Dlaczego zimowe okienko nie tak złe jak się sądzi?

29 stycznia 2013 | 18:10 Redaktor: Loon Kategoria:Publicystyka

Kibice piłkarscy, od Lizbony aż po Moskwę mają jedną wspólną cechę - uwielbiają narzekać. Nikt ich za to nie wini, to prawie tak naturalne zjawisko jak kłamiący politycy. Zjawisko to nasila się tym bardziej, jeśli ich ukochany klub nie odnosi sukcesów. 

Nawet redakcja InterMediolan.com podzieliła się na dwie frakcje w związku z ostatnimi poczynaniami Interu. W zdecydowanie węższym gronie osób nie załamujących rąk nad ostatnimi poczynaniami Marco Branki znalazłem się w zasadzie tylko ja i kolega Hagaen.

Obaj jesteśmy tylko kibicami i również chcielibyśmy zobaczyć spektakularne transfery w wykonaniu Interu - to chyba łączy wszystkich sympatyków znajdujących się na łamach tej witryny. W przeciwieństwie jednak do powszechnych głosów rozczarowania, jesteśmy skłonni rozumieć i usprawiedliwiać część ruchów.

Wielu czytelników naszej strony krytykuje decyzję o sprowadzeniu Tomasso Rocchiego, tworząc z niej symbol nieudolności zarządu. Są to jednak głosy zdecydowanie przesadzone i motywowane głównie rozczarowaniem. Rocchi to transfer o znikomym znaczeniu finansowym, a także historycznym. Mało jest bowiem prawdopodobne, by pozyskany na zasadzie wolnego transferu zawodnik pozostał w Mediolanie dłużej, niż do końca obecnego sezonu. W krytycznych momentach może natomiast ratować zespołowi skórę w sposób o wiele większy niż niedoświadczeni w boju napastnicy drużyny młodzieżowej, którzy w trudnej i taktycznej Serie A nie błyszczą jeszcze tak, jak choćby w Lidze Europejskiej. O Rocchim trudno mówić, że to dobry transfer, ale z całą pewnością nie jest zły, jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację w linii ataku i jego wymiar ekonomiczny.

Moje największe wątpliwości budzi pozbycie się Wesleya Sneijdera, który (w formie) był najlepszym pomocnikiem jaki przywdziewał koszulkę Interu doby Massimo Morattiego. Tym razem zadecydowały jednak czynniki pozaboiskowe, a szczególnie pieniądze i notoryczne problemy zdrowotne Holendra. Oszczędny Inter jest nastawiony na budowanie nowej drużyny i to nie dziś, tylko raczej jutro, zaś zawodnik mimo ogromnej klasy sportowej, nie najlepiej rokował temu zadaniu. Sprzedaż Sneijdera mogła być ciosem, ponieważ wielki klub, powinien mieć w swoim składzie przynajmniej jedną naprawdę wielką gwiazdę, ale z całą pewnością trudno nazwać zarząd szalonym.

I wreszcie - Coutinho. Transfer, który kibiców Interu zabolał - o dziwo - najbardziej, a którego osobiście jestem wielkim entuzjastą. Od zawsze frustrowało mnie nieco uwielbienie i podziw dla Brazylijczyka, któremu w barwach Interu może i zdarzały się się genialne zwody czy kopnięcia, ale nigdy nie zagrał meczu, który pamiętałoby się po latach. Przez prawie 3 lata obecności w Mediolanie (z krótkim epizodem w Barcelonie) Coutinho konsekwentnie pozostawał "młodym talentem". Mijały dni, tygodnie, miesiące, zaś jego wielki talent nie raczył eksplodować, sam piłkarz zaś klubowi przysłużył się w o wiele mniejszym stopniu niż chociażby powszechnie wzgardzany Goran Pandev.

Podejrzewam, że wyrozumiałość kibiców Interu wynikała z typowej sympatii do młodych piłkarzy, wyrozumiałości, być może małego kompleksu Kaki względem rywali zza miedzy. Coutinho jednak kiedy grał, to przeważnie zawodził, snując się po boisku (w mniej więcej podobnym stopniu co Ricky Alvarez, który też - nie obraziłbym się wcale przy dobrej sumie odstępnego - mógłby w końcu znaleźć sobie nową ławkę rezerwowych), a nad wyraz wyrozumiali kibice chcąc dostrzec w nim nowego Messiego ignorowali te szare mecze i stracone okazje na rzecz kilku wartych zapamiętania podań.

Sprzedaż Coutinho to wielki sukces Interu, ponieważ piłkarza udało się odsprzedać z ponad dwukrotnym przebiciem, choć przez ostatnie 2,5 roku bardziej przekreślał swoją opinię wielkiego talentu z Brazylii, niż ją potwierdzał. Juan Jesus - Talent przez duże T - potrzebował dokładnie jednego meczu z Torino, by obnażyć jak klasowym jest zawodnikiem. Coutinho w tym czasie nie przekonał do siebie pięciu różnych trenerów i musiał odejść. Sprzedanie go na takich warunkach to wielki sukces Morattiego.

Paweł Świnarski, nasz Redaktor Naczelny (oby żył wiecznie!), choć zwolennikiem sprzedaży nie był, w prywatnej dyskusji przypomniał mi historię Obafemiego Martinsa. Swego czasu również wielkiego talentu, którego Inter się pozbył i chyba nigdy potem (analizując karierę Oby) nie żałował. Oczywiście swego czasu z Mediolanu wygnano też Roberto Carlosa i Denisa Bergkampa, ale Coutinho to raczej bohater historii w stylu superszybkiego Nigeryjczyka.

Jedyne co martwi w całej tej historii to fakt, że w drugiej linii Interu zaczyna brakować nie tylko klasowych, ale piłkarzy w ogóle. W przypadku kontuzji Guarina czy Cambiasso, Inter może znaleźć się w tragicznej sytuacji. Błędem zarządu jest nadmierne koncentrowanie się na Paulinho, podczas gdy w lidze francuskiej i portugalskiej trwa mała wyprzedaż wielkich talentów. Jeśli klub nie sprowadzi do końca stycznia przynajmniej jednego pomocnika, sytuacja może stać się dramatyczna i to ona - a nie sprzedanie Coutinho - może być przyczyną poważnych tarapatów.

Jakub Kralka - śledź mnie na twitterze

Źródło: Inf. własna

Polecane newsy

Komentarze: 11

InterForEver!

InterForEver! 29 stycznia 2013 | 19:09   

Ja mam taki pomysł. Będziemy kupować zawodników na zasadzie wolnego transferu a potem ich sprzedawać. (jak Interowi nie podejdzie do gustu.)

krzysiekfci

krzysiekfci 29 stycznia 2013 | 19:09   

Dużo racji w tym co piszesz, ale w moim odczuciu wygląda to tak że Coutinho ilekroć miał lepsze mecze, to na kolejne siedział znowu na ławce. Zamiast wykorzystać to że fajnie grał w poprzednim meczu i dać mu "nagrodę" w postaci wystawienia go w pierwszym składzie na kolejny mecz, to Cou niestety z nieznanych powodów siadał na ławce. Wiec jak miał rozwinąć swój talent i wpaść w rytm meczowy? Obym się mylił, ale wydaje mi się że Cou będzie za jakiś czas błyszczał w barwach Liverpoolu.

adrianek28

adrianek28 29 stycznia 2013 | 20:19   

w końcu ktoś dobrze pisze, Coutinho słabiak, Rocchi może pomagać w drużynie gdy ona przegrywa poprzez odnajdywanie sie w polu karnym (szkoda że słaba skuteczność jak na razie), czy też w przypadku gdy Inter będzie wygrywać poprzez zdobyte już doświadczenie i umiejętność gry na czas. Dla mnie Inter powinien stawiać na Bennasiego i Besse obaj potrafią grać jako ofensywni pomocnicy z tym że pierwszy to również środkowy pomocnik, rywalizacja między nimi może poskutkować i dodatkowo ściągnąć środkowego obrońce w przypadku licznych kontuzji jakie są

Fan Inter

Fan Inter 29 stycznia 2013 | 20:52   

Po przeczytaniu tego tekstu zmieniłem zdanie na temat transferów Interu. Świetny tekst.

MrGoal

MrGoal 29 stycznia 2013 | 21:41   

W pelni z pogladem autora sie zgadzam.Sprzedaz sneijdera i coutinho to dobre ruchy.Jestem zwolennikiem prawdziwej jakosci.Jak pilkarz ma talent, tak jak jesus, to w wieku 21 lat ma grac w pilke porzadnie.O 24 letnim alvarezie juz nie wspominajac.Co mnie martwi to tez linia pomocy.Przebudowa idzie w niezlym kierunku,ale teraz bedzie moment krytyczny.Do guarina,cuchu,gargano czy benassiego potrzebujemy 1-2 zawodnikow bardzo jakosciowych.A jak zapchamy teraz te dziure sredniakami,to bedzie lipa. A transfery robi MM...tendencja wiadoma

MrGoal

MrGoal 29 stycznia 2013 | 21:45   

On lubi niestety sredniakow w drugiej linii. Nie martwie sie o napastnika w lecie. Bedzie klasowy, bez dwoch zdan, Obronca tez bedzie dobry. Ale pomocnik...MM zawsze tej formacji z branca nie doceniali. Potrzeba nam paulinho i np jeszcze hernanesa, moutinho, kogos takiego. A istnieje duze ryzyko ze MM wybierze np kuzmanovica i khrina. I bedzie klapa, zespol przecietny, na 3-4 miejsce, w porywach 2. W LM 1/8 max 1/4. Czyli jak za ery MM, za wyjatkiem czasow mourinho

Morfo

Morfo 30 stycznia 2013 | 08:25   

Inter gdyby nie walczył z S10 i dał mu grać za tyle ile ma w kontrakcie to na pewno runda jesienna byłaby lepsza w naszym wykonaniu. Piłkarz nie jest niewolnikiem. Zakładanie że Cou bedzie takim samym "niewypałem" jak Martins (który notabene ma całkiem sensowne statystyki jak na napastnika) to też durnota. Trzeba najpierw dać pograć a nie wypychać na boisko na ostatnie 15min i czekać na cuda. Od Alvareza są wieksze wymagania bo jest starszy, droższy i z nim były wiązane nadzieje na przyszłość Interu.

Morfo

Morfo 30 stycznia 2013 | 08:33   

Transfer Rocchiego to równiez głupota. skoro jest to transfer o znikomym znaczeniu historycznym to po co wogóle taki pusty transfer?? W ataku Interu nie ma juz systematycznie strzelającego napastnika, Milito już swoje zrobił, powinien być jokerem.... Livaja musi grać może pójdzie w slady Faraona?? albo kupić kogos konkretnego jak Milan.....

Drakon

Drakon 30 stycznia 2013 | 09:52   

A ja sie zgadzam z Morfo i to w kazdej kwestii tutaj. W dodatku zywie obawy ze nasza gwiazda w ataku bedzie powtorka po Forlanie. A jak juz mielismy zapychac dziure dziadkiem to mogl to byc np. Drogba, mozna bylo sie tez posilic o Di Natale czy Miccolego, latwo by nie bylo ale kto wie. Lubie Rocchiego ale na prawde dalo sie lepiej wybrac. Cou ma dopiero 20 lat, przypomnijcie sobie co sie mowilo o Zabie, a jak jego gra wyglada teraz, zakladanie ze Cou to zmarnowany talent juz teraz jest raczej glupie. O Wesie to ja sie juz nie wypowiadam, szkoda nerwow

Internazionalista

Internazionalista 30 stycznia 2013 | 10:16   

Rowniez zgadzam sie z Morfo. a co do artykulu, Loon, w przypadku kontuzji Guarina czy Cambiasso jest jeszcze Mariga, Benassi, Gargano, Zanetti, Mudingayi, Dejan, Obi raczej nadmiar defensywnych pomocnikow, nie mowiac juz o poziomie, wiec raczej pilkarzy nie brakuje a poprostu klasy i klasowych zmiennikow.

VVujek

VVujek 30 stycznia 2013 | 13:16   

Sajny subiektywny tekst wyrażający twoją opinię z którą w żadnym stopniu się nie zgadzam.


Reklama

Reklama

Piłkarze urodzeni dziś

  zobacz wszystkich