Derby w Perth obnaża braki kadrowe. Jaki transfer priorytetem Interu?

6 sierpnia 2026 | 11:02 Redaktor: Kejmo Kategoria:Ogólna3 min. czytania

Derby w Perth, zawieszone między już zapisaną przeszłością minionego sezonu a nieprzeniknioną przyszłością tego, który dopiero nadejdzie, potwierdziło to, co o obecnym stanie Interu i Milanu wiadomo było od dawna. Obie drużyny, abstrahując od nieobecności największych gwiazd wciąż odpoczywających po mundialu, wyglądają na niekompletne, choć do końca okna transferowego pozostaje coraz mniej czasu. Czas na poprawki jeszcze jest, ale nie wiadomo, jak długo potrwa impas w działaniach obu dyrekcji. Podczas gdy rossoneri zatrzymali się po sprowadzeniu dwóch ciekawych ogniw, Gonçalo Ramosa i Mario Gili, wydając mimo wszystko więcej niż ktokolwiek we Włoszech, Nerazzurri jak dotąd „ograniczyli się” do zakontraktowania Ivana Provedela, luksusowego wolnego agenta Johna Stonesa, a także do ponownego sprowadzenia Aleksandara Stankovicia i wykupu Manuela Akanjiego. Z wyraźnym wrażeniem po stronie Viale della Liberazione, że ten prawdziwy wielki transfer wciąż pozostaje w zanadrzu – z takiego czy innego powodu.

Strategie, w świetle trudności, jakie stwarza obecne mercato, zostały w trakcie znacząco zmodyfikowane, do tego stopnia, że stały się nieczytelne dla obserwatorów, dla tych, którzy patrzą z zewnątrz i oceniają, nie znając wewnętrznych mechanizmów. Rozważań i kalkulacji wokół każdego pojedynczego celu jest mnóstwo, tym bardziej jeśli nie spełnia on w stu procentach określonych parametrów techniczno-ekonomicznych, ale najbardziej rzuca się w oczy fakt, że hamulec na negocjacje nakładają piłkarze uznani za zbędnych, którzy nie chcą ruszyć się z Mediolanu. Szybkie i zyskowne sprzedaże – pięta achillesowa Piera Ausilia w ostatnich oknach. I tak, cyklicznie, wraca temat pożądanych odejść Davide Frattesiego i, ostatnio, Benjamina Pavarda, aby zrobić miejsce dla graczy lepiej pasujących do koncepcji Cristiana Chivu.

- Po prestiżowym sparingu z Manchesterem City, wygranym po rzutach karnych, rumuński trener dał jasno do zrozumienia, że potrzebuje jeszcze jednego wahadłowego, skoro obecnie ma do dyspozycji zaledwie trzech, maksymalnie trzech i pół, jeśli doliczyć Carlosa Augusto.

Słynny „krótki koc”, który jakkolwiek go naciągniesz, zawsze odsłoni jakąś część kadry: jeśli przesuniesz Brazylijczyka, byłego gracza Monzy, do piątki pomocników, wtedy dziura pozostaje w defensywie, gdzie John Stones nie jest w stanie przykryć jednocześnie odejść Francesco Acerbiego i Stefana de Vrija, zwłaszcza jeśli spojrzeć na historię jego kontuzji.

Przyjście Marco Palestry lub Amama Khalailiego nadałoby letniemu mercato Nerazzurrich zupełnie inny wymiar, bo klub wciąż szuka zaginionego następcy Denzela Dumfriesa. Czy właśnie on jest dziś głównym celem Interu, nie sposób stwierdzić, skoro do mediów praktycznie nie wypływają żadne nazwiska. Uparcie przewijają się jedynie Cristian Romero i Curtis Jones – nazwiska efektowne, ale bardziej jako wabik niż realne rozwiązanie jednego z najtrudniejszych problemów, jakie trzeba rozstrzygnąć, by 3-5-2 funkcjonowało przez cały sezon, na wszystkich frontach.

Potrzebne jest jasne rozróżnienie, także na poziomie komunikacji, między okazjami, priorytetami a czystymi ambicjami, bo odliczanie do 1 września już się rozpoczęło.

Źródło: fcinternews.it

Plecak roboczy wzmacniany Milwaukee – 48228200

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich