Lautaro odwraca losy Argentyny: z 0:2 na 3:2 z Egiptem w Atlancie
Z Lautaro Argentyna wstaje z kolan: w Atlancie przegrywała z Egiptem już 0:2, by ostatecznie wygrać 3:2, a Toro okazał się absolutnie kluczowy dla losów spotkania.
Mecz na Mercedes-Benz Stadium przeszedł do historii. Faraonowie prowadzili 2:0 i mieli awans do ćwierćfinału mistrzostw świata w garści, po czym w końcówce zostali kompletnie rozbici przez Albiceleste, napędzaną charakterem Leo Messiego i wejściem na murawę kapitana Interu.
W 78. minucie starcia w Atlancie reprezentacja Lionela Scaloniego była poza turniejem. Zespół prowadzony przez Hossama Hassana zasłużenie wygrywał 2:0 po trafieniach Ibrahima Yassera i Mostaphy Ziko, bezlitośnie wykorzystując błędy rozkojarzonej argentyńskiej defensywy i bezradność całej drużyny, która przez długi czas nie potrafiła znaleźć żadnego pomysłu na grę.
Chwilę przed drugim golem Egiptu Ziko miał już raz piłkę w siatce, ale jego bramka została anulowana z powodu wcześniejszego faulu na Lisandro Martinezie. Niewiele później Scaloni sięgnął po rozwiązanie z gatunku rozpaczliwych i zdjął z boiska Rodrigo De Paula, wprowadzając Lautaro Martineza. Ten manewr, początkowo wyglądający na ostatnią próbę ratunku, przyniósł jednak szkoleniowcowi Argentyny niewiarygodne korzyści.
El Toro zmarnował co prawda jedną wyborną sytuację, ale od chwili jego wejścia obrona Egiptu, przez ponad godzinę niemal bezbłędna, kompletnie się posypała. W obliczu agresji, ruchliwości i determinacji kapitana Interu szyki Faraonów zaczęły pękać. Lautaro wymuszał faule, wygrywał pojedynki i brał udział w dwóch z trzech akcji, które zbudowały argentyńską remontadę.
W 79. minucie Albiceleste złapali kontakt po uderzeniu głową Cristiana Romero, który wykorzystał dośrodkowanie Messiego. Chwilę później, w 83. minucie, to właśnie Leo doprowadził do wyrównania, finalizując podanie Gonzala Montiela, poprzedzone sprytnym zagraniem tyłem do bramki ze strony Lautaro.
Na tym jednak wpływ napastnika Nerazzurrich się nie skończył. W samej końcówce Martinez dołożył asystę, która na długo pozostanie w pamięci kibiców: z prawej strony zagrał idealną piłkę na głowę Enzo Fernandeza, a pomocnik nie dał żadnych szans Mostafie Shobeirowi. Egipski bramkarz w pierwszej połowie był bohaterem swojej drużyny, broniąc rzut karny Messiego oraz notując kapitalne interwencje po strzałach Alexisa MacAllistera i Juliana Alvareza, lecz przy tym uderzeniu był bezradny.
Argentyna dokonała niesamowitego wyczynu i zameldowała się w ćwierćfinale, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą pary Szwajcaria – Kolumbia. Messi, który po ostatnim gwizdku rozpłakał się ze wzruszenia, ma już na koncie osiem goli na tym mundialu. Ten wieczór należy jednak także do Lautaro Martineza, który swoim wejściem z ławki odwrócił losy meczu, przez długi czas wyglądającego na kompletnie przeklęty dla aktualnych mistrzów świata.
Źródło: fcinternews.it

NerioCorsi






Reklama