Luis Henrique i Pavard: różne sytuacje, wspólny finał w Interze

2 września 2026 | 11:50 Redaktor: NerioCorsi Kategoria:Ogólna3 min. czytania

Luis Henrique i Pavard, choć znaleźli się w odmiennych położeniach, ostatecznie dzielą wspólny los: obaj zostają w barwach Nerazzurrich, a ich przypadki – mimo odmiennych niuansów – pokazują, jak Inter zarządza dziś swoją kadrą i rynkiem transferowym.

Nawet w momentach, gdy Luis Henrique wydawał się, a najprawdopodobniej rzeczywiście był, bardzo blisko przejścia do Romy, Cristian Chivu ani razu nie zasugerował Brazylijczykowi, że powinien opuścić Nerazzurrich. Również w odniesieniu do Benjamina Pavarda rumuński szkoleniowiec, wbrew licznym doniesieniom z ostatnich tygodni, nigdy nie miał z Francuzem poważniejszych problemów osobistych. Warto uporządkować fakty.

Mai messo alla porta

W przypadku Luisa Henrique rzeczywiście doszło do konkretnych rozmów z klubem ze Stolicy. A ściślej mówiąc: Inter bez wahania sprzedałby skrzydłowego Romie za wspominane od dawna 25–30 milionów euro. Chivu zaakceptował ewentualne odejście zawodnika z Ameryki Południowej. Na tym jednak sprawa się kończy. Jedno to zgodzić się z możliwą decyzją władz klubu – korzystną dla budżetu przy Viale della Liberazione, a potencjalnie także dla samej kadry mistrza Włoch, bo wskazany był już profil ewentualnego następcy – czym innym jest uznać danego piłkarza za zbędnego i definitywnie go skreślić.

Dla pełnej jasności: Chivu, podobnie jak wszyscy w Interze, wprost zakomunikował Kristjanowi Asllaniemu, że nie będzie częścią projektu. I tak się stało. Luis Henrique natomiast nigdy nie został postawiony pod ścianą ani grzecznie odprowadzony do drzwi. Byłby sprzedany, to oczywiste, gdyby na stole pojawiła się odpowiednio wysoka oferta. Przedstawiono mu scenariusz odejścia, owszem. Ale istnieje zasadnicza różnica między kimś, kto niezależnie od okoliczności i tak by nie został, a zawodnikiem, który po prostu znalazł się w centrum normalnych rozmów transferowych.

Ta subtelna, lecz istotna różnica w podejściu sprawia, że dziś Chivu może spokojnie liczyć na Luisa Henrique, bez psychicznego obciążenia w stylu: „nie chciałem cię tutaj”. I trzeba to wyraźnie podkreślić, bo ludzie z otoczenia zawodnika od dawna zapewniali, że chłopak czuje wsparcie i zaufanie trenera. Potwierdza to zresztą fakt, że Brazylijczyk znalazł się w wyjściowym składzie na mecz w Cagliari.

Sytuacja z Pavardem była natomiast znacznie bardziej zagmatwana. Inter chciał go sprzedać, co nie podlega dyskusji. Sam Francuz, świadomy zaufania, jakim darzy go Chivu, nigdy nie brał jednak poważnie pod uwagę odejścia. Oczywiście, kontrakt byłego obrońcy Bayernu Monachium jest wysoki i naturalne było, że klub rozważał jego sprzedaż: rezerwowy, choćby bardzo wartościowy, nie powinien tak mocno obciążać budżetu.

W praktyce jednak między Chivu a Pavardem nie dochodziło do poważniejszych spięć wykraczających poza normalne relacje w szatni. I jest jak najbardziej prawdą, że trener ceni piłkarskie atuty „Benjiego”, co zresztą sam jasno podkreślał na konferencjach prasowych. Rumun, podobnie jak część osób w klubie, nie był oczywiście zachwycony zdjęciem Francuza z gry w padla, wykonanym tuż po kontuzji obrońcy. Tego nie da się ani przemilczeć, ani zatuszować.

Trzeba jednak dodać, że jest to już sprawa zamknięta, za którą Pavard w pewien sposób zapłacił swoją cenę. Dziś Francuz znów jest postrzegany jako dodatkowy atut Interu. Podobnie jak Luis Henrique.

Źródło: fcinternews.it

Zestawy bitów udarowych SHOCKWAVE™ IMPACT DUTY - Milwaukee - kupisz w mspot.pl

Polecane newsy

Komentarze: 0


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

Tego dnia nikt nie obchodzi urodzin

  zobacz wszystkich