Oficjalnie: Ivan Provedel zawodnikiem Interu!
Bramkarz urodzony w 1994 roku przeniósł się do Interu z Lazio na zasadzie transferu definitywnego.
Na początku strzelał gole. I to mnóstwo. A jednak nawet jako dziecko Ivan Provedel nie marzył o zdobywaniu bramek, lecz o bronieniu tej, do której tak często trafiał. Paradoks z dzieciństwa, który z czasem zdefiniował całą jego piłkarską drogę. Pierwsze lata spędził, budując reputację bramkostrzelnego napastnika na boiskach Friuli. Najpierw w Visinale, niewielkiej miejscowości na południe od Pordenone, potem w Treviso, aż w końcu trafił do drużyn młodzieżowych Pordenone, miasta, w którym urodził się 17 marca 1994 roku. Najmłodszy z sześciorga rodzeństwa, Provedel ma włosko-rosyjskie korzenie po matce. Ta więź z Rosją z czasem odsłoniła niezwykły zbieg okoliczności: jego dziadkowie mieszkali kiedyś drzwi w drzwi z legendarnym Lewem Jaszynem. Z perspektywy czasu wygląda to jak pierwszy znak, że jego przeznaczeniem będzie gra między słupkami.
Jako nastolatek Provedel nadal strzelał w imponującym tempie. W wieku 15 lat zakończył regionalne rozgrywki U15 w barwach Pordenone z dorobkiem 27 goli, liczbami typowymi dla przyszłego środkowego napastnika. On jednak mierzył wyżej, ale w innym kierunku. Gdy miał sześć lat, zakochał się w występach Francesco Toldo na EURO 2000. Bramkarz Interu stał się jego idolem i od tamtej pory Provedel chciał podążyć tą samą drogą. Nauczył się grać jako napastnik, ale coś nieustannie ciągnęło go na przeciwny koniec boiska.
Przełom nastąpił po tamtym sezonie z 27 golami.
- Zagram w bramce albo przestanę grać.
To Renzo Zanet, trener bramkarzy w Liapiave, dał mu upragnioną szansę, powierzając mu po raz pierwszy miejsce między słupkami. Tak zaczęła się długa wspinaczka. W 2010 roku Provedel trafił do akademii Udinese, a w 2013 roku zrobił kolejny duży krok, po raz pierwszy opuszczając Friuli i podpisując kontrakt z Chievo. Od tego momentu jego kariera stała się podróżą przez różne kluby, miasta i ligi. W wieku 19 lat przeniósł się do Pisy, spędzając sezon w Serie C, po czym dołączył do Perugii, gdzie zadebiutował w Serie B. Później były występy w Modenie i Pro Vercelli, aż w końcu kolejny przełom nastąpił w Empoli, gdzie 21 października 2018 roku zadebiutował w Serie A w meczu z Frosinone.
Cierpliwość zawsze była jedną z cech, które najlepiej go definiują. Z natury spokojny i odporny, ukończył szkołę średnią, nauczył się grać na pianinie i nigdy nie pozwolił, by niepowodzenia wykoleiły jego rozwój. Spadek z Empoli nie zachwiał nim, podobnie jak przenosiny do Juve Stabia w Serie B. Paradoksalnie to właśnie tam jego nazwisko po raz pierwszy przebiło się do szerokiej świadomości kibiców – nie dzięki efektownej paradzie czy trofeum, lecz za sprawą dramatycznego wyrównującego gola głową przeciwko Ascoli w sezonie 2019/20, bramki w stylu tych, które tak często zdobywał jako junior. Tamten sezon okazał się kolejnym punktem zwrotnym i przyniósł mu transfer do Spezii oraz powrót do Serie A. Od tego momentu wszystko nabrało tempa. Regularność, pewność siebie i znakomity refleks sprawiły, że stał się jednym z najbardziej godnych zaufania bramkarzy we Włoszech, co zaowocowało transferem do Lazio w 2022 roku, za kadencji Maurizio Sarriego.
W Rzymie jego wpływ był natychmiastowy. Włączony od razu do wyjściowego składu na inaugurację sezonu na Stadio Olimpico, Provedel zaimponował już w debiucie, gdy Lazio rozpoczywało ligę wygraną 2:1. Pierwszy sezon zakończył w znakomitym stylu, notując 21 meczów bez straty gola w Serie A i wyrównując rekord wszech czasów w liczbie czystych kont w jednym sezonie, który dzielił dotąd Gianluigi Buffon z Morganem De Sanctisem. Te występy przyniosły mu nagrodę dla najlepszego bramkarza Serie A w sezonie 2022/23, potwierdzając słuszność odważnej decyzji sprzed lat, gdy zamienił strzelanie goli na bronienie bramki.
Mimo to napastnik w nim nigdy całkowicie nie zniknął. Przeciwnie, doprowadził do jednego z najbardziej niezwykłych momentów w historii Ligi Mistrzów. 19 września 2023 roku, w debiucie w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych w Europie, Provedel w doliczonym czasie gry ruszył w pole karne Atlético Madryt i głową zdobył dramatycznego gola na remis. Kolejna potężna główka. Koleńy strzał godny rasowego środkowego napastnika. Dzięki tej bramce został dopiero drugim bramkarzem w historii, który zdobył gola z gry w meczu Ligi Mistrzów.
Dziś, po czterech sezonach w Lazio, Ivan Provedel spełnił marzenie, które zrodziło się, gdy miał zaledwie sześć lat. Jest gotów założyć koszulkę Nerazzurrich i strzec bramki Interu, idąc śladem Francesco Toldo, którego występy po raz pierwszy zainspirowały go do zostania bramkarzem. Jedno marzenie spełnione. Przed nim wiele kolejnych.
Źródło: inter.it

Kejmo







Reklama