Wyspy Zielonego Przylądka straszą Argentynę, Romero bohaterem dogrywki
Reprezentacja Argentyny długo musiała mierzyć się z własnymi demonami, zanim w Miami mogła świętować awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Obrońcy tytułu wygrali z rewelacyjnym Wyspami Zielonego Przylądka 3:2 dopiero po dogrywce, trzykrotnie obejmując prowadzenie.
W spotkaniu rozgrywanym w spokojnym tempie wynik otworzył genialny błysk Leo Messiego: kapitalne przyjęcie dalekiego podania od Lisandro Martineza i precyzyjny strzał lewą nogą, po którym Vozinha musiał wyjmować piłkę z siatki. Od tego momentu Argentyna kontrolowała przebieg gry, ale po przerwie Wyspy Zielonego Przylądka odważnie podniosły linię pressingu i w końcu dopięły swego, wyrównując po płaskim uderzeniu Deroya Duarte w długi róg.
Lautaro Martinez tym razem wypadł poniżej oczekiwań. Snajper Albicelestes miał bardzo mało miejsca między dobrze zorganizowanymi formacjami rywali i w 63. minucie opuścił boisko, ustępując miejsca Julianowi Alvarezowi. Zanim jednak został zmieniony, wyłożył piłkę Messiemu przy akcji, która mogła przywrócić prowadzenie Argentynie, ale Vozinha popisał się znakomitą interwencją, a potem jeszcze kilkukrotnie ratował swój zespół, pilnując wyniku 1:1 aż do końca regulaminowego czasu.
Na początku dogrywki wydawało się, że mistrzowie świata wreszcie przechylą szalę na swoją stronę. Po zamieszaniu po rzucie rożnym skutecznie przymierzył Lisandro Martinez i Albicelestes znów byli z przodu. Koniec emocji? Nic z tego. Wyspy Zielonego Przylądka nie zamierzały składać broni i odpowiedziały kapitalnym strzałem prawą nogą w wykonaniu Sidny’ego Lopesa Cabrala, który doprowadził do stanu 2:2.
Vozinha jeszcze raz zatrzymał Messiego, ale przy kolejnym stałym fragmencie gry był już bezradny. W 112. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Cristian Romero i strzałem głową zapewnił Argentynie trzecie prowadzenie, oddalając widmo nerwowej serii rzutów karnych. Końcówka i tak była dramatyczna, bo Emiliano Martinez musiał wznieść się na wyżyny umiejętności, broniąc kolejne uderzenie Lopesa Cabrala oraz próbę Gilsona Benchimola – obaj byli o krok od doprowadzenia do 3:3.
Argentyna może już szykować się na starcie z Egiptem w 1/8 finału, zaplanowane na 7 lipca. Wyspy Zielonego Przylądka żegnają się z turniejem, ale zostawiają po sobie fantastyczne wrażenie i mecz, który dla ich piłkarzy i kibiców pozostanie niezapomniany – rozegrany jak równy z równym z aktualnymi mistrzami świata.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi


Reklama