Zamorano: Chivu fenomen, Lautaro wojownik jak ja, Esposito przyszłością

28 czerwca 2026 | 11:22 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady3 min. czytania

Ivan Zamorano, były napastnik Interu, udzielił wywiadu „La Gazzetta dello Sport”, wracając do swoich lat w barwach Nerazzurrich oraz oceniając obecną drużynę z Mediolanu. Nie mogło zabraknąć wątku legendarnej koszulki z numerem 1+8, w której występował na San Siro.

- Pomysł wyszedł od Mazzoli. To było oczywiste, że dziewiątka należy się Ronaldo, fenomenowi i przyjacielowi. Wracał z mundialu 1998 i przegranej z Francją w finale, a do tego zmagał się z problemami zdrowotnymi. Nie był w najlepszym nastroju, więc Sandro zadzwonił do mnie i poprosił, żebym oddał mu numer 9. Odpowiedziałem: dla mnie w porządku, ale z jakim numerem ja mam grać? Wtedy postawiliśmy na coś wyjątkowego: wejść na boisko z osiemnastką i znakiem plus pomiędzy. Trochę to trwało, zanim dostaliśmy zgody, ale w piątym czy szóstym meczu w końcu mogłem ją założyć. To wciąż symbol? Jestem z tego dumny. Na początku przyklejałem plus taśmą, potem dostaliśmy już właściwe koszulki. Myślę, że to jedna z najlepiej sprzedających się koszulek we Włoszech. Do dziś, kiedy chodzę po Mediolanie, ludzie wciąż ją pamiętają.

Zapytany o najpiękniejszy moment w barwach Interu, Zamorano nie ma wątpliwości.

- Puchar UEFA w 1998 roku, wygrana 3:0 z Lazio. Strzeliłem pierwszego gola, potem dołożyli trafienia Zanetti i Ronaldo, z tym słynnym, ikonicznym podwójnym zwodem przed Marchegianim. W tamtym sezonie byliśmy potężni, mocniejsi od wszystkich. Z Simonim stworzyliśmy wyjątkową chemię. Zabrakło tylko scudetto.

Chilijczyk wspomina także trudniejsze chwile, jak słynny kontakt Ronaldo z Iuliano w meczu Juve – Inter.

- To już przeszłość, ale to był rzut karny.

Zamorano nie szczędzi komplementów Cristianowi Chivu, który w swoim pierwszym sezonie na ławce Nerazzurrich sięgnął po mistrzostwo.

- Fenomen, absolutny numer jeden. Zresztą Zanetti mówił mi to już przed sezonem: Ivan, Cristian jest świetny i sobie poradzi. Marotta, Ausilio i wszyscy, którzy tam pracują, wykonali w Interze znakomitą robotę. Zdobyliśmy scudetto, dominując. Wciąż mówię w liczbie mnogiej? Oczywiście. Inter był domem, rodziną, przyjaciółmi. Prezydent Moratti zabiegał o mnie jak nikt inny. Chciały mnie Juve i Bayern, ale gdy Inter przedstawił mi swój projekt, nie wahałem się ani sekundy. Pięć fantastycznych lat.

- Mam nadzieję, że Inter zdoła wygrać Ligę Mistrzów i zrewanżuje się za cios z Monachium. Zespół rośnie z sezonu na sezon, trzeba mierzyć jeszcze wyżej i podnosić poprzeczkę, celując w wielki puchar. Piłkarz, który podoba mi się najbardziej? Nie sposób nie wskazać Lautaro, znów króla strzelców. To wojownik, taki jak ja. I uwaga na Pio Esposito, to przyszłość reprezentacji, ale on musi grać. W Interze jest trzecim napastnikiem. Takiego zawodnika nie można trzymać na ławce. Pomyślcie, jak zmieniły się czasy: dziś podstawowy napastnik kadry Azzurrich nie gra w swoim klubie...

Źródło: fcinternews.it

Zestawy bitów udarowych SHOCKWAVE™ IMPACT DUTY - Milwaukee - kupisz w mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich