Radja Nainggolan jest obecnie bez klubu i w ramach wolnego czasu dzieli się swoimi przemyśleniami z różnymi przedstawicielami mediów. W jednym z ostatnich wywiadów odniósł się do swojego pobytu w Interze.
Belgijski pomocnik jest kojarzony głównie z występami w koszulce AS Romy. Był on prawdziwą gwiazdą w stołecznym klubie i miał zezwolenie na wszelkiego rodzaju aktywności pozaboiskowe. Po przenosinach do Mediolanu, za kwotę 38 milionów euro, włączając w to kartę Nicolo Zaniolo, sytuacja diametralnie się zmieniła.
- Prawda jest taka, że Roma zmieniła moje życie. Miałem wszystko, czego chciałem, aby być szczęśliwym. Mieliśmy silną drużynę, świetnie zarabiałem, fani mnie kochali. Miasto umożliwiało natomiast radość z życia, w sposób jaki mi odpowiadał. Nikt nie zawracał mi d***. Powiedziano mi, że mogę robić poza boiskiem, co mi się żywnie podoba, dopóki dawałem z siebie wszystko na boisku. Rzym był moim miejscem.
- Później dołączyłem do Interu, gdzie było inaczej. Kontrolowali wszystko, co robię. Nie tylko klub, ale również kibice. Nie mogłem czuć się tam swobodnie.
Kariera Nainggolana w ekipie Nerazzurrich jest przez wielu uznawana za nieudaną. 41 spotkań, 7 goli i 3 asysty. To wszystko, na co było stać Belga. Może właśnie ta ciągła inwigilacja w jego życie prywatne była powodem słabszej dyspozycji?
Źródło: football-italia.net
Dyskusja
Komentarze 5
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Bo chłop jak 25-27 lat to jeszcze talentem i siłą nadrabiał, przyszły kontuzje, kłopoty rodzinne to się posypał, nie muszę chyba nikomu tłumaczyć jak się regeneruje organizm po 30ce jak się co drugi dzień chleje. Smutne jest to, że on naprawdę uważa, że Inter mu jakąś krzywdę zrobił.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?