Diouf bohaterem sparingu: Inter odwraca mecz z Karlsruher
Dwie kapitalne bramki Francuza w doliczonym czasie gry odwróciły losy spotkania na BBBank Wildpark i pozwoliły Interowi pożegnać się z Niemcami zwycięstwem.
To wciąż tylko lipcowe granie, ale Inter pozostaje sobą: to drużyna, która nie odpuszcza, walczy do końca i potrafi dokonać rzeczy z pozoru niemożliwych. Na BBBank Wildpark przeciwko Karlsruher SC Nerazzurri rozgrywają solidny mecz, mimo nieuniknionej letniej rdzy po ponad dwóch miesiącach bez oficjalnej rywalizacji. KSC to zorganizowany zespół, będący dalej w przygotowaniach – sezon 2. Bundesligi rusza już na początku sierpnia – i energia gospodarzy początkowo sprawia Interowi sporo problemów. Po wyrównanej pierwszej połowie Civeja daje Niemcom prowadzenie tuż po przerwie, a dalsza część meczu zamienia się w długi monolog Nerazzurrich, który długo nie chce przerodzić się w wyrównującego gola.
Inter jednak nie zamierza się z tym pogodzić. Mistrzowie nie lubią przegrywać, nawet w letnich sparingach. Gdy wydaje się już, że spotkanie spokojnie dobiegnie końca bez większych emocji, Nerazzurri odwracają jego losy. Do głosu dochodzi Andy Diouf, który pokazuje pełnię możliwości swojej lewej nogi. W pierwszej minucie doliczonego czasu Francuz doprowadza do remisu potężnym strzałem z woleja z linii pola karnego, a trzy minuty później zapewnia Interowi zwycięstwo przepięknym uderzeniem technicznym z narożnika szesnastki. Kończy się 1:2: Inter pokonuje Karlsruher, oficjalnie otwiera okres przygotowawczy wygraną i żegna niemiecki obóz z bardzo obiecującymi sygnałami na przyszłość.
PRZEBIEG MECZU
Pełne trybuny, piłka znów w ruchu, głód gry i walki na boisku. Minęły ponad dwa miesiące od ostatniego oficjalnego spotkania Interu, który wreszcie wraca do rywalizacji. Nowy sezon, nowa, efektowna koszulka ze Scudetto i kokardą Pucharu Włoch na piersi. To tylko towarzyskie starcie pod koniec lipca, ale gdy gra Inter, dzień od razu wygląda inaczej. Na BBBank Wildpark w Karlsruhe mistrzowie Włoch mają okazję strząsnąć z siebie kurz i ponownie poczuć trawę pod butami w meczu z dumnym, pełnym energii rywalem.
W klasycznym dla Nerazzurrich ustawieniu 3-5-2 Cristian Chivu stawia na mieszankę doświadczenia i młodości. W obronie obok Bissecka i Carlosa Augusto gra na środku Bovio, w roli reżysera Aleksandar Stankovic, wspierany przez Barellę i Mkhitaryana. Na lewej stronie operuje Mattia Marello, po prawej Luis Henrique, a w ataku duet tworzą Pio Esposito i Iddrissou. Ustawienie 4-4-2 Karlsruher w pierwszych minutach mocno utrudnia życie Interowi: gospodarze są świetnie zorganizowani i naładowani energią, wysoko pressują, utrudniając drużynie Chivu spokojne rozgrywanie akcji.
Pierwszy poważny sygnał wysyłają Niemcy. Już w 4. minucie Franke dochodzi do główki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale jego próbę blokuje Bisseck, wybijając piłkę na korner. Szukając nowych schematów, Inter wraca do swoich sprawdzonych rozwiązań. Barella często szuka bezpośrednich, wertykalnych podań do napastników. Pio Esposito cofa się, gra tyłem do bramki i robi miejsce dla partnerów. Właśnie po tej osi w 7. minucie powstaje pierwsza okazja Interu: akcja kończy się dośrodkowaniem Marello z głębi lewej strony, idealnym na głowę Iddrissou. Jego strzał broni jednak Bernat.
Początek meczu jest żywy, a Inter stara się odpowiadać Karlsruher szybkością i intensywnością. Zespół trenera Maximiliana Senfta odgryza się groźną kontrą: Pinto Pedrosa urywa się obrońcom na wolne pole, ale jego uderzenie pewnie broni Martinez. Nieustanny pressing gospodarzy mocno utrudnia Nerazzurrim rozegranie. Po odzyskaniu piłki w środku pola Wanitzek próbuje zaskoczyć Martineza strzałem niemal z linii środkowej, ale nie trafia w bramkę.
Mimo letniej przerwy Inter konsekwentnie szuka swoich charakterystycznych zagrań, starając się uwolnić przestrzeń szczególnie po lewej stronie. W 19. minucie kolejny raz dośrodkowuje Marello, tym razem na głowę Esposito, ale znów dobrze interweniuje Bernat. Karlsruher gra bardzo agresywnie i stara się wykorzystywać także stałe fragmenty gry, w tym dalekie wrzuty z autu. W ciągu dwóch minut gospodarze dochodzą do strzałów najpierw przez Wiethaupa, którego próbę blokuje obrona, a potem przez Wanitzka, którego uderzenie łapie Martinez.
W 29. minucie błąd Interu przy wyprowadzaniu piłki otwiera Wiethaupowi drogę do strzału z linii pola karnego, ale Martinez bez trudu chwyta futbolówkę. Jedna z najlepszych okazji Nerazzurrich w pierwszej połowie ma firmę Bissecka. Niemiecki obrońca raz po raz podłącza się prawą stroną, wymieniając się pozycjami z Luisem Henrique. Po indywidualnej akcji dochodzi w okolice szesnastki, piłka trafia następnie do Barelli, który kapitalną raboną odgrywa ją z powrotem do Bissecka. Strzał obrońcy z pierwszej piłki nie zaskakuje jednak Bernata.
W końcówce pierwszej połowy więcej energii mają gospodarze, co jest naturalną konsekwencją bardziej zaawansowanego etapu przygotowań w porównaniu z Nerazzurrimi. Karlsruher dłużej utrzymuje się na połowie Interu i dochodzi do strzału Zora, który jednak nie trafia w bramkę, naciskany ofiarną interwencją wślizgiem przez Esposito. Tuż przed przerwą swojej szansy szuka jeszcze Stankovic uderzeniem z dystansu, ale Bernat łapie piłkę w dwóch tematach.
Po zmianie stron na boisko wychodzi zupełnie odmieniony Inter. W drugiej połowie bramki Nerazzurrich broni Di Gennaro, trójkę obrońców tworzą Pavard, Maye i Bastoni, w środku pola grają Frattesi, Akinsanmiro i Zieliński, na wahadłach pojawiają się Diouf i Dimarco, a z przodu Mosconi i Topalovic. Karlsruher wymienia tylko dwóch graczy w środku pola, ale przechodzi na bardziej ofensywne 4-3-3. Świeżość gospodarzy znów daje o sobie znać: Niemcy kontynuują agresywny pressing na całej szerokości boiska.
W 47. minucie Jung uderza głową z centralnej strefy pola karnego, lecz nie trafia w światło bramki. Gospodarze konsekwentnie atakują jednak prawą flanką. Najpierw Wanitzek wbiega w pole karne i zagrywa piłkę wzdłuż bramki, ale żaden z partnerów nie zamyka akcji. Chwilę później, po groźnie zapowiadającej się kontrze Mosconiego przerwanej świetnym powrotem Pinto Pedrosy, w 50. minucie pada gol na 1:0. Broschinski utrzymuje się przy piłce w walce z obrońcą, schodzi niemal do linii końcowej i zagrywa na środek pola karnego do świeżo wprowadzonego Civei. Ten ma mnóstwo miejsca, spokojnie przyjmuje i mocnym strzałem nie daje Di Gennaro żadnych szans.
Po krótkim okresie koniecznej reorganizacji Inter ponownie przejmuje inicjatywę, z dużą determinacją atakując przede wszystkim lewą stroną. Najpierw groźne dośrodkowanie Bastoniego nie znajduje żadnego adresata, a w 61. minucie Dimarco próbuje strzału, który bez większych problemów broni Bernat. W środkowej fazie drugiej połowy Nerazzurri stwarzają sobie najlepsze sytuacje w całym meczu. W 64. minucie Topalovic zakręca piłkę technicznym uderzeniem z linii pola karnego, które bramkarz Karlsruher paruje na rzut rożny. Chwilę później Mosconi nie czysto trafia głową po perfekcyjnie bitym przez Dimarco stałym fragmencie.
W 67. minucie Bernat popisuje się znakomitą interwencją po strzale Pavarda z bliskiej odległości, znów po idealnym dośrodkowaniu Dimarco. Pięć minut później, po kolejnym mocnym, płaskim zagraniu lewego wahadłowego w pole karne, Mosconi próbuje sprytnego podania piętą do Topalovicia. Słoweniec dopada do piłki w odpowiednim momencie, ale z bardzo dobrej pozycji nie trafia w bramkę.
W końcowej fazie meczu Chivu wprowadza Lavelliego za Maye, szukając jeszcze bardziej ofensywnego ustawienia w pogoni za wyrównaniem. Karlsruher ogranicza się głównie do kontrataków. W 80. minucie Ponente Ramirez znajduje się zupełnie sam w polu karnym Interu i uderza groźnie, ale nie trafia w bramkę Di Gennaro.
Tak długo wyczekiwane wyrównanie przychodzi na początku doliczonego czasu gry i ma w sobie wiele z piłkarskiego arcydzieła w wykonaniu Andy’ego Dioufa. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Dimarco obrońcy Karlsruher wybijają piłkę przed pole karne, ale najszybciej dopada do niej właśnie Francuz. Diouf huknie lewą nogą z woleja, a jego potężne, perfekcyjnie wymierzone uderzenie nie daje Bernatowi najmniejszych szans. Biorąc pod uwagę przebieg meczu, remis jest w pełni zasłużony dla Interu.
To jednak nie koniec. W samej końcówce Nerazzurri zadają decydujący cios, a bohaterem ponownie zostaje Diouf. Francuz schodzi z piłką na lewą nogę na skraju pola karnego i fantastycznym, technicznym strzałem w dalszy róg zdobywa przepiękną bramkę, która zapewnia drużynie Chivu zwycięstwo 2:1.
KARLSRUHER – INTER 1:2 | RELACJA
Bramki: 50' Civeja (K), 90+1' Diouf (I), 90+4' Diouf (I).
KARLSRUHER SC (4-4-2): 1 Bernat; 2 Jung, 28 Franke, 22 Kobald, 3 Ofli (33 Bergh 62'); 36 Pinto Pedrosa (37 Ponente Ramirez 69'), 7 Wiethaup (6 Vaananen 46'), 26 Zor (23 Civeja 46'), 10 Wanitzek; 9 Broschinski (11 Eichinger 69'), 13 Fukuda (15 Scholl 82'). Rezerwowi: 30 Himmelmann, 18 Gebert. Trener: Maximilian Senft.
INTER (3-5-2): 1 J. Martinez (12 Di Gennaro 46'); 31 Bisseck (28 Pavard 46'), 46 Bovio (56 Maye 46' (53 Lavelli 73')), 30 Carlos Augusto (95 Bastoni 46'); 11 Luis Henrique (17 Diouf 46'), 23 Barella (16 Frattesi 46'), 5 Stankovic (24 Akinsanmiro 46'), 22 Mkhitaryan (7 Zieliński 46'), 54 Marello (32 Dimarco 46'); 94 Esposito (48 Mosconi 46'), 52 Iddrissou (58 Topalovic 46'). Rezerwowi: 49 Provedel, 60 Farronato. Trener: Cristian Chivu.
Żółte kartki: Bovio (I), Civeja (K).
Czas doliczony: 1 minuta.
Sędzia główny: Daniel Schlager. Asystenci: Gunsch, Fritsch.
Źródło: inter.it

Kejmo







Reklama