłkarza świadomego, potrafiącego wyjść poza własne, indywidualne obowiązki. To jednak za mało. Oczekuje się także osobowości z granitu, naturalnej skłonności do podkreślania centralnej roli drużyny. Tym bardziej że w Interze nie funkcjonują frakcje ani wewnętrzne wojny, a każdy konflikt rozwiązywany jest w klubowych czterech ścianach.

W ostatnich latach trudno wskazać choćby pół przypadku otwartego buntu czy poważnego kryzysu, i to nie tylko dlatego, że zwycięstwa zawsze pomagają uspokoić nastroje i rozproszyć różnice zdań. W Interze mistrzowie są przywiązani do koszulki i do środowiska, które z czasem z klubu zwycięskiego stało się także klubem prestiżowym. To przywiązanie w tym sezonie osiągnęło szczyt w chwilach krótkich kryzysów na niemal perfekcyjnej ścieżce, zakłóconej tak naprawdę jedynie w Lidze Mistrzów. Drużyna zacieśniła szeregi w momentach trudności, żaden z podopiecznych Chivu nie odsunął się od odpowiedzialności. Doskonale wie o tym Lautaro Martinez, zakochany w tych barwach jak klubowa legenda Javier Zanetti. Wiedzą o tym także ludzie z niedalekiej przeszłości, jak Andrea Ranocchia, który był jednym z liderów integrujących grupę, nawet gdy siadał na ławce. Doskonale rozumieją to piłkarze pokroju Barelli, cieszącego się ogromnym międzynarodowym uznaniem, który nie zamierza opuszczać Pinetiny, a nikt nawet nie próbuje go do tego nakłaniać. Wiedzą to również inne kluby, pozostające w roli bezradnych, współodpowiedzialnych za własne porażki i brak budowy podobnie scalających historii.

Poszukiwanie profili o wyraźnie zarysowanych, łatwo rozpoznawalnych cechach ludzkich to główny, wcale nie banalny wyznacznik pracy sztabu Interu. Czeka on niczym na Godota na zawodników bardzo konkretnych w zarządzaniu wielkimi ambicjami, świetnych w kierowaniu zbiorową i indywidualną odpornością psychiczną. To warunek sine qua non naszego mercato. Tegoroczne okno transferowe będzie dla klubu bardziej kosztowne niż w przeszłości, ale jeszcze mocniej podporządkowane tej linii. Linii, która premiuje tych, którzy już z murawy potrafią wznieść wzrok ku majestatowi San Siro i którzy jako liderzy marzą o tym, by pewnego dnia naprawdę do niego dorosnąć.

Źródło: fcinternews.it

Milwaukee latarka na szyję 4933479898 ładowana przez USB 400 lumenów - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich