Dziesięciu goleadorów Massimo Morattiego

14 lipca 2012 | 15:52 Redaktor: Loon Kategoria:Publicystyka

Massimo Moratti nigdy nie krył, że jego największą milością są napastnicy i przez długi czas sprowadzał do klubu najwybitniejszych strzelców nie tylko Serie A, ale całego piłkarskiego świata. Te czasy są już prawdopodobnie za nami, zmieniła się nieco taktyczna specyfika futbolu, a najlepszym tego wyrazem jest numer „9”, który najpewniej trafi do pomocnika Coutinho. Podsumowując 17 lat władzy Massimo Morattiego w Interze, stworzyłem ranking dziesięciu najwybitniejszych napastników, którzy przywdziewali czarno-niebieskie barwy, kierując się w tym także kryterium zasług dla klubu. Było w czym wybierać, dość wspomnieć, że w zestawieniu zabrakło miejsc dla takich nazwisk jak Pazzini, Forlan, Balotelli, Batistuta czy Baggio!

10. Hernan Crespo

Legenda argentyńskiej piłki w barwach Interu występowała dwukrotnie. Po bardzo udanym pobycie w Parmie, a następnie Lazio, trafił do Mediolanu, gdzie spisywał się tylko „nieźle”, wypracowując jednak transfer do londyńskiej Chelsea, która pod wodzą Claudio Ranieriego miała obsesję skupowania najlepszych. Do Interu powrócił w 2006 roku i przez trzy kolejne sezony odgrywał rolę jokera wpuszczanego na boisko, by odmienić nieco obraz gry kreowanej głównie przez trio Recoba-Adriano-Ibrahimović. Wywiązywał się z tego zadania bardzo dobrze, będąc przy tym jednym z żywych symboli Serie A.

Lata gry: 2002-2003, 2006-2009, liczba bramek w Interze: 29

9. Adriano

Adriano był prawdziwą gwiazdą Interu w latach 2005-2008, a wielu namaszczało go na następcę wielkiego Ronaldo – nie tylko w skali włoskiej, ale i brazylijskiej piłki. Niestety targany licznymi problemami natury psychicznej Adriano słabo łączył pozaboiskowe życie z karierą zawodowego piłkarza, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia jego kariery, tułaczki na wypożyczeniach po brazylijskich klubach, a wreszcie kompromitacji w oczach kibiców Nerazurrich, gdy po rozwiązaniu kontraktu z Interem, dołączył do stołecznej Romy. Niewątpliwie jednak, miał swój udział w pierwszych od lat mistrzostwach kraju.

Lata gry: 2001-2009, liczba bramek w Interze: 48

8. Ivan Zamorano

Ivan Zamorano był symbolem ery Massimo Morattiego, w starych, dobrych czasach, gdy gwiazdy FC Barcelony czy Realu Madryt z chęcią przechodziły do Włoch, a nie odwrotnie. Po znakomitym pobycie w ekipie Królewskich, symbol chilijskiej drużyny przeniósł się do Mediolanu. Forma Zamorano podczas pobytu w Interze była nierówna, ale zawodnik bardzo często decydował się na wspieranie swoich partnerów w ataku, w miejsce strzelania bramek – a warto dodać, że przez cały prawie pobyt rywalizował m.in. z Ronaldo, Baggio, Ventolą czy Vierim. Zamorano ciepło zapadł w pamięci kibiców jako dumny zawodnik, który nie do końca pogodził się z utratą symbolicznej „9”, przez co resztę swojej kariery w Interze kontynuował w koszulce z numerem „1+8”.

Lata gry: 1996-2000, liczba bramek w Interze: 27

7. Julio Cruz

Julio Ricardo Cruz jest najmniej docenionym napastnikiem w tej złotej dziesiątce, prawdopodobnie ze wszystkich wymienionych posiadał zresztą najmniejszy warsztat techniczny. Jego przydatność w zespole była jednak nieoceniona. Najpierw przez lata bombardował bramki rywali jako gracz Feyenoordu, a następnie Bologny. W Interze od samego początku musiał pogodzić się z rolą rezerwowego, ale rezerwowego nieprzeciętnego, bo namaszczonego numerem „9”. Włoska prasa żartowała sobie nawet, że „gdzie Vieri, a następnie Adriano czy wreszcie Ibrahimovic nie może, tam Julio Cruza pośle”. Zawodnik pojawiał się na boisku w ostatnich minutach meczu i z argentyńską futbolową regularnością zadawał ostatnie pchnięcie.

Lata gry: 2003-2009, liczba bramek w Interze: 49

6. Ronaldo

W normalnych okolicznościach Ronaldo spełniałby wszystkie przesłanki, by być futbolowym niewypałem. Do Interu przybył z FC Barcelony za niebotyczne wręcz pieniądze, otrzymał rekordowy kontrakt, wygrał klubowi Puchar UEFA, a następnie zerwał więzadła kolanowe, które z różnymi przerwami leczył przez trzy kolejne lata. W efekcie przez cały swój pobyt w Interze Ronaldo rozegrał jedynie 68 spotkań, w których strzelił aż 49 bramek. Rehabilitację zwieńczył fantastycznym Mundialem 2002 i transferem do Realu Madryt, na którym Inter sporo jeszcze zarobił. Z całą jednak pewnością, tylko geniusz Ronaldo i duży potencjał marketingowy zadecydowały o tym, że jego pobyt w Mediolanie nie okazał się aż tak spektakularną klapą.

Lata gry: 1997-2002, liczba bramek w Interze: 49

5. Alvaro Recoba

Alvaro Recoba to jedna z najwybitniejszych postaci urugwajskiej piłki, a przez długie lata także symbol Interu Mediolan. Zawodnik miał wielkiego pecha, że urodził się dekadę za wcześnie. W systemie 4-4-2 wielu trenerów nie umiało się do końca zdecydować czy ustawiać go na pozycji napastnika czy skrzydłowego. W obu zadaniach, dzięki niezwykłej technice i szybkości, radził sobie jednak bardzo dobrze. Recoba stał się podstawowym zawodnikiem Interu, choć zawsze miał obok siebie wybitniejszych konkurentów. To jednak on rozgrywał i strzelał bramki, kiedy kolejne brazylijskie gwiazdy (Ronaldo, potem Adriano) zmagały się z własnymi demonami, w efekcie przez blisko dekadę to właśnie Recoba decydował o sile ofensywnej Interu.

Lata gry: 1997-2007, liczbra bramek w Interze: 53

4. Samuel Eto'o

Obecność Samuela Eto'o w Mediolanie przyjmowano ze sporym sceptycyzmem, bo choć klasy futbolowej odmówić mu nie można, wielu zastanawiało się, czy da radę zastąpić słynnego Ibracadabrę, który w pojedynkę potrafił udźwignąć ciężar gry. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. Eto'o, piłkarz dumny, poświęcił całą swoją indywidualną karierę i głód bramek na rzecz drużyny, co jest cechą zawodników w historii futbolu najwybitniejszych. Wizję Jose Mourinho realizował ze starannością niemalże podręcznikową, po piłkę wracał nawet do własnego pola karnego, przed pustą bramką oddawał ją Diego Milito, a jeśli zaszła taka potrzeba – grał także w obronie. Jego drugi (i ostatni) sezon w Interze pokazał jednak, że jeśli musi, to strzela bramki niemalże na zawołanie i w ilościach hurtowych. Eto'o był jednym z głównych ojców tryumfu Interu w Lidze Mistrzów.

Lata gry: 2009-2011, liczba bramek w Interze: 33

3. Zlatan Ibrahimović

Popularny Ibracadabra był zawodową maszyną do wygrywania spotkań w pojedynkę. Zawodnik mógł grać niemal na wszystkich ofensywnych pozycjach – od tzw. „szpicy” aż na rozgrywającym skończywszy. Przez trzy sezony, które spędził w lepszej stronie Mediolanu, gra całej drużyny ustawiona była pod wszystkie jego kaprysy, a pozostałe dziesięć gwiazd bezapelacyjnie się na to godziło. Prawdopodobnie słusznie, ponieważ od Zlatana do bramki droga była wyjątkowo krótka. Niestety, Szwed miał tendencję do zacinania się w meczach ważnych, o co lubił obwiniać kolegów. Czas jednak pokazał, że głównym winowajcą był właśnie przesadny indywidualizm futbolowego geniusza. Ibrahimović przybył do Interu z Juventusu, podkreślając, że zawsze marzył o grze w czarno-niebieskich barwach. Kilka lat później okazało się jednak, że miłość do barw była tymczasowa, a popularny Ibracadabra stracił niemal wszystkich sympatyków w Interze po dołączeniu do ekipy AC Milan.

Lata gry: 2006-2009, liczba bramek w Interze: 57

2. Christian Vieri

Zanim Vieri dołączył do Interu, szczycił się pseudonimem „Vieri wędrowniczek”. Kiedy jednak Massimo Moratti wydał na niego niebotyczne pieniądze, bijąc tym samym swój własny rekord pieniędzy wydanych na zakup Ronaldo, wiele wskazywało, że Włoch w Mediolanie zostanie na dłużej. Tak też się stało. Vieri okazał się jednym z najlepszych napastników w historii klubu, który do bramek rywali trafiał niemalże regularnie. Niestety, nie przełożyło się to na szczególne trofea. Najbliżej sukcesów był pod wodzą Hectora Cupera, ale Scudetto Inter przegrał wówczas w ostatniej kolejce przegrywając nieoczekiwanie z Lazio, a w kolejnym sezonie po dwóch remisach, Inter odpadł w półfinale z Milanem. Po zakończeniu przygody z Interem, tułał się po kilku klubach Serie A, jednak nigdzie już nie odgrywał aż tak wielkiej roli. Podobnie jak Ibrahimović, mimo niewątpliwych zasług i lawiny bramek, po latach stracił wiele sympatii w oczach kibiców Nerazzurrich, nieprzychylnie wypowiadając się m.in. na temat Giacinto Facchettiego, który miał podsłuchiwać rozmowy telefoniczne słynnego „Bobo”.

Lata gry: 1999-2005, liczba bramek w Interze: 103

1. Diego Milito

Gdyby analizować umiejętności techniczne, atrakcyjność gry czy poetyckość wypowiedzi na temat Interu Mediolan – Diego Milito miałby poważne problemy z załapaniem się do pierwszej dziesiątki najważniejszych napastników w historii klubu doby Massimo Morattiego. Fakty są jednak następujące – Argentyńczyk odnaleziony gdzieś w szeregach Genui przybył znikąd i w ciągu jednego sezonu został Księciem Mediolanu. Milito nie jest tworem samodzielnym jak Eto'o czy Ronaldo, na jego sukces bardzo ciężko pracował sztab pomocników z Wesleyem Sneijderem czy właśnie cofniętym Eto'o na czele. Trudno jednak spotkać drugiego napastnika, który okazałby się tak perfekcyjną machiną do egzekwowania sytuacji sam-na-sam, dla którego obecność z piłką w polu karnym byłaby równoznaczna ze zdobyciem bramki. Milito wszystkim w Interze dał to, czego pragnęli najbardziej, a co zresztą poważnie odchorował w następnym sezonie. Po krótkiej przerwie udowodnił jednak, że potrójną koronę podarował Mediolanowi nieprzypadkowo – Il Principe jest jednym z najwybitniejszych napastników, jacy kiedykolwiek biegali po murawie Giuseppe Meazza. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec historii Milito w czarno-niebieskich barwach, bo choć ma już 33 lata, Andrea Stramaccioni przyznał, że Argentyńczyk jest jednym z zawodników, bez których na chwilę obecną nie wyobraża sobie Interu.

Lata gry: od 2009, liczba bramek w Interze: 51 (stan na dzień 14.07.2012).

Wszystkie fotografie użyte w artykule pochodzą ze strony inter.it

Źródło: Inf. własna

Polecane newsy

Komentarze: 10

Maradon

Maradon 14 lipca 2012 | 16:44   

Julio Cruz i Crespo :)) to byli jokerzy ! :D ciekawe zestawienie niemniej brakuje mi tu Baggio.

Milito98

Milito98 14 lipca 2012 | 16:46   

Piekny artykul. Ciekawe jak Milito sie spisze w tym sezonie

Paweł Świnarski

Paweł Świnarski 14 lipca 2012 | 19:38   

eh Ronaldo, Recoba,.. wspomnienia fajne, pomimo iż nie było wtedy sukcesów

Michael 1985

Michael 1985 14 lipca 2012 | 20:04   

Fajny artykuł. Brawa dla autora.

MrGoal

MrGoal 14 lipca 2012 | 22:07   

Swietny artykul a przy tym nie wiem czy celowo czy tez przypadkowo obrazujacy problemy Interu jako zaspolu na przestrzeni lat. Moratti przez cale lata mial tendencje do budowy zaspolu wedlug modly: napastnik za 50 mln a reszte zespolu pozbieramy za poldarmo z pilkarski "odpadkow" (przepraszam za nieladne stwierdzenie).w meczach ze slabymi sie to sprawdzalo ale w LM czy w lidze z mocnymi nie bo i nie moglo. Przyszedl Mou i powiedzial ze nie tak sie buduje zespol, ze za napastnika damy 15 mln a za reszte kupimy pomocnikow i obroncow i skuces gotowy

VVujek

VVujek 16 lipca 2012 | 17:27   

no i kolejny ciekawy artykuł Loona :P kiedyś to mieliśmy mistrzów ataku,a teraz mamy tylko jednego tyle,że w takim wieku taki Crespo już dawno u nas nie grał. (oczywiście mowa o Milito)

KrystianTuc

KrystianTuc 19 lipca 2012 | 12:24   

Wszystko ok, ale zastanawiam się co tu robi etoo, a w szczególności na takim miejscu

Rahi

Rahi 21 lipca 2012 | 06:59   

RECOBA, INTIRO, E GOL E GOL E GOL E GOL E GOL! NULLA IMPOSIBILA!


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich