Pozytywny wynik testów Daniele Ruganiego był momentem przełomowym dla dla dezorganizacji ligowych rozgrywek we Włoszech. Pod lupą znaleźli się również gracze Interu Mediolan, lecz dotychczas w szeregach Nerazzurrich nie pojawił się żaden przypadek zarażenia koronawirusem. Romelu Lukaku podejrzewa, że on i jego koledzy mogli zostać zarażeni jednak na długo przed wybuchem zbiorowej paniki.
Napastnik Interu podzielił się swoimi wątpliwościami w internetowym wywiadzie z Kat Kerkhofs (żoną Driesa Mertensa):
- W grudniu mieliśmy tydzień wolnego, wróciliśmy do pracy i przysięgam, że 23 z 25 graczy buło chorych. Nie żartuję. Graliśmy przeciwko Cagliari Radji Nainggolana i po około 25 minutach jeden z naszych obrońców (Milan Skriniar przyp. red.) musiał opuścić boisko. Nie był w stanie kontynuować gry i prawie zemdlał.
- Każdy kaszlał i miał gorączkę. Podczas rozgrzewki, czułem się zdecydowanie bardziej rozpalony niż zwykle. Od lat nie miałem gorączki. Po meczu była zaplanowana kolacja z przedstawicielami Pumy, lecz podziękowałem i poszedłem prosto do łóżka. Testy na COVID-19 nie zostały przeprowadzone, więc nigdy nie poznamy prawdy.
- Tutaj siedmiu graczy mieszka na tej samej ulicy. Różnica w stosunku do Anglii jest ogromna, ponieważ tam spotykaliśmy się na wspólnej kolacji raz na cztery miesiące, a tutaj, co cztery tygodnie.
Niewykluczone, że Romelu Lukaku pozna jednak prawdę na temat ewentualnych zachorowań zespole, bowiem protokół medyczny poprzedzający powrót do gry we Włoszech zakłada szczegółowe badania, które mogą wykazać obecność przeciwciał w organizmie.
Źródło: instagram
Dyskusja
Komentarze 2
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Rokuku,"doktór" medycyny...
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?