Barella: chcę przebić Zanettiego i wygrać wszystko z Interem

21 lipca 2026 | 09:23 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Wywiady6 min. czytania

Nicolò Barella w obszernym wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” opowiada o pierwszych dniach letniego zgrupowania w Niemczech, wymaganiach trenera Cristiana Chivu, roli w szatni, kolegach z drużyny oraz o swoich wielkich celach z Interem i w reprezentacji Włoch.

- Musimy poprawić się jeszcze bardziej w porównaniu z poprzednim sezonem. Chcemy zacząć tak, jak skończyliśmy, czyli grając nasz najlepszy futbol. Zgrupowanie jest bardzo intensywne. Jedni znoszą je lepiej, inni trochę bardziej się męczą, są też tacy, którzy potrzebują więcej czasu, by dojść do idealnej formy.

- Trener oczekuje ode mnie, żebym pomagał drużynie, wykorzystując swoje atuty. Teraz, gdy nie ma Lautiego, z którym rozmawiałem jeszcze przed finałem, prosi mnie też, żebym bardziej się odzywał, trochę bardziej zachowywał się jak kapitan. Od pierwszego dnia, odkąd tu przyszedł, zawsze mi ufał i traktował mnie w niesamowity sposób.

- Zbliżam się do sezonu, w którym chcę rozwinąć trochę inny sposób grania, bo moje ciało od czasu do czasu reaguje już inaczej. Próbuję grać w piłkę trochę bardziej „sprytną” pod względem zarządzania siłami, bardziej zachowawczą. Nasz styl, z wahadłowymi, którzy pomagają nam wbiegać do przodu, mi to umożliwia. Mam 29 lat, a nie 23, jak wtedy, gdy tu przychodziłem.

- Ja jako wzór? Ci „starsi” zawsze muszą nim być, ale młodzi też mogą. To kwestia pracy i oddania się do dyspozycji drużyny, niezależnie od wszystkiego. Nie czuję, że koniecznie muszę być punktem odniesienia, ale jeśli ktoś ma ochotę ze mną porozmawiać, bardzo mnie to cieszy. Nie wiem więc, czy „wzór” to właściwe słowo, może bardziej źródło inspiracji, patrząc na moją karierę tutaj.

W rozmowie Barella szerzej odnosi się do kilku kolegów z zespołu, zwłaszcza tych młodszych, którzy coraz śmielej pukają do pierwszego składu Nerazzurrich.

- Kiedy Petar Sucic dotyka piłki, od razu widzisz, że ma futbol we krwi. Tutaj wywalczył sobie ważne miejsce i stał się podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji, która w ostatnich latach rozgrywała świetne mistrzostwa świata i Europy.

- Alek Stankovic zawsze był bardzo dojrzałym chłopakiem, a teraz jest jeszcze dojrzalszy. Wyszedł ze swojej strefy komfortu, czyli z Interu, i bardzo się rozwinął. Ma ogromne możliwości i jestem pewien, że w tym sezonie bardzo nam pomoże.

- Massolin ma znakomitą fizyczność i bardzo dobrą technikę. Piłkarzy, którzy łączą te dwie cechy, jest naprawdę trudno znaleźć.

- Esposito, mimo że jest młody, udowodnił, że jest silny i bardzo ważny zarówno dla Interu, jak i dla reprezentacji. Dlatego wszyscy o nim mówią, ale kiedy tak jest, wystarczy, że zrobisz coś dobrze, a wynoszą cię pod niebo jak boga, potem po jednym błędzie zaczynają krytykować. To nie jest łatwe, szczególnie gdy jesteś młody i funkcjonujesz w realiach obecnego włoskiego futbolu, z kadrą, która nie radzi sobie najlepiej. To tworzy presję. Ale znam go dobrze i wiem, że potrafi sobie z nią poradzić.

- Pio jest dla nas napastnikiem, który robi różnicę, bo ma cechy inne niż wszyscy pozostali. Ma gola we krwi, znajduje drogę do bramki znikąd. Dlatego musimy go rozpieszczać, chronić.

Barella jasno określa też cele, jakie stawia sobie i Interowi w nadchodzącym sezonie, nie kryjąc, że wciąż ma w głowie niewykorzystane szanse w Lidze Mistrzów.

- Odkąd trafiłem do Interu, najpierw do Antonio Conte, potem do Simone Inzaghiego, a teraz do Chivu, celem zawsze było zwyciężanie. Były sezony, w których radziliśmy sobie lepiej, i takie, w których gorzej. W tym roku jest tak samo. Różnica polega na tym, że w poprzednim sezonie wygraliśmy mistrzostwo i Puchar Włoch, a teraz, żeby mówić o dobrym roku, musimy znowu zdobyć oba trofea, do tego Superpuchar i spróbować spisać się lepiej w Lidze Mistrzów. To będzie trudne, potrzeba mnóstwo energii, ale takie są nasze ambicje.

- Liga Mistrzów? Odpowiem jednym słowem: marzenie. Dwa razy byłem bardzo blisko i nie udało się jej dotknąć, to coś, czego nigdy nie mogłem w sobie przełknąć. To stała myśl, ale wiemy, że – jak powiedział też prezydent Marotta – w porównaniu z innymi klubami, które wydają na rynku setki milionów, my zawsze musimy dawać z siebie coś ekstra. I to robiliśmy: naszym stylem gry, naszymi pomysłami i ogromną wolą dojścia na szczyt. Dwa razy byliśmy o krok, mamy nadzieję, że pojawi się trzecia okazja i że to będzie ta właściwa.

Pomocnik Nerazzurrich wraca również do trudniejszego okresu poprzedniego sezonu, który zbiegł się z kolejnym wielkim rozczarowaniem w reprezentacji, oraz do sposobu, w jaki udało mu się odbudować.

- Ta seria meczów przyszła po rozczarowaniu brakiem awansu na mundial. Kiedy dotykasz dna, a dla mnie to był już drugi raz, kiedy przegrałem baraże, możesz tylko się podnieść. Przez głowę przeszło mi mnóstwo myśli. Potem razem z kolegami staraliśmy się patrzeć pozytywnie.

- Kiedy przestałem wszystko dusić w sobie, zrozumiałem, że nie mogę pozwolić, by to, co się stało, choć było bardzo bolesne, mnie blokowało. Zakasałem rękawy po tych miesiącach, w których najpierw przegrałem finał Ligi Mistrzów, a potem przeżyłem tamto mundialowe rozczarowanie.

- Po tej przerwie strzeliłem gola Romie. Uścisk kolegów, ich radość i ja, który znowu zacząłem się uśmiechać… To wszystko sprawiło, że coś we mnie „kliknęło”.

- Mundial 2030? To jest to, czego w kadrze chcę najbardziej: choć raz pojechać na mistrzostwa świata i móc o nie powalczyć. Moja droga w reprezentacji zaczęła się od wygrania mistrzostw Europy, a potem nagle nie zagrałem na dwóch mundialach. Niesamowity początek, a potem zjazd w dół. To zostawia mnie z poczuciem niedosytu.

Barella odnosi się również do osobistych osiągnięć w barwach Interu, przyznając, że niektóre z nich przerosły nawet jego własne oczekiwania, ale jednocześnie wyznacza sobie kolejne ambitne cele.

- Nigdy nie myślałem, że zostanę piłkarzem z największą liczbą asyst w historii Interu, a jednak tak się stało. Nigdy też nie zakładałem, że zostanę wicekapitanem. Ale jeśli pytasz, czy na to liczyłem, odpowiadam: tak. Chciałbym na przykład zostać zawodnikiem z największą liczbą występów w tej koszulce, ale nie myślę o tym na co dzień.

- Kiedy tu przychodziłem, powiedziałem sobie tylko: idę grać w Interze, żeby dać z siebie wszystko i wygrać wszystko. Mogłem zrobić jeszcze więcej, ale jestem dumny z tego, co osiągnąłem do tej pory.

- Czy chciałbym zakończyć karierę w Interze? Tak. Potem wszystko zależy od tego, jak szybko będę się starzał.

Źródło: fcinternews.it

M12 FUEL™ Subkompaktowa wiertarko-wkrętarka z udarem Milwaukee 4933479870 - kupisz na mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 4

MAV

MAV

21 lipca 2026 | 13:20

Czyli łatwe wytłumaczenie tego że mniej biega i macha łapami bo gra sprytnie zachowawczo

superofca

superofca

21 lipca 2026 | 14:11

Zanettiego, żeby przebić to byś musiał co najmniej z 15 sezonów jeszcze pograć, powodzenia, próbuj ale to raczej się nie zdarzy.

vlodek2532

vlodek2532

21 lipca 2026 | 14:56

Przy obecnym natłoku meczów to pełnych 10 sezonów by wystarczyło.

Promatti

Promatti

21 lipca 2026 | 14:45

Trzymam Kciuki Nicolo!! Forza Inter!


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich