Trener Nerazzurrich otwiera nowy sezon Interu
Słowa trenera Nerazzurrich podczas konferencji prasowej zorganizowanej przy okazji prezentacji nowego sezonu
To wreszcie ten dzień. Minęło już ponad sześć tygodni od zakończenia sezonu 2025/26, w którym Inter sięgnął po historyczny dublet. Teraz czas zacząć wszystko od nowa: nowy sezon sportowy został oficjalnie otwarty wystąpieniami prezesa i dyrektora generalnego Giuseppe Marotty oraz Cristiana Chivu podczas konferencji prasowej w ośrodku treningowym Interu w Appiano Gentile.
Oto, co szkoleniowiec Nerazzurrich powiedział dziennikarzom obecnym na sali:
- Motywacja. Musimy ją w sobie na nowo odnaleźć i dołożyć coś więcej, bo entuzjazmu i ambicji nigdy nie jest za dużo. Poprzedni sezon był wyjątkowy, ale nie chcemy na tym poprzestać. Chcemy to powtórzyć.
Co sprawia, że przed drugim rokiem pracy w klubie czuje się silniejszy i pewniejszy?
- Mam już za sobą ponad 50 meczów w Serie A jako pierwszy trener, więc jak zawsze zrobię wszystko, by znaleźć odpowiednią motywację i przekazać drużynie entuzjazm oraz wiarę. To jest kluczowe dla zespołu, który chce rywalizować na wszystkich frontach i poprawić to, co osiągnęliśmy w poprzednim sezonie.
Jak patrzy na obecne okno transferowe?
- Mamy konkurencyjną kadrę i trzon zespołu, który jest razem od dłuższego czasu. Ci piłkarze wiedzą, co znaczy nosić koszulkę Interu i czego wymaga realizacja naszych celów. Wszystko, co zrobiliśmy na rynku, jest spójne z naszą wizją drużyny i ambicjami klubu na przyszłość.
Jak ocenia powrót włoskich reprezentantów Interu po nieudanych dla nich mistrzostwach świata?
- Oczywiście chcieliby tam być, ale wrócili w dobrym nastroju i cieszą się, że znów są z nami. Pracowaliśmy w małych grupach, wykonywaliśmy testy w różnych terminach. Zjedliśmy razem obiad, świetnie było wszystkich znowu zobaczyć. Są zmotywowani, wypoczęci i to bardzo dobre wyjście na start.
Jaki jest główny obszar do pracy? I jak zastąpić doświadczenie zawodników, którzy odeszli?
- Pożegnaliśmy kilku piłkarzy, którzy zapisali się w historii tego klubu i mieli ogromny udział w naszych sukcesach. Możemy im tylko podziękować za wszystko, co dali Interowi. Teraz mamy grupę, która łączy doświadczenie z młodością. Włączyliśmy też do zespołu kilku zawodników z drużyny Under-23 i Primavery, czekając jednocześnie na powrót tych, którzy grali na mistrzostwach świata. Dysponujemy konkurencyjną kadrą i zrobimy wszystko, by utrzymać wysoki poziom oraz zrealizować nasze cele.
Czy należy się spodziewać Interu podobnego do tego z poprzedniego sezonu?
- Jesteśmy ambitni, ale też elastyczni. Dostosowujemy się do każdego rywala i do wymagań konkretnego meczu, również w jego trakcie. Potrzebujemy intensywności i odwagi, bez szukania wymówek. Zrobimy wszystko, by pozostać konkurencyjni.
Jak uniknąć samozadowolenia po takim sezonie?
- Mamy piłkarzy przyzwyczajonych do wygrywania, którzy wiedzą, jak trzeba pracować na najwyższym poziomie. Rozumieją, jak ważna jest dyscyplina mentalna i unikanie błędów, zarówno na boisku, jak i poza nim. Wciąż jesteśmy głodni, bo wszyscy doskonale pamiętamy, jak wyjątkowe jest uczucie, gdy zdobywa się trofea.
Jakim sezonem będzie dla niego ten nadchodzący? Kogo uważa za najgroźniejszych rywali?
- Nigdy nie czułem, że muszę komukolwiek coś udowadniać poza tym, że mam być sobą i pomagać tym piłkarzom w spłacaniu zaufania, jakim obdarzył mnie klub. Wciąż czuję ogromną odpowiedzialność. Każdy sezon zaczynam od zera, ze swoimi wątpliwościami, pytaniami i poczuciem obowiązku wobec zawodników. Oni zawsze są na pierwszym miejscu. Nie oglądamy się na innych, patrzymy tylko na siebie i na to, czy potrafimy się dalej rozwijać. Jestem przekonany, że także w tym sezonie nie zabraknie nam ambicji. Jestem spokojny, nikogo się nie boję.
Czy Stanković może pójść drogą, którą w poprzednim sezonie podążył Esposito?
- Mam taką nadzieję, dla jego dobra i naszego. Aleksandar jest wychowankiem naszego klubu, więc znamy go bardzo dobrze. Podjął odważną decyzję, by kilka lat temu wyjechać z Włoch, i ma za sobą dwa naprawdę ważne sezony w Luzernie i Club Brugge. Bardzo dojrzał i nie mogę się doczekać, by zobaczyć go na boisku.
Jak silna jest chęć, by zajść dalej w Lidze Mistrzów?
- W piłce nie da się mieć wszystkiego. Te dwa mecze nam nie wyszły, ale wcześniej radziliśmy sobie bardzo dobrze. Minimalnie przegraliśmy w Madrycie i z Liverpoolem. W barażu wziąłem odpowiedzialność na siebie i być może w kilku kwestiach się pomyliłem. Pokazaliśmy jednak, że potrafimy rywalizować z każdym. Czasem dochodzisz do samego końca, czasem nie, ale historia tego klubu uczy, że trzeba walczyć o to, by być konkurencyjnym w każdej rozgrywce.
W jakim aspekcie najbardziej chciałby zobaczyć poprawę względem poprzedniego sezonu?
- Chciałbym, żebyśmy byli odważniejsi, bardziej zdecydowani w kluczowych momentach i nigdy nie podchodzili do meczu z myślą o następnym spotkaniu. Każdy mecz zasługuje na takie samo skupienie i powagę. Musimy być najlepszą wersją siebie każdego dnia. Mamy i nadal będziemy mieć kadrę, która jest w stanie to zapewnić.
Czy zespół znów zacznie sezon ustawieniem 3-5-2?
- W poprzednim sezonie bardzo często zmienialiśmy sposób, w jaki bronimy i budujemy ataki. Tak naprawdę nigdy nie trzymaliśmy się jednego, sztywnego ustawienia. W zależności od planu na mecz i rywala dostosowywaliśmy się, także jeśli chodzi o role takich zawodników jak Andy czy Luis Henrique, którzy są przyzwyczajeni do gry wyżej. Piłkarze muszą być wszechstronni. Dla mnie elastyczność jest równie ważna jak system. O zwycięstwie nie decyduje tylko styl gry, ale też to, jak szybko potrafisz się zaadaptować.
Czy ma więcej wątpliwości, czy raczej pewników?
- Żyję z wątpliwościami. To one pomagają mi się rozwijać, zmuszają do myślenia i nie pozwalają popaść w samozadowolenie. Nie spędziłem lata, rozmyślając o trofeach, które już zdobyliśmy. Myślałem wyłącznie o tym, co musimy zrobić w tym sezonie. W pełni ufam tej grupie i znam ludzi, z którymi pracuję. Ci piłkarze są ambitni i wciąż głodni kolejnych sukcesów.
Którzy zawodnicy z akademii będą trenować z pierwszym zespołem?
- Na ten moment jest ich z nami całkiem sporo, ale przed wyjazdem do Niemiec sytuacja się wyklaruje. Teraz w ataku mamy do dyspozycji tylko Pio, obok niego są Lavelli, Topalović, Mosconi i Iddrissou. Każdy z nich dostanie swoją szansę, by coś wnieść. Dla młodych piłkarzy to nigdy nie jest łatwe, ale to fantastyczna okazja, by trenować u boku zawodników najwyższej klasy. Powinni się tym cieszyć, grać z luzem i uczyć się od tych, którzy są obok. My zrobimy wszystko, by pomóc im się zaadaptować.
Czy Pavard zostanie w klubie?
- Benjamin jest piłkarzem Interu. Wszyscy wiemy, co wydarzyło się w poprzednim sezonie. Teraz wrócił do nas, zobaczymy, jak będzie wyglądał w treningu, i wtedy podejmiemy decyzję.
Czy Diouf rozpocznie sezon jako skrzydłowy czy pomocnik?
- Mam ten trochę szalony pomysł, żeby przestawić go na typowego skrzydłowego. W kilku meczach pokazał odwagę i instynkt ofensywny właściwy dla tej roli, zwłaszcza gdy wchodzi w ostatnią tercję boiska, jak w półfinale z Como, kiedy sprawiał rywalom mnóstwo problemów. Robił to już wielokrotnie, ale nie chcę odbierać mu pewności w obecnej roli. To do mnie i sztabu należy zadanie, by go przekonać. Będą też mecze, w których zagra w środku pola, ale ma cechy, których brakuje nam na skrzydle, dlatego właśnie widzę go w tej strefie.
Na ile pomaga fakt, że może liczyć na tak silne wsparcie klubu?
- Tak jest od lat, więc to nic nowego. W całym klubie są ludzie z ogromnym doświadczeniem w piłce, a sukcesy Interu w ostatnich sezonach nie wzięły się z przypadku. Od właścicieli po piłkarzy mamy doświadczenie, profesjonalizm i świetnych ludzi na każdym szczeblu. To daje nam idealne środowisko do pracy, a wsparcie, jakie otrzymujemy od kibiców, jest najlepszą nagrodą, o jaką możemy prosić.
Źródło: inter.it

Kejmo




Reklama